Wiecie co znamy się od 10 lat, a tu od kilkunastu miesięcy wszystko się kręci wokół jednego tematu. Ten cykl był tak burzliwy że już perfidnie zaczęliśmy sobie robić na złość. Na szczęście możemy sobie pozwolić na taką przerwę. Dzieci są przyzwyczajone, bo zdarzało się że nie było go kilka miesięcy (praca)- wracał tylko w okolice owulacji na bardzo krótko. Ja nie jestem "słodka kicia" do wszystkiego (prócz macierzyństwa) podchodzę na chłodno, nic nie czuje, żadnego smutku, już nawet zła nie jestem. Czuje się jak jałowa gleba (nie wiem czy rozumiecie, nie jestem nauczona uzewnetrzniać się) Chce tylko żeby poszedł już stąd, chce odpocząć.
Ale z chęcią tutaj zostanę jeśli się zgodzicie, zawsze to jedne kciuki więcej