reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Lutowe mamusie 2026

reklama
Plus taki, że no jeśli będzie mi lekarz wymyślać wizyty co chwilę w głupich godzinach to jednak wciąż mam rodzinę głównie lekarską, mam wśród rodziny ginekologów położników więc równie dobrze dzwonię po rodzinie, biorę kasę i o tej 19 przyjmą mnie prywatnie w razie potrzeby. 🤷🏻‍♀️
Nie bardzo chciałam to robić, no ale jeśli zmusi mnie sytuacja to chyba tak zrobię.
 
Ja dziś pobudka o 3. Przez 3 godziny tak się męczyłam... Było mi tak cholernie niedobrze, do tego byłam niewyspana, a rano budzik o 6:10, żeby jechać na badania. Droga też była ciężka. Pierwsze co zrobiłam po wyjściu to kupienie i zjedzenie bułki, ale już nawet jedzenie nie pomaga. 🙄
 
Nie wiem co powie, ale ja się zwyczajnie nie zgodzę na takie wizyty.

Nie mam możliwości uczestniczyć w takim procederze, bo albo pracuję, albo pilnuję wizyt lekarskich. 🤷🏻‍♀️
Wyrywanie się z pracy nie jest mi na rękę, robi mi to rozgardiasz. Raz w miesiącu mogę sobie wziąć ten dzień urlopu, a badania robić w soboty.
podziwiam Cię za to podejście 🙈 w sensie pozytywnie, że masz taki spokój ducha w tym. Dla mnie wizyty co 2 tygodnie na tym początkowym etapie są najlepsze bo daje mi to większy spokój, nie stresuję się tak wtedy. Nie dałabym rady z wizytą raz na miesiąc, a już na pewno nie przez pracę 🙈
 
Ja dziś pobudka o 3. Przez 3 godziny tak się męczyłam... Było mi tak cholernie niedobrze, do tego byłam niewyspana, a rano budzik o 6:10, żeby jechać na badania. Droga też była ciężka. Pierwsze co zrobiłam po wyjściu to kupienie i zjedzenie bułki, ale już nawet jedzenie nie pomaga. 🙄
mnie tak na noc też wczoraj męczyło, jeszcze ta zgaga…. No myślałam że będę 🤮🤮🤮 cała noc ale jakoś zasnęłam, od rana też średnio ale odrobinkę lepiej 🙄
 
podziwiam Cię za to podejście 🙈 w sensie pozytywnie, że masz taki spokój ducha w tym. Dla mnie wizyty co 2 tygodnie na tym początkowym etapie są najlepsze bo daje mi to większy spokój, nie stresuję się tak wtedy. Nie dałabym rady z wizytą raz na miesiąc, a już na pewno nie przez pracę 🙈

Znaczy wiesz.
Chodzi o charakter mojej pracy. Moja praca jest bardzo umysłowa, tutaj nie mam akordu jakiegoś. Jeśli coś rozgrzebie, ciężko jest to rzucić w trakcie i polecieć gdzieś tam, bo potem wrócisz i nie wiesz na czym to stanęło. Ja nie mam zadań stanowiskowych, że przerzucę np 15 dokumentów i fajrant. Wpada do mnie jakaś afera i ja muszę się dowiedzieć o co chodzi, jak do tego doszło, co dalej z tego wyniknie. 🙈
 
Znaczy wiesz.
Chodzi o charakter mojej pracy. Moja praca jest bardzo umysłowa, tutaj nie mam akordu jakiegoś. Jeśli coś rozgrzebie, ciężko jest to rzucić w trakcie i polecieć gdzieś tam, bo potem wrócisz i nie wiesz na czym to stanęło. Ja nie mam zadań stanowiskowych, że przerzucę np 15 dokumentów i fajrant. Wpada do mnie jakaś afera i ja muszę się dowiedzieć o co chodzi, jak do tego doszło, co dalej z tego wyniknie. 🙈
U mnie jest podobnie. Ale jednak mam podejście, że praca to tylko praca, źródło utrzymania i tyle. Lubię ją, ale nie jestem z nią jakoś nad wyraz związana. Nie było mnie w styczniu miesiąc - na początku miałam debilka wyrzuty sumienia, ale uświadomiło mi to, że świat się nie zawalił i nikt nie umarł z tego powodu, mimo że nie było za mnie zastępstwa. Akurat mam takie stanowisko, że teraz też jeśli zdecyduje się na l4, to też po prostu będą działać w okrojonym składzie, ale no trudno. Gdyby sytuacja była odwrócona - każdy miałby to w dupie i taka jest prawda. Zajęło mi trochę wyrobienie takiego podejścia, ale liczę, że wyjdzie mi to na zdrowie, no bo co - potem dziecko się urodzi i ja też będę się w pierwszej kolejności przejmować tym czy wszystko ogarnięte w robocie zamiast nim? W ostateczności uważam, że jedyne kto kiedykolwiek zauważał moje nadgodziny itd. to moja rodzina, dlatego teraz bardzo sobie tego pilnuję.
 
U mnie jest podobnie. Ale jednak mam podejście, że praca to tylko praca, źródło utrzymania i tyle. Lubię ją, ale nie jestem z nią jakoś nad wyraz związana. Nie było mnie w styczniu miesiąc - na początku miałam debilka wyrzuty sumienia, ale uświadomiło mi to, że świat się nie zawalił i nikt nie umarł z tego powodu, mimo że nie było za mnie zastępstwa. Akurat mam takie stanowisko, że teraz też jeśli zdecyduje się na l4, to też po prostu będą działać w okrojonym składzie, ale no trudno. Gdyby sytuacja była odwrócona - każdy miałby to w dupie i taka jest prawda. Zajęło mi trochę wyrobienie takiego podejścia, ale liczę, że wyjdzie mi to na zdrowie, no bo co - potem dziecko się urodzi i ja też będę się w pierwszej kolejności przejmować tym czy wszystko ogarnięte w robocie zamiast nim? W ostateczności uważam, że jedyne kto kiedykolwiek zauważał moje nadgodziny itd. to moja rodzina, dlatego teraz bardzo sobie tego pilnuję.

Oczywiście, że praca to tylko praca.
Mi wciąż jest bliżej do pracy, niż do oglądania przysłowiowych czterech ścian... 😄
Dla mnie stagnacja jest katorgą. Nie umiem siedzieć w miejscu.
 
reklama
A wogóle to potomek ma bojowe zadanie pierwsze w swoim życiu, przetrwać elegancko obronę mojej pracy dyplomowej. 😄
Do tej pory miał ciekawe czytanki. 🤣
To już jak przy tej stagnacji jesteśmy.
 
Do góry