Wiesz, ja bym napisała skargę. Bo to faktycznie nie w porządku, nie dość, że badanie do bani, to jeszcze narażać dziecko na stresy w korytarzu.
U nas nie było to bardzo szczegółowe, ale normalne badanie wzroku, takie podstawowe (i tak dała skierowanie do okulisty, ze względu na wadę wzroku u ojca), badanie słuchu, oglądanie nóg i kręgosłupa, penisa i jąder, zębów, no i krótka rozmowa z dzieckiem.