I
inna_a
Gość
Witam ja także jestem już po prostu na krańcu załamania nerwowego, ponieważ za pierwszym razem poroniłam w 3,5 miesiącu ciąży lekarz powiedział oczywiśćie,że za pierwszym razem się zdarza, ale powtórzyło się drugi raz i trzeci, bardzo pragę mieć dziecko nawet bardzo, ale straciłam nadzieję, niby jest wszystko ok ze mną,ale poronienia jakoś o tym nie świadczą. NIE UMIEM przeżyć myśli, gdy rodzi się dziecko moim bliskim lub znajoma jest w ciąży bardzo to mnie boli cięszę się, że tak jest jednocześnie zazdroszczę i czuję się beznadziejnie czasem mam myśli żeby odejść od męża i dać mu szanse żeby miał dziecko z kim innym, bo czuję, że ja nie będę mogła mu dać potomka. Nadal mam ciuszki, foteliki które dostałam od rodziny dla swojego niestety nie narodzonych dzieci, nie mogę się ich pozdbyć, gdy mąż zabierał je na strych by, nie wspominać złych wspomnień bardzo to przeżywałam. Nikt nie zrozumie kobiety która poroniła oprócz tej która to przeżyła. Mój mąż dzisiaj jest u kumpla i świętuje narodziny jego dziecka, ja oczywiśćie płaczę. Faceci mniej przeżywają takie rzeczy,bo to nie w ich brzuchu było maleństwo które dało znaki jak żle się czuć, tęsknie nawet za tym, bo pozostała mi pustka sama i nic więcej...
( Mąż nie potafi o tym rozmawiać, ja już nie chcę mu nawet o tym wspominać, ale gdy go nie ma w domu często płaczę.Najgorzej boli to,że ci co nie chcą dzieci mają jedno po drugim i tak jest w moim towarzystwie.