reklama

Ach śpij kochanie...

A u nas dziś super, pobudka na pół-śpiocha była tylko jedna jak wchodziliśmy o 23 do pokoju, wystarczyło kilka minutek głaskania. A potem spanko do 7 rano :-):rofl2:
 
reklama
A ja w dalszym ciągu podziwiam to moje maleństwo, ze tak ładnie zasypia. Nie ma żadnego problemu ani w nocy, ani w dzień. Nawet w nocy do pewnego momentu to jej nie wyjmowaliśmy z łóżeczka, tylko głaskaliśmy po główce i zasypiała, ale koło 23 pomyślałam, ze może jest głodna i ją nakarmiłam. Potem jak sie budziła to ją brałam do cyca na chwile, żeby Madzi nie obudzić. Przed tygodniem nie byłoby mowy, żeby się uspokoiła leżąc w łóżeczku.:-) I teraz znowu sobie śpi. Kładę ja, chwile pogłaskam, zanucę kołysankę i siadam sobie cichutko nie patrząc na nią. A jej to wystarczy. Płacze tylko, gdy widzi, ze wychodzę z pokoju. A jak jestem, to chwilę się pokręci, poprzewraca, potem kładzie się na brzuszku i śpi. Nie mogę wyjść z szoku. Jeżeli tego mojego oportunistę dało się tego nauczyć, to znaczy, ze każdego można. Tylko raczkować jej nie mogę nauczyć. Nie pomaga nawet cotygodniowa sesja z rehabilitantką. :wściekła/y:
 
U nas dwa wieczory po rząd zasypianie wzorowe, w nocy pobudka ok. 4, wczoraj nawet nie wstawałam bo Lenka sama zasnęła, ale dzisiaj wstawała i sobie gadała nie miałam już siły więc hop do nas do łóżka i spałysmy dalej do 6.45 :-)
 
a ja nie moge poradzic sobie z Martyna:no:

wieczorem ladnie w ciagu 10 minut usypia na naszym lozku. potem przenosimy ja do jej pokoiku. i spi ladnie do 7 razno. i budzi sie pogodna, siada sobie w lozeczku i sie bawi. wiec niby wszystko jest ok.

na tomias w ciagu dnia HORROR. trzeba ja nosic na rekach i bujac bo inaczej nie usnie. drze sie w nieboglosy jak ja odkladam do lozeczka. probowalam metody tracy hogg, ale chyba cos robie zle, bo nic nie pomaga. moze wy macie jakis pomysl? z gory dziekuje :tak:
 
reklama
Ale wczoraj mieliśmy akcję z Oliwką z zasypianiem :szok: (nigdy nie miała takich problemów). Zasnęła normalnie po 20, ale musiałam ją obudzić do antybiotyku o 22, więc niestety się rozbudziła. Jak się rozbudziła, to nie chciała spać. Widziałam, że jest śpiąca, a nie mogła zasnąć. Próbowałam się z nią położyć kilka razy, ale ryczała i wstawała. W końcu położyliśmy się oboje z Tomkiem, bo myślałam, że wtedy pójdzie spać, a ona położona tak się wkurzyła, zaczęła ryczeć ze złości i zciskać pięści i wiła się w łóżku leżąc (nikt jej nie trzymał na siłę). Szczęka mi ze zdziwienia opadła, pomyślałam, kurcze, gdzie to moje spokojne dziecko :confused::shocked2: Darła się tak, a my udawaliśmy, że śpimy i liczyliśmy, że się szybko zorientuje, że nie ma co się tak drzeć. Jednak wpadła w jakiś amok i nie przestawała się złościć, a na dodatek do pokoju wparował wkurzony Damian, że nie może spać i nie wyśpi się do szkoły (było już sporo po 1 w nocy). Więc chcąc nie chcąc musiałam wstać, wziąć ją na ręce i uspokoić. Wyciszyła się po chwili i już przy następnej próbie położenia nie protestowała, tylko odrazu zasnęła. W dodatku całą noc spała i dopiero obudziła się o 7 na cyca i już wstała.
Dziś postanowiłam, że zmienię godziny antybiotyku na 8 i 20, żeby nie mieć powtórki z rozrywki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry