Majeczka – witaj. Piękna jest Twoja historia.
Anulfka – aż się popłakałam jak Twoje dzieciątka zobaczyłam. Cudne maleństwa. Muszą sobie w inkubatorach dorosnąć, ale to się w końcu wydarzy i będziecie mogli zabrać je do domu
Marczitka – gratulacje Mamusiu. Zdrówka dla Ciebie i dzieci
A ja jestem w domu. Byłam w szpitalu, spakowana i gotowa na ewentualne pozostanie w szpitalu. Ale na badaniu na izbie przyjęć szyjka okazała się dłuższa niż na badaniu dwa dni temu. Lekarz wykonał 5 pomiarów i szyjka wyszła mu od 3,1 do 3,7. Powiedział, że nie jest to żaden tragiczny wynik. Rozwarcie oczywiście jakieś jest (lejek). Powiedział, że jeżeli tylko chcę to może mnie położyć na oddział, ale nie zrobią nic czego nie mogłabym robić w domu (czyli nakaz leżenia i przyjmowania luteiny). Powiedział, że szwu mi nie założą, bo z zasady przy bliźniakach się tego nie robi (za duże ryzyko poronienia). No to wiadomo, że wybrałam leżenie w domu i tym sposobem właśnie to robię. Mam leżeć bezwzględnie, brać luteinę i częściej kontrolować się u swojej pani doktor.