czesc dziewczyny
na poczatku gratuluje wszystkim, ktore zafasolkowaly
ja tak bardzo sie staralam, zeby nie "zwariowac", ale niestety od owulacji ciagle sie dopatruje objawów
zastanawiam sie czy sie udalo czy nie, eh, a niby taka oczytana jestem, a tu 4 dni po owulacji a ja sie zamartwiam, ze sluz nie taki, ze nie bola piersi, ze "nie czuje, ze to juz" (bo wiele dziewczyn pisze, ze po prostu czuly i wiedzialy, ze sie udalo juz od samego zaplodnienia)
od soboty mnie nawet jajniki troszke czasem pobolewaja/pokluja - tak bardzo sobie wmowilam te objawy

mam nadzieje sie troche zrelaksowac, idziemy wieczorem do restauracji, dzisiaj jest nasza 4 "mini" rocznica, 4 miesiace po slubie

i postanowilismy, ze przez pierwszy rok bedziemy swietowac co miesiac, a potem juz co roku
mam takie pytanie, pewnie bardzo glupie, wiec przepraszam, ze zawracam Wam glowe...czy przytulanka po owulacji (kiedy jeszcze nie wiadomo czy jest fasolinka) sa bezpieczne? Czy powinno sie raczej poczekac az do testu, zeby przypadkiem nie naruszyc albo nie "popsuc" calego procesu zagniezdzania itd?
pozdrawiam Was wszystkie i zycze Wam milego dnia