Witaj!
Jestem w bardzo podobnej sytuacji. U mnie ryzyko wyszło mniejsze, ale ze względu na wiek. Ja mam 29.
Jakie Ci wyszły wyniki białka pappa i bety hcg?
U mnie USG też było dobre- robione dwa razy- nt 1, 4, kość obecna, przepływy dobre.
Lekarze namawiali na amnio ale ja również nie robiłam. Przymierzałam się do NIFTY ale w pewnym momencie po pełnym ochłonięciu stwierdziłam, że na tym etapie nie chce wiedzieć,
Teraz mam 25 tc
Co Ci mówili lekarze? Mi mówili, że zdarza się, że wady ujawniają się później, ale, że zwykle z. Edwardsa widać na usg w 13 tc.
Dodam, że podziwiam Cię za brak paniki bo ja niby podeszłam na luzie, rzeczowo rozmawiałam z lekarzem, ale po przyjeździe do domu przepłakałam całą noc. Potem ochłonęłam i było lepiej.
Teraz miewam napady paniki i nerwów choć wiem, że raczej powinno być dobrze.
Hejka,
NT wyszło mi 1,2, wszystko inne dobrze, wolne hCG 0,277 MoM a PAPP-A 0,299 MoM. Szczerze, to mam gdzieś, czy to dużo, czy mało.
Chociaż przez całe życie zdrowo się odżywiam, to zawsze wychodzi mi wysoki cholesterol. Mam też wysoki testosteron, którym lekarz kazał się nie przejmować. Jak i wysokie przeciwciała na chlamydię płucną, które podobno ma połowa populacji. Ludziom wychodzą pozytywne testy na HIV z krwi, bo jakieś białka są podobne do przeciwciał, a potem okazuje się, że są zdrowi.
Kochana, macie w rodzinie przypadki jakichś chorób genetycznych? Masz uzasadnione powody, żeby się obawiać? Jeśli nie, to wyluzuj. Czytałaś wątek i sama widzisz, że zdecydowana większość dziewczyn tutaj ma zdrowe dzieci.
Mi tam żadnych igieł nie będą wbijać przez ryzyko statystyczne. Jak na USG coś wypatrzą, to inna sprawa, ale takim czymś to się stresić nie będę. Jestem przekonana, że moje dziecko nie ma żadnego zespołu Edwardsa.
Co mi mówili lekarze? Że często zdarzają się zafałszowane wyniki, ale ja tam w tej klinice nie wdawałam się w dłuższe rozmowy, jestem tam umówiona na połówkowe we wrześniu. Mój ginekolog mówi, że ważniejsze jest USG.
Acha, żeby nie było, w pierwszy dzień też się zestresowałam. Ale potem doszliśmy z mężem do wniosku, iż czujemy, że wszystko jest OK.