U nas znowu jakiś żywieniowy kryzys. Antosia je w cały świat. W nocy potrafi przespać 8-9 godzin bez jedzenia. W dzień raz zje 130 ml w tempie błyskawicy, a innym razem bawi się butelką i dziąsłami podgryza smoczek. Podczas tej zabawy wpłynie jej do dziobka 40-50 ml. Wczoraj zjadła przez cały dzień ok 500ml, dziś do tej pory 520 i mam nadzieję, że zje przed spaniem. Bo w nocy się nie budzi. Dopiero ok. 5 rano. A było już tak pięknie i Mała jadła ok 700ml na dzień...
W środę mamy drugą dawkę Infanrixu. Zapytam naszego pediatry czy mogę już zagęszczać jej mleczko i dać jakąś marcheweczkę ze słoiczka? Może się zgodzi.
Zbliża się marzec. Nasz plan to: kardiolog (taka kontrola pro forma bo kardiologicznie było ok), USG przeciemiączkowe, neurolog, okulista, kontrolna morfologia i chyba pójdziemy jeszcze zobaczyć do jednego ośrodka na rehabilitację

Najbardziej boję się neurologa. Muszę porozmawiać o tych oczach i tym zachodzącym słoneczku. Chociaż to nie do końca tak wygląda, bo nigdy jej się nie chowa źrenica, a wodogłowia nie ma. Cóż, zobaczymy, co powie neurolog, a w zasadzie to dwie Panie, bo chyba do dwóch się wybiorę.