Elutka, no właśnie wydaje mi się, ze jakiś tam stały plan dnia mam... Wstaję o 5.40, wypuszczam Męża do pracy. Do 10 ogarniam siebie i dzieciaki, śniadanie, zupa dla Antka itp. O 10 idziemy na spacer, wracamy na 12 i Młody je obiad i kładzie się spać. W tym czasie Młoda włącza tryb marudzenia...