reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

Witam wiosennie wszystkie 30tki:-)
Najka dzięki:-) Jakoś się trzymam, choć z dzielnością nie ma to wiele wspólnego, niestety bardziej konieczność
Kajunia do Doerionga zdecydowanie łatwiej niż np. do invicty:tak: Ja dzwoniłam jakoś pod koniec tygodnia i już na następny dzień mnie umówiono (do dr Brzóski w invikcie czekałam ponad 3 tyg.). Z tego co pamiętam byłam w sobotę więc i tego dnia przyjmuje na pewno. Swoją drogą bardzo sympatyczny i wesoły facet:-) Ale coś obiło mi się o uszy, że chodziłaś wcześniej do dr Rogozy, a to świetny fachowiec. Moja znajoma dzięki niemu ma śliczną córunię, choć urodziła dopiero pod 40-tke. Ale leczyła się u niego bardzo krótko, chyba nie cały rok. No i był też przy porodzie, ona miała niestety planowaną cesarkę, bo mała za nic nie chciała się dobrze ułożyć. Ale o Doeringu też słyszałam wiele dobrego, tylko niestety dość słono sobie liczy. Za wizytę potwierdzającą ciążę jeszcze bez zakładania karty zapłaciłam 110 zł. Z kartą chyba 120-130 o ile dobrze pamiętam. Fakt, że miałam też wtedy usg, ale w invikcie mam za to dwie wizyty razem z usg w tej cenie.
Carioca na szczęście po weekendowej "zapaści" nie ma śladu:tak: I te sztuczne hormony chyba jednak bardziej łagodzą dolegliwości przesilenia zimowego niż potęgują;-) Za to zgaga nie daje mi zasnąć wieczorami i w ogóle jakoś nie mam apetytu. Nawet moje ulubione truskawki wczoraj wywaliłam do kosza. A z tą samotnością to fakt, nie mam tutaj za wielu znajomych a rodzeństwo w ogóle porozrzucane po świecie. Siostra mieszka w Budapeszcie więc rozmawiamy tylko na skype, i jak na złość w weekend miały awarię łącza:wściekła/y: Dobrze , że mój M dzwoni codziennie:-) więc daję sobie radę:tak:
Ale w końcu mamy tak piękną pogodę, że nie można nic innego jak tylko się cieszyć. Dzisiaj rano jak wyszłam z psem tak mi zapachniało wiosną, że od razu poszłam z nim do lasu na dłuższy spacer. chyba pochowam już zimowe bambetle na dno szafy i zacznę witać wiosnę:-)
A ja wczoraj zapomniałam dopisać, a właściwie to pogratulować też zbliżającego się Wielkiego dnia ślubu:-) Mam nadzieję i życzę aby był wyjątkowy i nie zapomniany:tak:A nam już 8 rocznica w tym roku stuknie:szok:
Ewa ja zawsze chętnie słucham:-) i ma nadzieję, że faktycznie się lepiej czujesz. Tylko czy to aby nie objawy jakiś poważnych zmian hormonalnych:confused::-) Trzymam kciuki, aby tak właśnie było:tak: A te wyjazdy rekompencuje sobie po przyjeździe męża do domu. Całe 3 miesiące mam go dla siebie 24h/dobę, co czasem bywa irytujące;-) A teraz dodatkowo weźmie urlop przynajmniej do końca roku więc szykuje nam się ponad pół roku razem z czego ogromnie się cieszę.
Achskleroza... Carioca super, że widać już brzuszek:-) U mnie niestety nic poza fałdami tłuszczu, ale mam nadzieję, że już niedługo coś wyskoczy;-)

Wszystkie 30teczki przesyłam Wam to piękne wiosenne słonko:-D:cool2::cool2:
 
reklama
Kurczęchyba do tej luteinki powinnam dorzucić porządną porcję lecytyny, bo coś z pamięcią mam kłopoty:zawstydzona/y:
Carioca my chyba mamy ten sam termin:confused: Na razie mam na 7.09, plus ewentualnie 3 dni w/g mojej ginki.
 
