Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Mój ze mną chodził. Tyle ze u nas była kwestia słabego nasienia , a mój gin się na tym znał. Nawet byłam z nim kiedyś u androloga. My wszystko razemDziewczyny, czy Wasi facieci chodza w Wami na jakies wizyty? tzn do gabinetu i wiadomo, ze nie w czasei jak ma sie usg dopochowe czy fotel.
Jutro jestem umowiona z tym moim gienkolgiem miedzy pacjentkami, na odbior tego badania nasienia z tego badania klinicznego meza i powie czy sie cos tam pogorszylo po covid. Chociaz tam cos innego badali jak widzialam zgode, to wplyw fali elektromagentycznych i maz nosil dozymetr dobe przed. No ale nie wazne, dla mnie wazne bedzie poronwanie wyniku z marca i teraz po covid. I nie wiem czy na sile zabrac meza ze soba, bo on mowi, ze jak mu zapisze jakies leki za 400 zl, to on nie bedzie ich bral. W marcu mial bardzo dobre wyniki i tu troche kwestia ego tez pewnie gra role. I sama nie wiem czy lepiej go zabrac, zby posluchal autorytetu (w razie jakby wyszlo cso gorzej), bo boje sie ze mnie nie poslucha w razie czego...
No wlasnie u mnie moj maz widzial gina ze dwa razy, na poczatku jak pierwszy raz bylismy i jak sie okazalo pierwszym razem, ze w ciazy jestem. Ale to i tak chwilka w gabinecie, ale mogl sam zadac ginowi pytania i otrzymac odpowiedz czy dopytac, bo jak on nie jest w temacie, tak jak ja, to ja mu czasem tlumacze i on juz czasem sie gubiAle wlasnie @mohaa zapomnialam, ze teraz nie wpuszczaja przez covid, takze chyba i tak musze sama pojsc. Kurcze, mam nadzieje, ze wyniki beda ok, bo nie chce znowu czekac ze staraniami, poza tym on sie tez dobrze odzywia, sam sobie nawet robi jakies takie cos do picia z imbiru, cytryny i miodu i pije to dzien w dzien, a to antyoksydanty, jemy duzo warzyw itd. No nic, musze zaczekac do jutra, ale widze ze bardziej sie stresuje niz on.
Moj chodził ze mną do kliniki mimo że to ze mną był problemDziewczyny, czy Wasi faceci chodza z Wami na jakies wizyty? tzn do gabinetu i wiadomo, ze nie w czasei jak ma sie usg dopochowe czy fotel.
Jutro jestem umowiona z tym moim gienkolgiem miedzy pacjentkami, na odbior tego badania nasienia z tego badania klinicznego meza i powie czy sie cos tam pogorszylo po covid. Chociaz tam cos innego badali jak widzialam zgode, to wplyw fali elektromagentycznych i maz nosil dozymetr dobe przed. No ale nie wazne, dla mnie wazne bedzie poronwanie wyniku z marca i teraz po covid. I nie wiem czy na sile zabrac meza ze soba, bo on mowi, ze jak mu zapisze jakies leki za 400 zl, to on nie bedzie ich bral. W marcu mial bardzo dobre wyniki i tu troche kwestia ego tez pewnie gra role. I sama nie wiem czy lepiej go zabrac, zby posluchal autorytetu (w razie jakby wyszlo cso gorzej), bo boje sie ze mnie nie poslucha w razie czego...
Mój też ze mną był nawet na badaniu dopochwowym. W końcu razem to dziecko robicie [emoji6]Dziewczyny, czy Wasi faceci chodza z Wami na jakies wizyty? tzn do gabinetu i wiadomo, ze nie w czasei jak ma sie usg dopochowe czy fotel.
Jutro jestem umowiona z tym moim gienkolgiem miedzy pacjentkami, na odbior tego badania nasienia z tego badania klinicznego meza i powie czy sie cos tam pogorszylo po covid. Chociaz tam cos innego badali jak widzialam zgode, to wplyw fali elektromagentycznych i maz nosil dozymetr dobe przed. No ale nie wazne, dla mnie wazne bedzie poronwanie wyniku z marca i teraz po covid. I nie wiem czy na sile zabrac meza ze soba, bo on mowi, ze jak mu zapisze jakies leki za 400 zl, to on nie bedzie ich bral. W marcu mial bardzo dobre wyniki i tu troche kwestia ego tez pewnie gra role. I sama nie wiem czy lepiej go zabrac, zby posluchal autorytetu (w razie jakby wyszlo cso gorzej), bo boje sie ze mnie nie poslucha w razie czego...
Tak, ale ja bym sie krepowala jakby moj byl przy tym, przynajmniej na takim etapie, w samochodzie jest czy czeka na poczekalni, ale do gabinetu na badanie bym jakos nie chciala,zeby mi towarzyszyl. Tak samo jak nie wyobrazam sobie porodu rodzinnegoMój też ze mną był nawet na badaniu dopochwowym. W końcu razem to dziecko robicie [emoji6]
Tak, ale ja bym sie krepowala jakby moj byl przy tym, przynajmniej na takim etapie, w samochodzie jest czy czeka na poczekalni, ale do gabinetu na badanie bym jakos nie chciala,zeby mi towarzyszyl. Tak samo jak nie wyobrazam sobie porodu rodzinnego
Tu bardziej mi chodzi o to, zeby uslyszal w razie co od lekarza,a nie przez posrednika, czyli mnie![]()
Tak, ale ja bym sie krepowala jakby moj byl przy tym, przynajmniej na takim etapie, w samochodzie jest czy czeka na poczekalni, ale do gabinetu na badanie bym jakos nie chciala,zeby mi towarzyszyl. Tak samo jak nie wyobrazam sobie porodu rodzinnego
Tu bardziej mi chodzi o to, zeby uslyszal w razie co od lekarza,a nie przez posrednika, czyli mnie![]()
Ja nie chciałam porodu rodzinnego ale nie żałuję że mąż był ze mną. Sama obecność dużo pomaga. Napatrzył się ale mówi że się nie zraził i chce jeszcze brata dla Julki [emoji28]O ja też sobie nie wyobrazam porodu z mezem [emoji2957] zresztą on tez by nie chciał.
Hehe to cale szczescie :d Ja wlasnie nie wzielabym mojego za nic, bo predzej by tam zemdlal pewnie niz mi pomoglJa nie chciałam porodu rodzinnego ale nie żałuję że mąż był ze mną. Sama obecność dużo pomaga. Napatrzył się ale mówi że się nie zraził i chce jeszcze brata dla Julki [emoji28]