Ja mam niedaleko rewelacyjną, zaprzyjaźnioną włoską restauracje. Właściciele zatrudniają teraz nowego kucharza, który by się sprawdzić musiał przygotować parę nowych potraw. Mnie i mojego R. wybrali do testowania - mmmmm rewelacja. Chłopak ma talent a my już chyba sporą nadwagę :-) W ostatnim tygodniu zajadałam się codziennie rewelacyjnym kremem z papryki, wariacją na temat solianki w stylu włoskim (szok, jaka dobra - z oliwkami i kaparami) i lazanią ze szpinakiem. Poza tym wszystkie dania z tej restauracji zrobione przez nowego kucharza zyskały nowy wyraz :-) Pycha - poniedziałek jest dla nas zawsze trudny bo mają zamknięte.
My wciąż nie mamy swojej kuchni (jeszcze aż dwa tygodnie czekania) więc korzystamy.
A z pozarestauracyjnych zachciewajek to cały czas number one są czereśnie - niestety parę razy już się nacięłam na słabe i wodniste.