Kajunia do Doerionga zdecydowanie łatwiej niż np. do invicty:tak: Ja dzwoniłam jakoś pod koniec tygodnia i już na następny dzień mnie umówiono (do dr Brzóski w invikcie czekałam ponad 3 tyg.). Z tego co pamiętam byłam w sobotę więc i tego dnia przyjmuje na pewno. Swoją drogą bardzo sympatyczny i wesoły facet:-) Ale coś obiło mi się o uszy, że chodziłaś wcześniej do dr Rogozy, a to świetny fachowiec. Moja znajoma dzięki niemu ma śliczną córunię, choć urodziła dopiero pod 40-tke. Ale leczyła się u niego bardzo krótko, chyba nie cały rok. No i był też przy porodzie, ona miała niestety planowaną cesarkę, bo mała za nic nie chciała się dobrze ułożyć. Ale o Doeringu też słyszałam wiele dobrego, tylko niestety dość słono sobie liczy. Za wizytę potwierdzającą ciążę jeszcze bez zakładania karty zapłaciłam 110 zł. Z kartą chyba 120-130 o ile dobrze pamiętam. Fakt, że miałam też wtedy usg, ale w invikcie mam za to dwie wizyty razem z usg w tej cenie.

maraniko - dzięki :-) jeżeli chodzi o dr Rogozę to już nigdy do niego nie pojadę:no: :wściekła/y: :no: wstrętny typ, zdzierca kasy a w dodatku zaraził mnie rzęsiskiem w swoim gabinecie :wściekła/y: chodziałam do niego tylko 3 miesiące :-( teraz byłam na pierwszej wizycie u dr Płoszyńskiego (i miałam już skierowanie do poradnii leczenia niepłodnosci) na Klinicznej ale kilka dni później okazało się że jestem w ciąży :-)
 
Kajunia szczerze mówiąc też miałam trafić do Rogozy po namowach znajomej, ale pozostałam przy invikcie i jak widać miałam nosa:tak: Super, że nie musiałaś korzystać z kliniki:-) Jak widać na wszystko przychodzi swój czas:tak: Gratulki:happy::happy::happy:
 
Witajcie dziewczynki! :-)Cieszę się, że większości poprawiły się humorki. Tutaj dziś też było pięknie i podziwiałam śpiew ptaków w drodze do pracy. Z pracy wracałam juz nieco padnięta i nawet połozyłam się na trochę.
A prolaktyna niestety podwyższona: 33,1 ng/ml. A drugi wynik 245 ng/ml.
Vonko a jak u Ciebie?
Pozdrowionka dla Wszystkich!
 
maraniko - dziękuj Bogu, że nie trafiłaś do dr Rogozy :wściekła/y: ja zastanawiałam się (przed wyborem dr Płoszyńskiego) w invicie nad dr Śliwickim czy Śliwińskim :-p a mężuś robił badania tylko w invicie :tak:
 
Najka to chyba jakieś dobre fluidki. Prolaktyną się nie przejmuj, ja miałam w porównaniu do Twoich wyników 3300 i 24500 i jak widać udało się to szybko uregulować. Niestety ten wynik był wynikiem leków jakie przepisał mi lekarz konował i w zasadzie zamiast pomóc to przez ponad rok jak stwierdził mój kolejny gin miałam zafundowaną super antykoncepcyję:wściekła/y: Aż był zdziwiony, że nie mam żadnych upławów z piersi przy takim stanie:eek: Tylko teraz mam potworną amnezję...bo nie pamiętam jaki lek brałam na uregulowanie prl. Ale nie był to na pewno bromergon tylko jego zamiennik i brałam 1/4 tabletki na tydzień i już po miesiącu była duża poprawa.
Kajunia ja właśnie chodziłam do Śliwińskiego:tak: Bardzo fajny i konkretny facet, tylko niestety musiałam go czasem ciągnąć za język jak chciałam się więcej dowiedzieć. Ale on tylko jest w oddziale leczenia niepłodności, ciążami zajmują się już inni.
 
