Moje obydwie dziewczynki zawsze spały na brzuszkach. Maja od kiedy skończyła miesiac. Trochę sie bałam, tyle się mówi o tej śmierci łóżeczkowej, ale co miałam zrobić, jak inaczej się odrazu budziła. Potem ja usypiałam na rękach albo przy piersi i odkładałam też na brzuszek. Byłam ciekawa jaką pozycję przyjmie, gdy będzie sama usypiać. Ale teraz też się najpierw trochę pokręci, powierci i potem układa sie na brzuch. Teraz ma katarek, wiec noskiem potrze o prześcieradełko i śpi.:-)
lil kate, może ja nie jestem ekspertką w dziedzinie snu, bo dopiero od niedawna udaje mi się ujarzmić mojego tyrana, ale my mamy raczej problem z ciągłym budzeniem się niż z samym zasypianiem. Podstawową zasadą, jaką staram się stosować, to identyczne pory spania. W ogóle im dziecko bardziej żywotne, tym powinno mieć wprowadzone twardsze ramy czasowe. Wiem to z doświadczenia, bo Madzia była tak energiczna, że podejrzewana była o ADHD. Na szczęście okazało się, że to taki temperamencik. Miałyśmy bardzo sztywny harmonogram dnia. Pory wstawania, kładzenia sie spać i posiłków były zawsze święte. Wystarczyło, że poszła spać o 20,30 a nie o 20,00 i do północy był koncert. I zawsze muszą temu towarzyszyć identyczne rytuały. Takim naszym maluchom śpiewanko, głaskano. A większym np. czytanie. Z pewnością się nauczy. Maja jeszcze tydzień temu nie dawała sie położyć do łóżeczka. A teraz zasypia w nim pomimo kataru zatykającego nosek. Co prawda narazie muszę przy niej siedzieć i ją głaskać po główce, ale bez buntu ładnie zasypia. Chyba już wie, że i tak jej nie wyjmę z łóżeczka, wiec woli sobie zasnąć.
Trudniej mi się ją nawet usypia wieczorem, bo widzi światło z mieszkania, czasami jakieś głosy i chce do nich iść. A w dzień jest cisza, jesteśmy same i nie ma takiego problemu.