U nas tez nie ma problemu z lekarstwami. Fran kapsułki tranu rozgryza i się delektuje ;-) ale my wszyscy bardzo lubimy ryby więc to wyjaśnia tę "miłość"
.
Ogólnie wszystko łyka, jak zapomnę to się dopomina.....Choć ostatnio jak miał tempkę to, za którymś razem się wzdrygał na nurofen....teraz daje mu juz 7,5 ml więc trochę objętości jest.....więc daję na 2-3 razy ze strzykawki. A jedyne co było maskarą to antybiotyk zinnat - okropne świństwo w smaku....ile się podchodów narobiłam
w końcu wypracowalismy kompromis - nabierałam na łyżeczkę z lekarstwem sok on spijał troche, potem znów sok i spijał...i tak az wszysto wypił.
FotoIza u nas ostatnie miesiące to też był dramat jesli chodzi o zachowanie i słuchanie rodziców. Normalnie bunt jakiś. Franek jesli coś nie po jego mysli szło albo chciał postawic na swoim potrafił się wydzierać, kopać drzwi, trzaskać szafkami w kuchni......okropność. W takiej złości nic dziecku nie wytłumaczysz, bo nie słucha, więc w milczeniu trzeba było to przecierpieć
Mycie dramat, zasypianie dramat.....normalnie jak nie on. Na każdym kroku kończyło się złością i agresją u niego. Metoda na wyjaśnienie nie spisywała się, na przytulenie gdy nadchodził atak złości też nie.......koszmar. Juz mielismy porozmawiac z jakims psychologiem.....ale w przerwie świątecznej, przez te dwa tygodnie więcej w dmu bylismy, urlopy, luz w pracy......i tak jakoś udało nam się go wyciszyć. Poświęcalismy mu prawie 100% dnia i to pomogło. Teraz się tez buntuje i owszem ale już nie tak z agresją i nie na każdym kroku. No i widzi, że jak nic nie wskóra to odpuszcza i zmienia temat.
Tak więc okazało się, że poświecamy mu za mało czasu a on dopominał się naszej uwagi :-(. Dzisiejsza rzeczywistość jest taka bezlitosna - mamy czas dla siebie od 16-20 codzienie i to jeszcze trzeba połączyć z innymi czynnościami. I choc weekendy całe są zazwyczaj dla nas to widać, że dzieciaćkowi to czasem niestarcza i się zbuntuje.....
Ale elaborat ;-)
Pozdrawiam
.Ogólnie wszystko łyka, jak zapomnę to się dopomina.....Choć ostatnio jak miał tempkę to, za którymś razem się wzdrygał na nurofen....teraz daje mu juz 7,5 ml więc trochę objętości jest.....więc daję na 2-3 razy ze strzykawki. A jedyne co było maskarą to antybiotyk zinnat - okropne świństwo w smaku....ile się podchodów narobiłam
w końcu wypracowalismy kompromis - nabierałam na łyżeczkę z lekarstwem sok on spijał troche, potem znów sok i spijał...i tak az wszysto wypił.FotoIza u nas ostatnie miesiące to też był dramat jesli chodzi o zachowanie i słuchanie rodziców. Normalnie bunt jakiś. Franek jesli coś nie po jego mysli szło albo chciał postawic na swoim potrafił się wydzierać, kopać drzwi, trzaskać szafkami w kuchni......okropność. W takiej złości nic dziecku nie wytłumaczysz, bo nie słucha, więc w milczeniu trzeba było to przecierpieć
Mycie dramat, zasypianie dramat.....normalnie jak nie on. Na każdym kroku kończyło się złością i agresją u niego. Metoda na wyjaśnienie nie spisywała się, na przytulenie gdy nadchodził atak złości też nie.......koszmar. Juz mielismy porozmawiac z jakims psychologiem.....ale w przerwie świątecznej, przez te dwa tygodnie więcej w dmu bylismy, urlopy, luz w pracy......i tak jakoś udało nam się go wyciszyć. Poświęcalismy mu prawie 100% dnia i to pomogło. Teraz się tez buntuje i owszem ale już nie tak z agresją i nie na każdym kroku. No i widzi, że jak nic nie wskóra to odpuszcza i zmienia temat. Tak więc okazało się, że poświecamy mu za mało czasu a on dopominał się naszej uwagi :-(. Dzisiejsza rzeczywistość jest taka bezlitosna - mamy czas dla siebie od 16-20 codzienie i to jeszcze trzeba połączyć z innymi czynnościami. I choc weekendy całe są zazwyczaj dla nas to widać, że dzieciaćkowi to czasem niestarcza i się zbuntuje.....
Ale elaborat ;-)
Pozdrawiam
i oddaję np. następnego dnia. Jak już stoi w kącie to też od jakiegoś czasu wrzeszczy w złości a my sobie jakby nigdy nic siedzimy w pokoju i czekamy aż mu przejdzie
gorzej pewnie jest w miejscach publicznych, ale że nie chodzimy jakoś tak często ostatnimi czasy w takowe to nie mam doświadczenia 

