Ja mu też mówię ale jak grochem o ścianę. Dziś mu wywaliłam wszystko w nerwach. Chyba poskutkowało, bo przyszedł się przytulić po czasie ale ja na siłę to nie chce. Mój też robi dużo w domu nie mogę mi tego zarzucić, generalnie mamy dom i ogród duży to jest zajęcie dla dwóch osób, poza tym córke wozimy 2 Razy w tygodniu na zajęcia po kilkadziesiąt km i też mi się stara pomagać w tej kwestii nie mam nic do zarzucenia. Ale chyba widzę, że nie dociera jeszcze do niego myśl, że będzie maleństwo. Na prenatalne idę jutro sama, bo tak w jego pracy wyszło. Ale on w ogóle zapytał mnie ostatnio co to za badania ja teraz mam... Jakby nie z tego świata był.A to mój mąż znów na odwrót. Twierdzi że powinnam iść już na zwolnienie. Nie mogę kupić sobie zgrzewki wody żebym czasem jej nie wyciągała potem z autajak go nie ma to mogę jedna butelkę kupić haha. Ogólnie też nie mogę podnosić odkurzacza. Dobrze ze jeździ na kółkach to mogę popychać
a ostatnio to nawet mąż odkurzał jak byl w domu a ja mam odpoczywać. Raz na okres ciąży mnie zdenerwował ale nie jakoś bardzo wiec pewnie uważa na to co mówi. Ogólnie jak czuje ze mnie mało przytula bo wiadomo że zmęczony po pracy to mu to mówię wprost że potrzebuję więcej przytulania i on stara się poprawić
![]()