reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Maj 2012

reklama
Witajcie. Mój też nie bardzo chce mi spać w dzień, co przyśnie, to za chwilkę się budzi. Gdyby chociaż chciał sam poleżeć jak to miało miejsce wcześniej. Żadne karuzelki i inne szmery bajery nie działają. Od jakiś 4 dni tak ma. Dobrze, ze chociaż na dworze śpi, a nawet jeśli nie, to grzecznie leży (pod warunkiem, ze tło za moją gębą się zmienia). Tak więc przez obecne zachowanie mojego młodszego potomka prawie nic dzis nie zrobiłam. Tatuś o 11 wybył do Wawy na wieczór kawalerski swojego brata więc wsparcia też nie miałam. W ogóle jakos mi dziwnie, ze pojechał - rzadko się rozstajemy na nockę. Właściwie poza moimi pobytami w szpitalu do tej pory zdarzyło się to tylko raz w naszej karierze. W dzień mniej to odczuwałam, pewnie dlatego, ze normalnie to bywa w pracy, ale teraz kiedy przychodzi wieczór to jakoś smutno się robi.
 
Ostatnia edycja:
Eh...
prawie dziesiąta a młody nie spi dalej, Najpierw darł papę 2 h bez przerwy, teraz się napina żeby dokończyć kupę którą zaczął parę godzin temu.

Mam pytanko... Gabryś podczas płaczu łapie bezdechy :/ są coraz dłuższe. Nie wiem za bardzo jak oduczyć go takich histerii. To nie jest zależne od tego czy dostaje jesć , czy to jest na rękach. Po prostu nagle dostaje ataku histerii i to takiej z bezdechami. Najgorsze jest to że zazwyczaj dzieje się to bez większej przyczyny. Bodźce dostarcane małemu są identyczne każdego dnia i o tych samych porach. doskonale zna przebieg dnia. Wiem że go nic nie boli bo na ból jest inny płacz. po prostu nagle mu coś nie podpasuje i zaczyna wyć...
Miała z Was taki problem, może wiecie jak sobie poradzic z tym u takiego malca ?
 
to chyba takie zanoszenie sie? słyszałam,ze wtedy mozna maluchowi lekko dmuchnac w usta ... ponoc pomaga ale nie wiem...
ja jako dziecko miałam coś takiego ... Moja mama mówiła,że wtedy gwałtowne potrząśnięcie mną dopiero sprowadzało mnie na ziemie

ja raz miałam taka sytuacje z Laurą... leżała na podusi i nagle paniczny płacz i zaniosła się ... wzięłam ja szybko na ręce i krzyknęłam do niej i ucichła i spojrzała na mnie jak by nie wiedziala co sie dzieje..
 
Mysio obawiam się, ze nie da się z tego "wyleczyć". Musi po prostu wyrosnąć.
Ja to przerabialam ze swoim starszym. Kilka razy zdarzyło się, ze zawiesił się na dość dlugo, to wtedy brałam do pionu i delikatnie w buźkę dmuchnelam. Raz i to nie pomogło i bezdech trwał na tyle długo, że zaczął mi kolor zmieniać, cykor nie do opisania. Jak sobie teraz przypominam to ryczec mi się chce, wtedy oczywiście też się poryczalam jak emocje opadły. Jak to dmuchniecie nie pomogło to po prostu nim telepnelam i wtedy zaskoczył. Ale chyba niepotrzebnie Cię strasze. Dodam, ze ja wtedy byłam mocno przewrazliwiona na punkcie bezdechu, można by to podciągnąć pod paranoje. I myślę, ze poza tym jednym przypadkiem to niekoniecznie były powody do takich reakcji.
Teraz Hubertowi czasem zdarza się chwilowy bezdech, ale nie panikuje, a on po chwili lapie oddech bez moich interwencji (oczywiście nie olewam i bacznie obserwuje).
 
Ostatnia edycja:
Witajcie,
u mnie dziś lepiej, co nieco przemyślałam i porozmawiałam z mężem. Idealnie nigdy nie będzie, ale u kogo jest. Ja podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie, mój R. jest opanowany i czasami potrafi być zimny jak lód. Ale uświadomił mi dziś, że Ninka nie jest tylko i wyłącznie moim dzieckiem, ale naszym a ja zachowuję się tak jakby wszyscy dookoła mieli zrobić jej krzywdę. Jak ktoś ją bierze na ręce, to zaraz nad nim skaczę i sprawdzam, czy dobrze ją trzyma, czy główka jest ok itd. i faktycznie tak jest. Wczoraj zwróciłam tak uwagę mojej mamie i chyba sie na mnie pogniewała, teściowa pożaliła się do R. że boi się brać małą bo zaraz mam jakieś uwagi. hmmm... faktycznie tak jest, obiecuję poprawę.
Dziś pojechaliśmy do dziadków R. z zaproszeniem na chrzciny, i mała wpadła właśnie w taką histerię, płakała chyba z pół godziny, zanosiła się troszkę, ale więcej się darła, uspokoiło ją dopiero noszenie w foteliku samochodowym (bujanie na podłodze nie działało). Ciotka przybiegła ze szklanką wody, chciała coś czarować, że niby na małą ktoś urok rzucił (pochylała się nad nią prababcia kiedy zaczęła płakać :)). Na szczęście R.ją pogonił. Później byliśmy jeszcze u teściów, mojej babci i mojej siostry i mała była grzeczniutka i nawet się śmiała, więc może coś było w tych urokach :)
Teraz Ninia śpi już od jakichś 3 godzin, postękuje coś w łóżeczku, chyba znów brzuszek, dziś pojadła ciasta, co gościna to inne :)
Uciekam pod prysznic i kładę się spać.
Dobranoc i dziękuję Majóweczki!
 
Hej ja jak zwykle na chwile.Jutro Misia ma urodzinki wiec troche biegania:tak:
a propo Misi ona tez zrobila sie niedobra:no:,a przy tym zlosliwa:-( Staramy sie na nia nie krzyczec,tlumaczyc spokojnie,ale na razie nie dziala:-(Mam nadzieje ze to sie zmieni:tak:
U nas tez ja caly czas prawie zajmuje sie malym,teraz przynajmniej wymoglam na G ze kapiemy na zmiane dzieci:tak:W ciagu dnia tez staram sie zeby bawil sie z malym a nie tylko z Misia:tak:
Franus przewaznie zasypia sam w lozeczku,czasami przy cycku,a czasami na rekach ale czesciej w lozeczku:tak:Dzis lezal sobie grzecznie w lozeczku i usmiechal sie do rybek na karuzeli:-DTeraz juz spi i mruczy przez sen:tak:
Mysio gratki:tak:
Zycze milej nocki i w mire przespanej:tak:
 
Eh...
prawie dziesiąta a młody nie spi dalej, Najpierw darł papę 2 h bez przerwy, teraz się napina żeby dokończyć kupę którą zaczął parę godzin temu.

Mam pytanko... Gabryś podczas płaczu łapie bezdechy :/ są coraz dłuższe. Nie wiem za bardzo jak oduczyć go takich histerii. To nie jest zależne od tego czy dostaje jesć , czy to jest na rękach. Po prostu nagle dostaje ataku histerii i to takiej z bezdechami. Najgorsze jest to że zazwyczaj dzieje się to bez większej przyczyny. Bodźce dostarcane małemu są identyczne każdego dnia i o tych samych porach. doskonale zna przebieg dnia. Wiem że go nic nie boli bo na ból jest inny płacz. po prostu nagle mu coś nie podpasuje i zaczyna wyć...
Miała z Was taki problem, może wiecie jak sobie poradzic z tym u takiego malca ?
Normalnie jak bym widziala alana! my z racji tego bezdechu dostalismy skierowanie do kardiologa(od neurologa) i nie ma to żadnego związku:tak:(uffff) I tak jak pisala Gia nie da sie tego wyleczyć. Dziecie musi z tego wyrosnąć. Ali juz coraz rzadziej ma takie akcje :tak:

