reklama

Zdrowie nasze i maluchów

Temat na forum 'Dzieci urodzone w grudniu 2009' rozpoczęty przez maarta100, 14 Maj 2009.

  1. maarta100

    maarta100 Szczęśliwa mamusia

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Zakładam kolejny wątek:tak:Dużo nas jest już grudniówek i powiem szczerze, że po kilku dniach nieobecności cięzko się doczytać. Wybaczcie mi te porządkowanie ale myśle, że warto niektóre wątki rozdzielać.
    Prponuję aby na tym wątku pisac o naszych dolegliwościach ciążowych, wizytach u lekarza, lekach, które przyjmujemy.
     
  2. maarta100

    maarta100 Szczęśliwa mamusia

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    To ja pierwsza napiszę, mam dylemat bo musze chodzić do pracy, kwestia dogadania w pracy, inni są na urlopach. Powiem szczerze że nie czuję sie najlepiej, bez przerwy boli mni ebodbrzusze, a jak pochodze to i mocniej, staram się oszczędzać. Czy Wy też tak macie?? Lekarz kazał mi dzwonić i mówic jakbym źle się czuła bo przeciwny był mojemu powrotowi do pracy. No ale ja musze dotrwać tak do połowy czerwca.
     
  3. reklama
  4. NeSSi

    NeSSi Nie cierpię cierpieć Moderatorka Członek załogi

    Najlepsze odpowiedzi:
    55
    Czołem !

    Mi nie wolno ewidentnie chodzić do pracy (nauczyciel w przedszkolu), złapałam właśnie na początku ciąży grypę żołądkową , przeszłam piekło, nikt nie dawał mi szans na donoszenie bo powiem szczerze odwodniona i głodna wyglądałam jak Halloween/owy duch.

    po tygodniu się udało bez antybiotyków pokonać to ustrojstwo tylko kroplówkami, paracetamolem no i No-Spą.

    Po grypie zaczęłam plamić więc dostałam Duphaston, plamienie ustało.
    Ale w domu muszę siedzieć, Dżin powiedział, że nie mogę teraz na Nic zachorować znowu bo ciąża i tak zagrożona.

    A teraz u mnie w przedszkolu epidemia różyczki (na którą nie chorowałam) ufff, ulga ,że mnie w tym czasie nie ma.

    Dyrekcja nie bardzo zadowolona z mojego ''stanu'',no cóż kolejny pracownik na chronionym ....
     
  5. Natalka_m

    Natalka_m mama Lenki

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Witam wszystkie.
    Ja od razy, gdy tylko dowiedziałam się o ciąży poszłam na L4. Pracuje w dziale bezpieczeństwa w Tesco-praca jest okropnie nerwowa i stresująca poza tym 12h, siedząca, nigdzie nie można wyjść dopóki kierownik ochrony nie podmieni (stanowisko pracy nie może być puste nawet przez minutę). No i oczywiście nocki. Nie było mowy, żebym dalej pracowała. Lekarz od razu wypisał zwolnienie. Choruje na nerki i często łapię infekcje więc nie ma co ryzykować.
    W pracy też nie byli zbyt szczęśliwi gdy przyniosłam L4-zbliżały się święta wielkanocne a tu jedna osoba na dziale mniej. Dla mnie dziecko jest najważniejsze. To moja pierwsza ciąża i nie mam zamiaru stracić maleństwa przez pracę.
     
  6. NeSSi

    NeSSi Nie cierpię cierpieć Moderatorka Członek załogi

    Najlepsze odpowiedzi:
    55
    Ja - kiedyś zatwardziały pracoholik przyznaję Ci w 100% rację! :)
    Podpisuję się wszystkimi mackami pod tym i nawet sutkami :D ;)
     
  7. Natalka_m

    Natalka_m mama Lenki

    Najlepsze odpowiedzi:
    0

    Kiedy jeszcze mieszkałam u rodziców i nie miałam męża (poznaliśmy się właśnie w pracy, on jako ochroniarz a ja na monitoringu więc widzieliśmy się często:-)) to wystarczył jeden telefon od kierownika albo od koleżanek, które nie miały ochoty przychodzić do pracy i ja jak głupia leciałam do pracy. Aż wkońcu powiedziałam dość!!
    Każda ściemniała jak tylko mogła a ja będę się produkować?
    Teraz trochę się ekipa zmieniła- wszystkie po 40. tylko ja z koleżanką po 21.
    Myślałam, że skoro starsze, będą odpowiedzialniejsze a one jak kłócą się o wszystko jak nastolatki albo w ogóle nie rozmawiają ze sobą. Porażka. Aż się czasem nie chciało do pracy przychodzić.
    Dziewczyny nie to, żebym się nad sobą użalała ale praca w ochronie w marketach to jest największa porażka jaka może być. Złapiesz złodzieja a poźniej zaczynają się głuche telefony, groźby...strach czasem było do domu wracać.

    Do ginekologa chodzę prywatnie odkąd tylko zaczęliśmy starać się z mężem o dzidzie. Przez nerwy nie miałam jajeczkowania. Dostawałam leki wyciszające i jak tylko nam się udało, nie musiałam go prosić o zwolnienie. Dostałam je podczas pierwszej wizyty. Za bardzo mi zależy. Nie mówiąc już o mężu, który ma 32. lata i bardzo bardzo pragnie mieć wreszcie dziecko:-).
    Praca nie jest warta takiego poświęcenia jak utrata czegoś, co bardzo kochasz zanim jeszcze zajdziesz w ciążę;-).

    Życzę wszystkim mamą i grudniowym maluszkom dużo zdrówka na końcu mojego eseju.
    Mamuśki!Praca nie zająć! Najważniejsze jesteście Wy i fasolki, które rosną w Waszych brzuszkach:tak:.
     
  8. grydor

    grydor Aktywna w BB

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Ja do pracy chciałam chodzić- lekka praca, przyjemna, miła atmosfera a do tego bliziutko. Niestety po plamieniu krwią byłam w szpitalu i od tamtej pory jestem na zwolnieniu i to z nakazem leżenia. No i te plamienia się powtarzają tylko czasem brązowe czasem czerwone. Tak bardzo się martwię. Już miałam 3 usg i wszystko dobrze tylko po kazdym plamieniu stres czy tym razem tez dobrze
     
  9. allitka

    allitka Wdrożona(y)

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Cześć dziewczynki!!
    A ja sie cieszę, że chodzę do pracy... Bo gdy jestem w domu to od razu gorzej sie czuję, caly czas bym spala i nawet mam bole brzucha. A w pracy luzik mysli mam zajete czym innym i wszystko jest ok:-) wczoraj nawet w domu zdarzyly mi sie pierwsze mdlosci:szok:
     
  10. reklama
  11. Natalka_m

    Natalka_m mama Lenki

    Najlepsze odpowiedzi:
    0

    Głowa do góry! Będzie dobrze. Dbaj o siebie i o maleństwo i dużo wypoczywaj.
    A jak tylko bedzie coś się działo-pisz!
    Razem zawsze raźniej!

    P.S. ja do pracy musiałam dojezdzać ponad 40 km. w jedną stronę:-(.
     
  12. Natalka_m

    Natalka_m mama Lenki

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Madzialenka ale masz piękny suwaczek!
     

Poleć forum