reklama

Zaczynamy staranka :)

Jestem i ja
Bobo dobrze że jesteś :-D widzisz jak szybko ten czas zleciał
Anisiaj wiedziałam, wiedziałam wiedziałam że się udało :rofl2: nie martw sie ja też miałam takie schizy że puste że coś .... będzie dobrze zobaczysz.

A już jestem po badaniu na żółtaczkę jutro mam wyniki, kurcze muli mnie coś dzisiaj, znów zjadłam pomidory :crazy: wczoraj byłam u siostry i zapomniałam że w ciąży jestem, przebiegłam się troszkę bo mi córka siostry uciekała po ogrodzie hi hi hi ale chyba nic mi nie będzie ...
 
Ostatnia edycja:
reklama
socotland hahaha dobry rysunek :-) wyobrazilam sobie nas w takiej pozycji :szok: :-D
bedziemy dzis jeszcze dzialac mam nadzieje ze przez to ze wczoraj nie bylo to szans na dziecko nie przekreslilam. bede jeszcze dzis testowac wiec zobaczymy jaka krecha bedzie.
marta kiedy masz kolejna wizyte u gina?
 
Bobo ja chodzę do dwóch jeden na nfz żeby mieć skierowania za darmo a drugi prywatny do tego ostatniego idę teraz 27 marca a do tego na nfz za trzy tygodnie :sorry: tak muszę kombinować hi hi hi
A w czwartek na 8 rano mam egzamin z prawa jazdy masakra ale sie boję szok....
 
marta no to trzymam &&&&&&&&& zeby udalo sie zdac :-)
scotland zaczely mnie jajniki troszke pobolewac i dostalam biegunke wiec chyba owu moja uslyszlala ze o niej mowimy i wziela sie do roboty hihi :-)
 
Gosiulek - plaża, to by było coś ;) póki co jest łóżko ;)

Bobo - trzymam kciuki za owocne staranka!

Marta - Ty się nie stresuj! będzie dobrze ;)

Wiolka - moja historia jest trochę ku pokrzepieniu serc, więc chyba ją opiszę dla tych, które nie pamiętają. Już jako nastolatka miałam bardzo nieregularne i bolesne @. często się zatrzymywały i wtedy dostawałam luteinę, żeby je "wywołać". Od 20 r.ż. musiałam brać pigułki, żeby wyciszyć jajniki - ponoć robiły mi się jakieś pęcherzyki i moja lekarka twierdziła, że pigułki są niezbędne, żebym kiedyś mogła mieć dzieci. brałam je 3 lata, potem był rok przerwy na plastry, potem kolejne pigułki, niby coraz lepsze i nowszej generacji. w styczniu 2011 odstawiłam je sama, bez konsultacji z lekarzem, bo miałam już dość szprycowania. Byłam wtedy po konsultacjach u 3 ginekologów z powodu podejrzenia wad budowy macicy (każdy widział coś innego - macicę dwurożną, macicę z przegrodą itp). Jedni twierdzili, że nigdy nie zajdę w ciążę, inni, że jak zajdę, to będzie to ciąża ryzyka. Odpuściłam, odstawiłam tabsy i czekałam na to, co da mi Bóg. Od stycznia 2011 miałam okresy równo co 2 miesiące, nie zabezpieczaliśmy się od maja 2011 i nic, ciągle nic. Trudno nazwać to starankami, bo cykle były nieregularne, nic nie mierzyłam i w sumie uznałam, że co ma być, to będzie. W sierpniu miałam ostatni okres, a potem 4 miesiące ciszy. Lekarka (kolejna) nie widziała w tym nic złego, kazała tylko zbadać tą macicę, jaka ona naprawdę jest, bo była od tego specjalistką i to ją ciekawiło. A ja butnie myślałam sobie - co z tego, jaka jest ta macica, skoro ja nie mam okresu, nie wiem nawet czy jestem płodna! Więc...zmieniłam lekarza na dr Feduniv z Warszawy. Poszłam do niego z długą listą spraw, oznajmiłam mu, że mniej mnie obchodzi budowa macicy, bo tu wiele kobiet nie wie, co ma, ale ja chcę mieć okresy regularne i czuć, że mam o co walczyć. Okres pojawił się jeszcze przed wizytą - 6.01.12 (po 4 miesiącach przerwy). Dr Feduniv narysował mi jak mogę wyglądać w środku, wyjaśnił, uspokoił, powiedział, że mogę to zbadać, ale mnóstwo kobiet dowiaduje się o wadach już po porodzie. Kazał zrobić drożność jajników, ale ja się bałam, więc odłożyłam to na wiosnę. Kolejny okres 11.02. - cieszyłam się jak dziecko, bo to tylko 36 dc! W tym czasie miałam urodziny, naszą rocznicę, urodziny męża, dużo spotkać z przyjaciółmi. Cieszyliśmy się razem z nimi, bo mamy 6 ślubów w tym roku, więc myślałam sobie, że mam o czym myśleć i na co czekać (wszystkie są u naszych najbliższych, więc już cieszyłam się wizją imprez, a nie staranek). Nie mierzyłam tempki, bo zapomniałam. Nie kupiłam lepszego termometru, bo M miał to zrobić przez allegro i ciągle zapominał. W weekend 3-4 marca mieliśmy z M dla siebie duuużo czasu, luzu, planowaliśmy majówkę i wakacje. Nie myślałam wtedy o II kreskach, ale cieszyłam się chwilą. Czy staraliśmy się długo? Od maja się nie zabezpieczaliśmy, ale nie mogę nazwać tego starankami. Spinałam się, stresowałam, ale nie robiłam nic więcej. W lutym totalnie odpuściłam i myślałam o ślubno-wyjazdowych wakacjach. No i mam II krechy :)))
 
Ostatnia edycja:
reklama
Anisiaj trudno strasznie trafić na dobrego lekarza :no: coś o tym wiem, najważniejsze jest to że się udało i to jest teraz najważniejsze ciesz się kochana ;-)
Bobo ja jestem uparta jak osioł i nie odpuszczę choćby nie wiem co za dużo kasy już w to włożyłam, powiem egzaminatorowi że nie ma mnie denerwować bo jestem w ciąży hi hi hi zawsze mogę go obrzygać :rofl2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry