to ja może ku pokrzepieniu...opowiem moja historię
bardzo czekaliśmy wszyscy na tą drugą ciążę, my na drugie dziecko nasza starsza córeczka na rodzeństwo - koniecznie siostrę

udało się! szaleliśmy ze szczęścia. ciąża przebiegała wzorcowo, wyniki dobre. W 10 tygodniu pojawiłam sie u mojego lekarza (prowadził moja pierwszą ciążę) pogratulował, pożartowalismy, zrobił mi USG. dzidzia ładna, ruchliwa i nagle padły słowa, których żadna z nas, ciężarnych, usłyszec nie chce...przeziernośc karkowa, bardzo źle to wyglada...pomiar...5,4mm...struchlałam. Jechałam do domu i nie mogłam zebrac myśli. w domu płacz, świat zawalił nam sie na głowę. kolejne badanie w 12 tyg. w innej klinice na innym aparacie i u innego lekarza...nadzieja, może powie coś innego, dobrego...diagnoza potwierdzona fałd karkowy 6,0mm, kośc nosowa brak. ryzyko ZD 1:5, ZE 1:6, ZP 1:38. ledwo zasnełam tamtego wieczoru. obudziłam się z bojowym nastawieniem! to nie może byc prawda, mamy zdrową córeczkę, nigdy w mojej rodzinie i w rodzinie mojego męża nie było chorób genetycznych, to jakis koszmar i na pewno zaraz sie skończy.
amnio w 15 tygodniu,(IMIDZ w Warszawie, szczerze polecam) nie bałam się ani przed ani w trakcie ani po, bo wierzyłam, że mimo fatalnych wyników, wszystko będzie w porządku. 3 tygodnie najdłuższe w życiu. przy tym życiu trzymała mnie starsza córcia - nie dawała czasu na myślenie i mąż - bardzo wspierał.
czekamy, mijają 2 tygodnie, nie dzwonili podobno to lepiej i tej mysli się trzymam. po 3 tygodniach dzwonie ja...nie dodzwaniam sie...wsiadam w samochód i jadę. jest wynik, "doktor zaraz poprosi pania do gabinetu" słabo mi sie zrobiło, ale tylko na chwilę. Odczytałam wynik - kariotyp żeński, w którym nie wykazano obecności aberracji chromosomowej. czytałam jeszcze 5 razy i upewnialam, czy dobrze rozumiem. Echo serca płodu w 20 tygodniu wykluczyło potencjalne wady. zaczęłam na nowo cieszyc się ciążą.
uspokoiłam sie do końca dopiero jak moja zdrowa córeczka leżała na moim brzuchu juz po porodzie.
dziewczyny, wiem przez co przechodzicie. Myślcie pozytywnie i nie pooddawajcie się! Myślę, że warto zaryzykowac, zrobic amnio żeby wiedziec na co mamy sie przygotowac, lub móc podjac czasem najtrudniejsze decyzje.
Mam nadzieje, że moja historia doda wam trochę wiary, i pokazuje, że statystyki badań przesiewowych, bywaja czasem zawodne (ufff)
sciskamy cieplutko mama i zdrowa Zosia