Kupiłam sobie wczoraj płaszczyk - wełniany, czarny (nie chciałam czarnego ale niech ktoś spróbuje kupić płaszcz w moim rozmiarze który nie będzie za wielki grrrr), lezy jak ulał. I co? Po powrocie do domu odkryłam, że po przymiarkach mam czarne dłonie... Jeszcze dziś sprawdzę, pochodzę w nim trochę po domu i jak się okaże że na prawdę farbuje, to go bedę musiała oddać. Już widzę awanturę w sklepie... :/