J. usypia Nadię, więc nareszcie mam chwilkę - uff!
Śliwki przerobiłam na chutney, a resztę zapasów ze wsi pomału zjadamy - wiem, egoistka jestem


Mi ten tydzień mija błyskawicznie, nawet w domu nie mam kiedy posprzątać - już ledwo można przejść, odkurzacz od kilku dni leży rozłożony

W poniedziałek wróciliśmy dopiero od Rodziców, we wtorek ortopeda, dziś byłam odwiedzić starszą ciocię, jutro szczepienie, a w piątek rano znów do Rodziców na weekend jedziemy z Małą.
Co do karmienia, to Nadia na razie na cycu jeszcze. Od kilku tygodni podaję jej co kilka dni jakieś warzywko czy ryż, ale raczej jako ciekawostkę niż posiłek. Próbuje chętnie ale je niewiele - zawsze żąda jeszcze cycolka

Ale wpatruje się uważnie w nas jak jemy i usiłuje wyrwać coś dla siebie, gdy się jej to nie udaje okropnie się złości.

Ale