• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

****************Bydgoszcz ReAkTyWaCjA ***************

  • Starter tematu Starter tematu Melanie
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
hey

my poszczepiennie wariowaliśmy w nocy, ale na szczescie panadol pomógł... a dzis jest juz normalnie...
ANIA ja Cie rozumiem, bo mi tez sie srednio chce przytulac sie z mezem...
SOPPANA ah, zjeżdzanie na workach!!!! masz, racje - co to były za czasy!!! z checią bym sie do nich cofnela!!!

dziewczyny podejrzałam na listopadówkach, ze niestety u Women nie jest kolorowo... rana po cc zaczeła sie paprac i chcieli ją zostawic w szpitalu, ale sie nie zgodziła...
WOMEN KOCHANA!!! trzymam kciuki by sie wszystko szybko zagoiło!!!
 
reklama
hey

my poszczepiennie wariowaliśmy w nocy, ale na szczescie panadol pomógł... a dzis jest juz normalnie...


Cześć,
Reniferku, mój Piotruś też po szczepieniach strasznie płakał:no:,
wyglądało to tak: po samym szczepieniu było ok, najczęściej spał, a wieczorem zaczynał płakać:tak:, ale to tak, że nie mozna go było uspokoić:szok:, rzeczywiście panadol pomagał:blink:,
potem już nie czekalismy na płacz, tylko podawałam panadolek juz wcześniej i było ok:-)
 
Dziewczyny odnośnie zabawek to jest tak, że podobają się one rodzicom i maluchom. Tyle, że nasze maleństwa i tak jeszcze się tymi zabawkami w tej chwili nie pobawią bo są za małe. A jak podrosną to przez kilka dni się nimi pointeresuja a potem o nich zapomną. Dobrze wiem jak to jest. Moje dziewczynki jak widza jakąś reklamę to chcą od razu to mieć. Nawet jak już ulegnę i coś tam im ja albo ktoś z rodziny kupi to bawią się tym przez kilka dni a potem zabawka idzie w kąt i słyszę "ja nie mam się czym bawić".
A jak babcia chce kupić jakąś zabawkę to czemu jej na to nie pozwolić ;)
 
własnie wróciliśmy ze spacerku, bylismy w parku i Ignas patrzył na drzewa i mówił "siiiiiiiiii":-), przeszlismy się też do żłobka zobaczyć jak postępuje rekrutacja i tak troche bez sensu jest, bo zapisują na konkretny miesiąc i jak w danym miesiącu się zwolni miejsce to wtedy przyjmują:confused: np na grudzień jest 14 dzieci zapisanych a na styczeń 23:szok:. byliśmy zapisani na grudzień ale raczej bez szans, wiec zapisałam znów od lutego:szok: i jeszcze mnie zdziwiło że pani nic nie wie na temat podawania glutenu i ryb wcześniej, my już dajemy:tak:
My się z babciami umawiamy że się pytają co mniej więcej chcemy, żeby nie było nieporozumień. Więc od mojego taty będzie huśtawka ( własnej roboty ) od mamy miekkie piłeczki (Ignac lubi rzucać) a od mojego Męża rodzinki to wiem tylko że sanki i $ na buty:-)
A propos rozpieszczania to ostatnio w necie widziałam takie hasło:
"Rozpieszczajcie swoje dzieci - ja też muszę z czegoś żyć : SuperNiania" :-D
 
Soppana,

Dobre to hasło z netu :-) Masz rację z tymi prezentami, nie ma co hołdować tej starej zasadzie. Ja w życiu bym nie wzieła pożyczki na jakiekolwiek święta, wolałabym zwyczajnie odpowiednio wcześnie zacząć oszczędzać.