Witajcie,
u mnie dziś lepiej, co nieco przemyślałam i porozmawiałam z mężem. Idealnie nigdy nie będzie, ale u kogo jest. Ja podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie, mój R. jest opanowany i czasami potrafi być zimny jak lód. Ale uświadomił mi dziś, że Ninka nie jest tylko i wyłącznie moim dzieckiem, ale naszym a ja zachowuję się tak jakby wszyscy dookoła mieli zrobić jej krzywdę. Jak ktoś ją bierze na ręce, to zaraz nad nim skaczę i sprawdzam, czy dobrze ją trzyma, czy główka jest ok itd. i faktycznie tak jest. Wczoraj zwróciłam tak uwagę mojej mamie i chyba sie na mnie pogniewała, teściowa pożaliła się do R. że boi się brać małą bo zaraz mam jakieś uwagi. hmmm... faktycznie tak jest, obiecuję poprawę.
Dziś pojechaliśmy do dziadków R. z zaproszeniem na chrzciny, i mała wpadła właśnie w taką histerię, płakała chyba z pół godziny, zanosiła się troszkę, ale więcej się darła, uspokoiło ją dopiero noszenie w foteliku samochodowym (bujanie na podłodze nie działało). Ciotka przybiegła ze szklanką wody, chciała coś czarować, że niby na małą ktoś urok rzucił (pochylała się nad nią prababcia kiedy zaczęła płakać :)). Na szczęście R.ją pogonił. Później byliśmy jeszcze u teściów, mojej babci i mojej siostry i mała była grzeczniutka i nawet się śmiała, więc może coś było w tych urokach :)
Teraz Ninia śpi już od jakichś 3 godzin, postękuje coś w łóżeczku, chyba znów brzuszek, dziś pojadła ciasta, co gościna to inne :)
Uciekam pod prysznic i kładę się spać.
Dobranoc i dziękuję Majóweczki!

Kochana jak bym widziała siebie:-:)zawstydzona/y: i tez planuje poprawę:tak:
I jak dzis czytalam wsze wypowiedzi o tym ze macie czas na wszystko +relax+BB to az szczena mi opadla:zawstydzona/y::sorry: Może dlatego ze moje dziecie naprawde bardzo malo śpi w dzien, a jak nie spi to wymaga zainteresowania jego osobom :baffled: Ciężko żeby sam sobie poleżał. Max to 15 min. A jak juz zasnie to nie wiem w co rece wsadzic:confused2::confused2:Obiad? Pranie? Sprzatanie czy po prostu usiaśc i odpocząć?:wściekła/y::szok:
I tak widze duzą poprawę:tak: w porównaniu do tego co bylo... mam nadzieje ze im starszy bedzie, to zajmie sie zabawkami itp, a dodatkowo ja dojde do wprawy:tak:
O dziwo maly zasnął ok 20:30 zaraz po kąpieli :-) i mąż go usypiał a ja postanowiłam im nie przeszkadzać:tak: chciaż musze przyznac ze kusilo mnie aby tam zajrzeć :zawstydzona/y:

Kolorowych snów i przespanej nocki:*:*:*:*
 
Witajcie.
Zaglądam na chwilkę .
Dziewczyny nie mam czasu na forum,bo moja teściowa znów w szpitalu od wtorku.
Do tego w nocy z czwartku na piątek miała udar mózgu.
Jest nieprzytomna i ma drgawki .
Stan bardzo poważny....
Wierzących proszę o modlitwę za Nas ,bo jesteśmy już na skraju wytrzymałości....
Karolcia jest mega grzeczna i kochana.
To anioł nie dziecko i oby tak zostało...
pozdrawiam wszystkie forumowiczki
 
reklama
As modlitwa w toku.
Dorka wszystkiego co najslodsze,najmilsze i najukochansze dla Misi z okazji 4 urodzin!!! :o*

