a my mieliśmy przeboje w nocy, nie z wojtasem lecz sasiadkami z góry, które o 2 w nocy zaczłeły wycie do księżyca, myśłałąm ze mnie szlag trafi, puszczały sobie jakas piosenke i spiewały na całą okolice, musialy sie urżnąć bo raczej ryczały, m poszedl na gore z interwencją, nie zapalal swiatla...