Ja jak mam pieniądze ( firma daje bony ;-)) to też chętnie wpadam w szał kupowania swiatecznych drobiazgów dla rodziny, takich które potrzebują bo podobnie jak u Renifera moi rodzice nie mają tyle kasy, zeby wszystkim dzieciom i wnukom robić jakieś super prezenty a rodzeństwo też nie za bardzo. Tak wiec siostra i bratowa wymysliły, ze robimy prezenty tylko dla najmłodszych :-) Ja planuję kupic mimo wszystko dla rodzicow jakiś drobiazg a dla rodzenstwa jakies słodycze :-) takie fajne sa zestawy świateczne zawsze . Liczy się pamięć :happy2:
w tym roku tez za duzo nie pochodze po centrach handlowych -> ciekawe jak w tej nowej drukarni będzie, no chyba ze Igi do babuni pójdzie ;-)

jesli chodzi o te wszystkie zabawki to naprawde jest w czym wybierac. uwazajcie na te chinskie badziestwa, bo jak sie co chwila okazuje sa one wykonane z roznych dziwnych tworzyw, ktore moga miec szkodliwe wlasciwosci. to trzeba brac pod uwage jesli nasze dzieci pakuja jeszcze wszystko do swoich malych paszcz ;-) my tez nie bedziemy kupowac zbyt skomplikowanych zabawek bo i tak Igor za maly na nie jeszcze. a dla bratanic planuje kupic przede wszystkim ciuchy bo juz powyrastaly i nie maja w czym biegac do przedszkola, pozostaje jeszcze tylko 8letnia chrześnica meza. ta juz ma wszystko wiec zawsze mam problem co jej kupic :cool:

odnosnie, malzenskich igraszek to przekonalam sie ze cholernie trudno wrocic do nich po porodzie naturalnym. niestety nikt o tym nie mowil szczegolowo i nadal czuje sie niezbyt komfortowo :no::wściekła/y: a biedny męzulek niecierpliwi się hihi :cool2:


My mamy jutro szczepienie i mam nadzieje, ze nie bedzie marudzenia, z reszta do tej pory nie bylo to moze ten model tak ma :happy2:

wracam dokonczyc obiadek bo glodna jestem -> chyba spadek wagi nadrabiam apetytem hehe

buziaczki w ten mroźny dzionek
 
Hm dziewczyny do igraszek można wrócić po około 6-8 tygodniach od porodu. Dobrze jest udać się wcześniej na wizytę do gina żeby sprawdził czy wszystko jest ok- tzn. zagojone, niema stanów zapalnych, upławów itp. Poza tym żadnych przeciwwskazań nie ma.
A brak ochoty to nie tyle hormony co zmęczenie - weźcie pod uwagę że cały dzień zajmujecie się dzieckiem i domem i tak naprawdę to wieczorem jesteście na tyle zmęczone, że w głowie tylko sen - zwłaszcza że przy maluszkach to i w nocy nigdy nie wiadomo czy się człowiek wyśpi czy nie.
 
Madziara,

Moim zdaniem to tylko teoria :) U mnie badanie było ok a pierwsze próby nie sa niczym przyjemnym bo czuje się jakbym 'traciła dziewictwo' ;) hmm jakby to obrazowo ująć -> jakby jakas błona nie pozwalała nam do końca się połączyć i towarzyszy temu ból. Rozmawiałam z koleżanką,która też tak to odczuwała i u niej to przeszło dopiero w ok 4-5 mcy po porodzie :/ to tak jakby na nowo torować dróżkę hehe i nie wiem czemu sie smieje bo to wcale nie jest przyjemne buu
 
reklama
witam
Mój syn chyba zamiast uczyc się raczkować i chodzić postanowił uczyć się mówić:szok: ma to chyba po mnie bo ja podobno szybko mówiłam, za to mój Mężuś do 3 lat nie mówił prawie nic:-) oprócz sławnego "siiiii" na wszystko, jak ogląda coś (np bajkę ) mówi "idźiiś" co ma oznaczac "widzisz?" (no bo ja mu tak zawsze mówię, jak coś pokazuję) na koty woła "ciiisiii" i jak isę pytamy gdize jest kotek to patrzy na okno:szok: poza tym krzyczy sobie "dzieeeee" ponieważ zawsze jak ucieka mi z materaca to jak wołam "gdzie?!!"
Wczoraj byliśmy w pepco oglądać sanki i ja Ignasiowi mówię "zobacz synku jakie śliczne sanki" a on na cały sklep "idźiiśśśś" i w śmiech:-D
A propos sanek to są fajne tylko drewno jakieś nieobrobione i może haczyć ubranie, w sumie żaden problem dla majsterkowicza takiego jak ja:-D (w biedronce za 50 zł )
Ja odkąd biorę tbl antydziecko;-) to zupełnie straciłam ochotę na harce:-( mój chop z sumie też...:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry