Ja cały czas ciekawa jestem, bo nie ustosunkowałaś się do mojego wpisu o tym, jak się ma twoja logika że ty możesz kupić gumową kaczkę za 5 zł i zapewnić dziecku swój czas i opiekę i obecność, bo zaoszczędziłaś w ten sposób pieniądze - do mojej logiki, że wspierając swoim portfelem sprzedaż najtańszych chinskich zabawek w imię "dziecko potrzebuje mamy a nie drogich zabawek" pozwalasz na to, że inna matka musi zrezygnować ze swojego czasu dla dziecka i otaczania go opieką, albo czyjeś dziecko rezygnuje ze swojego dzieciństwa pracując praktycznie przymusowo w fabryce tych gumowych kaczek czy czegoś innego, bo producent tnie koszty do minimum, bo wie, że nie sprzeda tej kaczki za 50 zł, bo.. klienci wymagają tanich kaczek, zabawek, ubranek...Dlatego upadają też polscy lokalni producenci, bo nie mają małych chińskich rączek ani nie mających wyjścia chińskich matek do roboty za grosze, bo polska matka ceni swój czas spędzony z dzieckiem i nie pójdzie pracować 20 godzin dziennie za 300 zł miesięcznie. Dla mnie kupowanie takich niewiarygodnie tanich chińskich produktów (do tej kategorii wliczam też niewiarygodnie tanie produkty marki różnych supermarketów typu biedronka czy inny leader price) to jest prawie tak samo, jak kupowanie od pasera. Wiem, że ktoś za to nie dostał odpowiedniego wynagrodzenia, że niska cena jest wynikiem czyjejś "krzywdy" ale kupuję, bo jest mi to na rękę. Może to mocno brzmi, ale to porównanie oddaje to, co myślę.