Dziewczyny bardzo prosze o porady jesli chodzi o karmienie piersia bo jestem mega zielona a polozna dopiero w pon przychodzi a ja mam duzo pytan...
Strasznie sie nameczylam z laktacja w szpitalu bo po cc nie mialam od razu pokarmu i dokarmiali mala odzywka przez co po kilku dniach nie chciala cyca. W koncu ja zdeterminowalam do ssania i zaczela ciagnac takze przy wypisie lekarz powiedzial ze przybrala na wadze/bo najpierw duzo spadla/ i ze moge karmic tylko piersia.
Problem w tym ze ona narazie jest strasznym spiochem. W dzien musze ja dobudzac co 2,5/3h na jedzenie bo sama sie nie domysli. W nocy tez spi ...tylko po poludniu/wieczorem jest aktywna!
Nie przeszlam zadnego nawalu pokarmu i nie cieknie mi wiec sie boje by laktacja nie zmalala...mysle ze przy tym przebudzaniu jej najada sie bo rytmicznie oproznia piers, czasem i duga wezmie i robi 5 kupek dziennie, wydaje sie najedzona.
Poradzcie:
1.Dobudzac ja tak jak teraz co 2,5/3h?...boje sie ze jak zacznie miec wieksze zapotrzebowanie to ja bede miala malo pokarmu wiec robie to
2. Co z noca? ona moglaby cala przespacv bez budzenia albo raz sie obudzic...to naturalne? czy tez ja budzic na przynajmniej 2 karmienia?
3. Odciagac reszte pokarmu po kazdym karmieniu? to podobno pobudza laktacje...ile powinno prawidlowo pokarmu byc w takiej piersi zeby tygodniowemu dziecku starczylo?
4. czy stosujecie jakies specjalne diety dla karmiacych? czego sie wystrzegac w jedzeniu?
jakbyscie mogly to poradzcie co robic. Mala jest strasznym spiochem i zasypia przy piersi, ciezko ja dobudzic do piersi...tylko popoludniu daje koncerty a tak cisza...
Ale przysyysa sie dobrze i mocno rytmicznie ciagnie az do oproznienia jakies 10-15min.
Sorki ze tak sie rozpisalam i chaotycznie ale bardzo to wazne dla mnie bo wiele sie owalczylam i oplakalam w szpitalu zeby ja karmic piersia a odzwyczaic od odzywki...