Zastanawialam sie od wczoraj czy pisac czy nie,ale jednak zdecydowalam sie na "pisac".
Otoz problemy istnieja w kazdej rodzinie,bo zycie juz takie jest.Jak dla mnie rozmowa jest bardzo wazna sprawa i nie ma co odkladac rzeczy "na pozniej" bo czesto te "brudy" odkladaja sie i odkladaja,a potem jak bomba z opoznionym zaplonem,ekspoloduja.Pojawienie sie bobaskow wiele zmienia,zmienia nie tylko mamuski,ale cale rodziny,przechodzi sie w inny wymiar zycia,zmieniaja sie priorytety.Najwazniejsze to umiec zachowac rownowage we wszystkim,a jak?Metoda prob i bledow,nie ma zlotego srodka.
Ja tak samo jak Elvie,powinnam mojego meza nosic na rekach,zaden z moich znajomych posiadajacych dzieci,nie zachowuje sie tak jak moj S.Gdyby nie on,nie wiem jakby wygladala cala sytuacja z dwojka dzieci,w tym z 2letnia "terrorystka";-)
Gdy sie cos dzieje miedzy nami(bo zdarzaja sie sytuacje kiedy mnie "cos trafia",najczesciej gdy jestem zmeczona/zestresowana i czuje sie "pokrzywdzona") rozmowa sprawdza sie idealnie.Nauczylam sie,ze jest najlepiej jak wychodze spokojnie z pokoju,licze do dziesieciu,lapie oddech...po czym wracam i mowie co mnie boli,jak sie czuje etc...Ale to moge zrobic tylko z moim mezem,do klotni nie dochodzi,konczy sie dyskusja bez podniesionych glosow i jest dobrze.Z V czasem trace cierpliwosc i konczy sie ze na nia krzykne.Reki nie podniose,bo jestem przeciwna jakimkolwiek karom cielesnym.Tez potem nie moge spac,czuje sie zle i robie sobie wyrzuty,ale takie sytuacje zdarzaja sie rzadko,choc staram sie zeby wogole ich nie bylo.
I teraz,nie chce sie tutaj stawiac w roli ofiary i nie chodzi tu o narzekanie,bo sytuacja mi nie ciazy,ale...nie majac nikogo do opieki nad dziecmi-poza S-jestem z nimi 24/7.Rzadko zdarza sie,zebym gdzies wyszla,ale w domu przy dwojce dzieci,ktore przeciez nie zawsze spia,nie dosc ze moge posprzatac,to i zrobic przy mnie samej i miec czas na prawie wszystko.Jezeli Leo lub V poplakuja,to nie biegne do nich na zawolanie,najpierw koncze sikac/myc sie etc...potem ide zobaczyc co sie dzieje.To nie oznacza,ze ich zostawiam na pastwe losu,ale nie pozwalam sobie kondycjonowac zycia "fizjologicznego";-).Oczywiscie,ja tez V nie zostawiam samej z Leo,czesto idzie do lazienki ze mna,malego klade do lozeczka i robie to co musze,kiedy chce i ile chce.Rownowaga musi byc zachowana,bo inaczej zmeczenie,stres itp...doprowadza do wielu przykrych sytuacji w zyciu rodzinnym.
Dlatego Kochane,starajcie sie znalezc rownowage w tej sytuacji zyciowej,ale zaczynajcie od Was samych,bo jezeli Wy sie czujecie dobrze,to i wszyscy inni sie tak czuja.Ja z calego serca Wam zycze,zeby sie wszystko ukladalo po Waszej mysli :o*

A co do nas.S jest w pracy do 8rano,Leo nadal spi od 20,V zreszta tez.Wyrzucilam Nine na sikanie,potem jak S wroci pojde sobie z nia na dlugi spacer.Ja wstalam po 5,sama z siebie,rozladowalam zmywarke,posprzatalam kuchnie,pozamiatalam,umylam podlogi,a teraz po krotkiej przerwie ide sprzatnac lazienke...chyba,ze sie Leo w koncu obudzi ;-)

Zycze Wam spokojnej,cieplej i radosnej niedzieli :o*
 
Do góry