witajcie Dziewczynki!!!
widzę, że nie tylko w Londynie pogoda pod psem

leje, zimno, wietrznie...brrrr...miałam dziś tylko pół dnia pracy, szybciutko do domu, zaraz zaaplikowałam sobie miksturkę na odporność, żeby zaraz mnie coś nie rozebrało, ugotowałam obiadek, zaraz go skonsumuję i pod kocyk

Nie wiem w końcu czy Wam pisałam...materacyk doszedł, w ciągu 24 godz!!!! a nie 2 miesięcy;-) wózek gdzieś na początku tygodnia. To są zakupy, a nie szarpanie się z jakimś dupkiem

no ale mądry Polak po szkodzie...
Gatto czyli wstępnie wyszła dziewczynka...no i fajnie, alex-owa Martynka zajęta przez ani@k-owego synka, to może mojemu ChybaJulkowi (hehehe fajne to określenie) przypadnie Twoja córa;-) aaa zapomniałam...przecież jeszcze Olek Mumy jest jeszcze w kolejce
A Ty masz jutro to połówkowe czy w środę? bo się zamotałam chyba...
zuzanka a jak tam u Ciebie? domyślam się, że @ jeszcze nie przylazła...kurczę...ja nie widzę Twojego wykresu, to nie wiem jak tam tempka dzisiaj. W każdym razie trzymam kciuki&&&&&&& a wczoraj szepnęłam słowko komu trzeba
kasica noooo kurde....szkoda....Tulę Cię mocno!!! wiem, że miałaś nadzieję, zawsze trzeba ją mieć...ale jak już pisałyśmy, spróbuj sobie przetłumaczyć, że najpierw męża podleczyć trzeba, a później na ostro działać. Wiem, ze to takie gadanie...ale może łatwiej Ci będzie wtedy znosić@...chociaż ja Ci życzę, żeby to była już ostatnia na przynajmniej 9 miesięcy!!!!! A te kilka dni spóźnienia, to nic się nie martw, to jest bardzo w normie. Ja miałam raz 30, a raz 49 i co miałam zrobić? to tak na pocieszenie...
Muma mówisz, ze jeszcze się toczysz;-) wiem...eee to znaczy na razie domyślam się, że Ci ciężko, ale pomyśl sobie, że to wszystko dla Olusia i że już...lada dzień...będzie z Wami i jak raz- zapomnisz, jak się męczyłaś. Będzie dobrze!!! jak Twoi dziadkowie mówią "Ty taka silna babka" dasz radę:-)
hahha
ani@k ja już kilka dni temu pisałam Ci, żebyś żyrandole zamówiła hurtowo


taniej...szybciej...:-) nooo ja już sobie wyobrażam co Wy tam musicie wyrabiać;-) dla mnie to science fiction...bo ja z tych zimnokrwistych...to gdzie bym tam na żyrandol wchodziła;-)
ok, na razie muszę zmykac, bo krupnik mi tak pachnie, że zaraz się cała zaślinię a i mały chyba poczuł, bo kopie, żeby mu dać:-) to do później!!!