reklama

Zaczynamy staranka :)

Ilonka nie badz taka pewna ;-)..a moze jednak jestes w ciazy..,poki nie przyjdzie @,trzeba miec nadzieje :tak:
dla ciebie 16.03. jest przykra data,a dla mnie szczesliwa,bo moj syn sie urodzil..,a ze w ciazy mialam broblemy,wiec tym bardziej ogromna radosc,kiedy Maly przyszedl na swiat..;-)
Lilian ciezko powiedziec jak to jest po odstawieniu tabletek..,bo kazda kobieta ma inaczej..osobiscie mam kolezanki,ktore zaszly zaraz po odsawieniu anty,a mam tez i takie,ktore staraly sie o dziecko minimum rok..,trzymam&&&,abys szybciutko byla w ciazy :tak:bedzie dobrze ;-)
 
reklama
madlen takie własnie jest życie, szczęscie przeplata sie ze smutkiem !!!!!!! ważne ze te problemy przezwyciężyliście i mały jest z Wami !!!!!! a co sie działo?? ciąza była zagrożona ???????
 
Dzięki dziewczyny za odpowiedzi... No właśnie ja w tamtym cyklu miałam owulkę i to było widać na USG, może ja też będę miała co drugi cykl... nie wiem , a znacie ten castagnus na wyregulowanie?

Ilonka mówisz, że 15.03 to dla Ciebie ten nieszczęśliwy dzień.. a to akurat dzień moich urodzin więc dla mnie szczęśliwy, tak jak dla madlen 16.03. Wszystko już teraz u Ciebie musi być dobrze, będę za to trzymać kciuki, żeby już teraz Wam się udało!!!!

A brałaś w tamtych ciążach luteinę na podtrzymanie ciąży? Co lekarz uznał za przyczynę poronień?
 
lilian - drugi raz poroniłam w dzien matki wiec na jedno cudowny dzien ale na drugi..... bede zawsze w tym dniu myslec o tym co sie stało !!!!!!!!!!
pierwszy raz poszłam na USG w 6,5 tyg i była juz piękna fasoleczka z bijącym serduszkiem,było wszystko dobrze, po 2 tyg znów poszłam na planowaną wizytę byłam taka szczęśliwa bo mdłości przeszły 2 dni przed wizytą czułam sie cudnie a Pani gin mówi ze coś jest nie tak, bo dzieciątko powinno juz być duże jak na 9 tydzien a sie okazało ze od tamtej wizyty w ogólę się nie rozwinęło nawet o 1milimetr nie urosło, wiec przepisała mi luteinę i kazała czekać tydzien albo od razu na szpital iść aby tam mnie obserwować , chciałam poczekać ten tydzien ale nie dałam rady na drugi dzien poszłam prywatnie do gina ale juz dzieciątko nie żyło,serduszko juz nie biło9 bardzo sie obwiniałam ze to moja wina ze ja zabiłam to dziecko, bo całą noc nie spałam tylko płakałam) lekarze mówili ze to przypadek, dziecko było bardzo słabe nie miało szans na przezycie ,albo prawdopodobnie bardzo chore, obciążone wadami genetycznymi - ale tego sie nie dowiemy nigdy, mówili ze następna ciąza bedzie juz zdrowa bo rzadko sie zdarza aby po poronieniu znów poronić , ale jak sie okazało znów poroniłam, jak byłam 5,5 tygodniu pęcherzyk był piękny a w środku taka mała kuleczka - bałam sie ale wierzyłam ze bedzie juz dobrze, po 2 tyg znów wizyta i okazało sie ze dzieciątka juz nie ma, obumarło i sie wchłoneło od razu !!!!!! świat mi sie zawali , nie chciałam żyć, swoje przeszłam, lekarze oczywiście mówili ze to znów niefortunny przypadek, mam dziecko wiec nie jestem chora, jestem zdolna aby urodzić i następne dziecko, zmieniłam lekarza, porobiłam badania które zalecił i kazał sie starać minimum po 4 miesiącach od poronienia( drugi raz poroniłam w szpitalu ale obeszło sie bez łyżeczkowaniu na szczęście, jestem wdzięczna lekarzowi ze zrobił wszystko aby drugi raz nie miec zabiegu, bo zrosty mogły by sie zrobić i cięzko by mi było zajść wciążę )
no i to koniec historii !!!!!!!
wiem ze moze i teraz sie nie udać, ale walcze o to dziecko z całych sił !!!!!!!!!!!!!!!!! w poniedziałek robię progesteron jak bedzie niski bede musiała isc po luteinę , bo może tu tkwi wina poronień -w koncu to hormon odpowiedzialny za utrzymanie ciąży !!!!!!!
 
