Cześć Kochane
Nie było mnie troche....widzę, że wena do pisania Was nie opuszcza

SUPER!!! Ale niestety nie dam rady Was nadrobić

(kilkadziesiąt stron





) Przepraszam...Zglądałam do Was kilka razy ale nie mialam sily pisac

Od ponad tygodnia mam szpital polowy w domu...najpierw córcia, później mąż, następnie ja...jak Gabi wyzdrowiała i ja wróciłam do żywych to mąż przyniósł coś z pracy :/ i od wczoraj znowu choróbsko



noc masakra chyba 10 pobudek a i mi dzis z nosa cos kapie

CHYBA DOSTANE DEPRESJI!!!! :-( Dwa tygodnie w domu i ta jesienna aura :/ noce nieprzespane.....RATUNKU!!!
Witam nowe Staraczki

Gratuluję kolejnym zafasolkowanym



proszę o fluidki

I oczywiście trzymam kciuki za testujące &&&:-)
A ja przez przypadek trafiłam do gina we wtorek (mama oddała mi swoją wizytę, bo martwiła się moja dziwna @ w tym cyklu...) i najprawdopodobniej było samoistne poronienie ( zapłodnienie za późno i nie doszlo do zagniezdzenie) - 30% ciąż podobno tak sie konczy i nawet o tym nie wiemy (jakbym robila bete to by wyszla ale po kilku dniach nie bylo by po niej sladu - WIEC LEPIEJ NIE SPIESZYC SIE Z TESTOWANIEM

), ale oczyściłam sie i na dzień dzisiejszy endometrium idealne

Akurat zaczynała sie owulacja - pecherzyk 20mm więc doktor kazał męczyc meża

Jak kazał tak zrobiłam


mąż nie narzekał

Ale okazało się ze oboje jesteśmy przeziebieni

i oczywiście już mam mega stresa...
Stosujemy tylko domowe sposoby leczenia + rutinoscorbin. Mam nadzieje ze jakby sie udalo to fasolce nie zaszkodzi przeziebienie (pewnie wirus) i nic nie bedzie...?
Z jednej strony strasznie chcialabym zeby sie udało

a z drugiej strasznie sie boje.........................