maraniko - mi chodziło o jakiegoś speca od leczenia niepłodności :cool2: staraliśmy się o dzidzię 19 miesięcy i w cyklu, który całkowicie odpuściliśmy, spisaliśmy na straty stał się CUD :-) dlatego też dr Płoszyński wypisał mi już skierowanie do poradnii leczenia niepłodności :-p a już w tych dniach dochodziło do zapłodnienia :-)

Najko - to wcale nie jest tragiczna prolaktyna :-) lekarz przepisał Ci już bromergon :confused: mi pomógł bardzo szybko :tak: Tobie też pomoże :-)
 
Witam wieczorkiem :-)
Ten brzuszek to chyba tylko ja widzę, ale naprawdę czuję, że mi się powiększył, no i niestety wrzuciłam 2 kg :eek: A że przed ciążą przytyłam o jeden rozmiar, to NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ! Też mam zamiar zrobić sobie porządek w szafie, bo cała zawalona, a do użytku 5% ciuchów.
Dzisiaj byłam bardzo aktywna - spacerek, sprzatanie, angielski - i tak mnie łupie kość ogonowa, że omatkokochana! Od czego to się bierze?

Maraniko - jutro chyba obskoczę matarnię i okolice to zdam Ci relacje ja wyglądają z ciuszkami ciążowymi :-)
A skąd pochodzisz?
Ja mam termin wg OM na 17 września, wg pierwszego usg na 14 września, a wg tego ostatniego - piątkowego - na 8 września. Jestem pewna, ze maluch nie zastosuje się do zadnego z nich :-)
To dobrze, że smuteczki już nie wracają, ale faktem jest że nas zbiorowo dopadły, prawda?

Kajunia - podjęcie leczenia w klinice bezpodłości to widzę niezły patent na zaciążenie :-) Ty, Elżbietka, mam nadzieję, że vonka tez nie zdazy sie przebadac.

Najeczko - ja sie nie znam na prolaktynie, ale sluchaj sie starych weteranek - ja mowia, ze nie jest zla, to znaczy, ze zla nie jest :-)

Alek - napisz trochę o czym pisza w tym artykule, prosze.

Wagnes - no to by Ci ta delegacja szybciutenko zleciala i wracaj do domku szczesliwie!

Antilka - co u Ciebie sloneczko?
 
reklama
witajcie wieczorkiem:-)
Najeczko z tego co piszesz prolaktyna nie jest tragiczna, spokojnie zbijesz ją bromkiem- kiedy masz wizytę u gina? ja co prawda miałam 25 ng/ml, ale za to z obciążeniem ponad 500 ng/ml, ale mam nadzieję że teraz trochę spadła:-)
Carioca trafiłam na ten artykuł zupełnie przypadkiem, dziewczyny w pracy miały Twój Styl, który ja czytam tak od przypadku do przypadku i dziś przeglądając go trafiłam właśnie na ten artykuł, w którym pisali o 4, 5 parach, które miały problemy z ciążą- z zajściem, utrzymaniem itp. część tych osób zdecydowała się na adopcję, część szczęśliwie została rodzicami po wielu próbach, poronieniach, itp. jedna para 2 razy zdecydowała się na in vitro i obie próby zakończyły się sukcesem:-) oczywiście podczas czytania miałam łzy w oczach i potem musiałam biec do kibelka, bo się prawie popłakałam..:zawstydzona/y: ale znowu pojawiła się ta iskierka wiary..
Wagnies w W-wie jest prześliczna wiosenna pogoda:-)
Antilko jak się czujesz? buziaczki:-)
Vonko a jak tam Twoje wyniki?
Kajduś a Ty jak się czujesz?? uściski dla Ciebie:-)

a ja jutro do gina..niestety nie zawsze samo zapisanie się do kliniki leczenia niepłodności kończy się ciążą..ja walczę dalej..:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry