Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Ja kupuję od 2 lat niemal wszystko przez neta i błogosławię ten stan. Nie cierpię chodzić po sklepachJa kupuję to co potrzebne, pewnych rzeczy się nie przeskoczy i dla takiego maluszka jednak trochę zakupów trzeba zrobić. Trochę ubranek dostałam, wanienkę też, jakiś stary wózek z gondola też. Potrzebne jeszcze łóżeczko, rzeczy do pielęgnacji, pieluchy. Większość rzeczy na szczęście można kupić przez internet.
Wiem co czujesz z tymi pomiarami bo ja mam po 3preneatalnych wpisany 14 centyl. Moja lekarka też mówi że bobas nie będzie jakiś duży i może dobije do 3kg. Staram się nie martwić i skupić na tym że w wszystkie narządy są okej, ilość wód, przepływy (biorę acard i z pierwszych prenatalnych wyszło wyższe ryzyko zahamowania wzrastania płodu przed 37tc i stan przedrzucawkowy)A co do wizyt i pomiarów, to miałam wizyty w środę i w czwartek no i jestem dość, jakby to powiedzieć, sceptyczna, co do tego jak interpretować te USG. Bo mierzone było 3 razy łącznie i każdy pomiar inny. Dodam, że wiek ciążowy na tamten dzień to był 32+3 tydzień.
Najpierw w Instytucie Matki i Dziecka, jak mierzyły rezydentki to wyszedł 9 percentyl i ok. 1600 g. No ciśnienie mi skoczyło, nie powiem, bo to już zaczęło niebezpiecznie pachnieć hipotrofią...
Usiadł potem doktor R. (ten, który jest uważany za guru w USG) i jemu wyszło 1960 g i 38 percentyl. Trochę taka jakby spora różnica... Plus z proporcji wyszło, że ma sporo większy brzuszek od reszty. Taki mały Budda trochę, choć wcześniej nic na to nie wskazywało.
U mojej lekarki prowadzącej w szpitalu na Inflanckiej pomiar wyszedł z kolei na 1871 g i 26 percentyl.
Jakby to wszystko wziąć do kupy, to chyba bym założyła, że Mały jest mały ale w normie i odrzuciła wyniki skrajne, zwłaszcza że na USG 3 trymestru wyszło nam też koło tego 20 centyla. Ale mimo tylu badań wcale się nie czuję mądrzejsza i pewniejsza co do gabarytów małego Fasolka :/ jedyne co jest pewne, to że raczej nie będzie gigantem, więc liczę, że poród będzie przez to w miarę sprawny i łatwiejszy
Przytulam, bo jakbym czytała o sobie... Też biorę acard, bo PAPPA dała wysokie ryzyko preeklampsjiWiem co czujesz z tymi pomiarami bo ja mam po 3preneatalnych wpisany 14 centyl. Moja lekarka też mówi że bobas nie będzie jakiś duży i może dobije do 3kg. Staram się nie martwić i skupić na tym że w wszystkie narządy są okej, ilość wód, przepływy (biorę acard i z pierwszych prenatalnych wyszło wyższe ryzyko zahamowania wzrastania płodu przed 37tc i stan przedrzucawkowy)
Generalnie początek ciąży miałam same zamartwianie od tak mniej więcej 5 miesiąca zaczęłam się cieszyć i wychilowalam a teraz myśli katastroficzne znów powróciły. Pocieszam się że to już naprawdę zaawansowany stan ciąży![]()
No dokładnie, widzę że mamy podobny przebieg ciąży. Ja po pierwszych prenatalnych zdecydowałam się na amniopunkcję, która wyszła dobrze.Przytulam, bo jakbym czytała o sobie... Też biorę acard, bo PAPPA dała wysokie ryzyko preeklampsjicodziennie mierzę ciśnienie i na razie średnia z ostatnich 3 miesięcy to 110/70, ale boję się że na końcówce coś się może działać. Jak poczytałam o stanie przedrzucawkowym i jak to wygląda, to mi się włos na głowie jeży, na razie jednak jest spokój i chyba nie pójdzie u mnie w tę stronę.
Te pomiary wjeżdzają na psychę. Zwłaszcza, że nawet tradycyjnie się zawsze gada, żeby dziecko było DUŻE i zdrowe.
Z drugiej strony lekarze na razie nie mówili, żeby się tym przejmować, bo jest w normie i rośnie. Jeden lekarz nawet wprost mi powiedział "niech się już pani od tego dziecka odczepi, przecież wszystko z nim dobrze". Z drugiej strony on też ma trochę przekręcone podejście, bo trafiają do niego kobiety z naprawdę trudnymi ciążami, w tym z wadami letalnymi. Ja na ich tle mam "tylko anomalię anatomiczną", którą trzeba będzie obserwować, może potem operować. W środę w poczekalni jakaś dziewczyna chyba odbierała wyniki badań genetycznych i cały czas w oczekiwaniu na USG płakała. Strasznie mi było przykro, bo ja kilka miesięcy wcześniej też na takie wyniki genetyczne czekałam - z tymże my mieliśmy szczęście. Nawet nie potrafię sobie teraz wyobrazić, co by było, gdyby jednak wynik był wyrokiem. Mam porównanie i miałam pewną perspektywę na naprawdę trudną sytuację, więc dzisiaj już wiem, że każdego dnia powinnam być wdzięczna i spokojnie przyjmować to, czego się dowiaduję.
Ale gdzieś z tyłu głowy się jednak martwię. Najgorsze, że nie ma się na to wpływu, można tylko monitorować i czekać.
Też myślę o chuście, bo mieszkam na bagnie i wydaje się to praktyczniejsze. No ja mam sporo rzeczy używanych, łóżeczko bym pewnie też dostała, ale nie wybieram się w rodzinne strony bo to 400 km. No ja się zbieram w sobie do prania, ale najpierw jakaś komoda by się przydała żeby to przechowywać.Ja kupuję od 2 lat niemal wszystko przez neta i błogosławię ten stan. Nie cierpię chodzić po sklepach
Z tym nie przeskoczeniem to pełna zgoda, chociaż próbuję robić sobie w głowie rachunek sumienia i redukcję. Na przykład na razie nie kupujemy wózka - będziemy chustować. Podoba mi się ta idea noszenia blisko siebie. Wyrko na szczęście dostałam po dzieciach koleżanki - cała 4 się w nim odchowała, ale wygląda zadziwiająco dobrze, pewnie dlatego, że nie mieli zwierząt. Moje koty już niestety zaczęły destrukcję, bo łóżeczko jest sosnowe... Materacyk już musiałam dokupić - właśnie doszedł i mam nadzieję, że się sprawdzi, bo tu akurat starałam się wybrać porządny, żeby od strony fizjoterapeutycznej był dobry dla kręgosłupa. A tak to ciuchy też mam dostane (i po wielu dzieciakach już porządnie wyprane na wszystkie możliwe sposoby) i są mało zniszczone, z czego wnioskuję, że takie Maluszki naprawdę mało zużywają te rzeczy