ja wiem, ze tak czasem czlowieka zal nachodzi. Zeby sie wygadac za te smiertelnie powazne drobiazgi...jak ten krol Midas w trzcinach chce sie dolek wykopac i wykrzyczec...No `coz- ja facetom wspolczuje, bo nie maja dzieci. Owszem plodza je i kochaja nawet, ale to fiuuu, w porownaniu z macierzynstwem. Moj maz mi zazdrosci, ze piersia karmie...ze tak mi dobrze z tym, ze sobie z dzidzia w oczy patrzymy...On tego nie przezyje nigdy. Slowo mama jest inne niz tata i inac`zej sie jego wartosc mierzy...tak, my MAMY dzieci, mezczyznom sie one przydarzaja. ;D
Moja babcia ma stare dobre rady- a ma prawie 90 lat- ze facetowi lepiej nie wchodzic w oczy jak sie jest chora i jak on jest glodny. Znaczy, oblaskawic jedzonkiem, jakie on lubi i byc zawsze zdrowa... ;D to niewykonalne, co, ale madre. Maz nie lubi chorej zony, mawia moja babcia. No- on sie nia zaopiekuje, ale wtedy jej n ie lubi. Bo wtedy traci kontrole nad swoim poukladanym swiatem.
Ja troche inaczej uwazam, mysle, ze on sie wtedy boi, ze sobie nie poradzi. My jestesmy silniejsze, my jak jestesmy chore, w ciazy, z okresem, z chorymi dziecmi, musimy dziwgac na plecach wszystko to plus lek egystencjalny faceta. My sobie lepiej radzimy z egzystencjalnymi lekami, bo czesciej ich doswiadczamy. Rodzenie chocby- cytujac moja babcie w czasie porodu kobieta jest jedna noga w grobie. ja juz trzy razy bylam jedna noga w grobie i tak serio- i ja i moje dzieci, rodzace sie z 1 punktem Apgar ale one byly nieswiadome, wiec ja balam sie za nie. I jestem taka silna, taka silna ze nie wiem co! Byle glupstwo mnie nie ruszy. Nie bede nawet o nie kruszyc kopii. ;D
No nagadalam sie. Ja uwielbiam kobiety. To majszterszyk Boga. Doskonalosc stworzenia. wszystko mozemy. Pomozemy facetowi i same sobie poradzimy. takie nas stworzono. I jeszcze sernik na kolacje i swiece i robimy makijaz jedna noga kolyske lulajac i niech mi kto powie ze to nieprawda!