Gosiulek - u nas było podobnie. Mój mąż ma z pierwszego małżeństwa 2 dzieci - syna (prawie 20 lat) i córkę (prawie 13 lat). Od kiedy się znamy, a to już będzie 7 lat, to zawsze pragnął kontaktu z dziećmi, niestety ograniczały się one do wysyłania alimentów, bo mamusie nie chciała, aby dzieci widywały ojca. Mój mąż założył spraw,e o ustalenie widzeń, niestety sprawa ciągnęła się ponad rok - wyrok zapadł 8 marca, a 13 marca on wylatywał do Irl. I pewnie było gadanie, bo tak się starał, a potem zero zainteresowania.
Zmieniło się to dopiero jak Michał skończył 18 lat i wyrobił sobie sam dokumenty, na podstawie których mógł już do nas przylecieć.
Pierwsza wizyta była na początku taka sobie - rekonesans.
Ojciec - ten sam, ale nowa kobieta z nim, nowe dziecko (Alinka miała 2,5 roku), nowe miejsce... ale jakoś się wzajemnie zaakceptowaliśmy i chyba mu się podoba, skoro te pierwszą wizytę przedłużał - bilet mu przebukowywaliśmy, miał być 3 tyg. był w sumie 6 tyg.
Potem był na ferie zimowe, potem znowu na wakacje przyleciał - 8 tyg., teraz jest na miesiąc. Z ojcem kontakt telefoniczny utrzymuje.
Gorzej z córką - wie, że obecny mąż mamy, to nie jej tato, ale tak poza tym to zero, podejrzewam, że nawet prezenty, które Michał jej przywozi od taty, to mówią, że to od niego.... ale spokojnie, myślę, że w tym przypadku tez trzeba czasu.
Myślę, że w Waszym przypadku tez potrzeba czasu, żeby młody sam do tego doszedł.