ja ze względów logistycznych muszę zrobić chrzciny w sezonie urlopowym, czyli latem, najprawdopodobniej w sierpniu, nie ma sensu specjalnie ściągać rodziny z południa na jeden dzień. Między innymi dlatego nie robiliśmy wesela, jak policzyliśmy, ile by nas kosztowało zakwaterowanie gości i wszystko dookoła to się za głowę złapaliśmy. Pewnie pójdziemy do kościoła, później obiad dla rodzinki i kawa. I tak będę miała wszystkich w domu przez kilka dni... Przecież nie każę dziadkom czy chrzestnej wyjeżdżać do domu tego samego dnia (mają 500 km) Jakoś trzeba to będzie przetrwać 
Czysta głupota. Także muszę poszukać jakiegoś kościoła w Czechowicach, gdzie z łaską mi ksiądz dziecko ochrzci... Czysta paranoja!!!!