Ilonka mamy z mezem niezgodnosc krwi i w drugiej ciazy wytworzyly sie przeciwciala..od samego poczatku ciazy do konca,nie moglam byc pewna,czy urodze..w kazdej chwili moglo dojsc do poronienia lub omumarcia plodu..:-(...3 razy mi go wywolywali,ale dopiero za 4 razem jak przebili pecherz,odeszly wody,mlody przyszedl na swiat..zdrowy jak ryba..,jedynie mial lekka zoltaczke i jakiegos wirusa zlapal,ale szybko wszystko bylo OK i po tygodniu wyszlismy do domku..;-)
Lilian ja nie bralam,wiec nie pomoge :sorry:
 
Dziewczyny liczy się tylko tu i teraz nie rozpamiętujmy złego bo to już za nami i nie ma co cale życie ogladac się za siebie bo zwariowac można:)))
ja czekam na @ albo na cud;)))) jak nie dostanę to może jutro zatestuje, nie wiem zobacze czy bedę miala jeszcze dzisiaj objaawy:)))
stresuje się strasznie i boje się rozczarowania:(((:szok:
 
madlen aha czyli konflikt serologiczny, no tak przy pierwszej ciązy jest wszytsko OK a druga to juz zagrożenie , ale z tego co wiem to sie jakies zastrzyki bierze w ciąży , kurcze to swoje przeżyłaś, całą ciąże niepewność czy sie wszystko dobrze zakonczy !!!!
a teraz jak zajdziesz to jak bedzie ??? przyjmowałaś wtedy zastrzyki czy leki normalnie ?? teraz chyba bedzie tak samo????

MałaMi- wiadomo ze trzeba iść dalej, z podniesioną głową, i ja tak robię,bo inaczej to bym sie o dziecko nie starała, ale nie zawsze jest łatwo, zwłaszcza jak przychodzą takie dni, !!!!!! ktoś kto nie przezył straty dziecka, może sobie tylko wyobrazać jaki to ból !!!wiem ze moje poronienie a strata dziecka zagubionej to nic, nie da sie tego porównać , bo ona go urodziła, widziała itd Ja tylko widziałam na usg, ale moje cierpienie nie jest w cale mniejsze !!!!! to zawsze bedzie boleć !!! ale uważam ze dobrze ze stało sie to własnie w 9 tyg a nie w połowie ciąży czy po porodzie !!
 
Ostatnia edycja:
Ilonka zastrzyk dostalam po pierwszym porodzie,ale potem mialam przetaczana krew i byc moze cos tu nie tak poszlo,bo ja oprocz tego,ze do przetaczania musze dostac swoja grupe to jeszcze musza byc jakies fenotypy...a oni podali mi tylko krew z grupa jaka mam bez szczegolowych badan..ale wszystko wyszlo dopiero przy drugiej ciazy..po pierwszym badaniu krwi zadzwonili do lekarza z laboratorium,zebym powtorzyla badania,bo jak stwierdzili w moich zylach plyna 2rodzaje krwi i nie chca sie polaczyc..:szok:...,no a potem okazalo sie,ze mam ten nieszczesny konflikt..a teraz jak bedzie,to nie wiem,,,zastrzyku juz nie dostane,bynajmniej nie dostalam po drugim porodzie,bo niby juz sie nie kwalifikuje...mam nadzieje,ze jak uda mi sie zajsc w ciaze,wszystko bedzie dobrze :tak:..kolega,ktory jest lekarzem powiedzial mi,ze jak bede chciala jeszcze kiedys jedno dziecko to minimum 4 lata musze odczekac i powinno byc OK, mlody ma juz ponad 6l.,wiec jestem dobrej mysli...:tak:
 
Skoro lekarz tak powiedział to tak musi być !!!!!!!!!!!! :-D:-D:-D i własnie jak piszesz trzeba pozytywnie myslęc a bedzie dobrze :-D
kurcze ciekawa jestem tych sikańców jutrzejszych dziewczyn, szybko dajcie znać jakie wyniki!!!!!!!!!!! ale na pewno bedą pozytywne !!!!!!!!!:-D
 
reklama
ja tez jestem ciekawa,czy jutro bede nowe fasolki :tak:..jak tylko sie obudze,to wlacze komputer,bo nie wytrzymam :-D
a u nas dalej pada,takze po prezent chyba nie pojdziemy..trzeba bedzie leciec jutro...dobrze,ze mlody idzie dopiero na 16,to zdaze kupic ;-)
MalaMi a ty jutro tez testujesz?....&&& mocno zacisniete !!!:tak::tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry