Aga ja karmię od początku moje dziewczyny piersią. Nauczyłam się od początku razem, sporo czasu się oszczędza. Bo i tak małe w trakcie karmienia a to kupa, a to odbić. Początkowo w nocy schodziło ok 2:30 godziny na cały rytuał- zmiana panpersa, karmienie, zmiana pampersa w trakcie (to robił mój mąż,bo ja już nie chciałam się ruszać, bo przeważnie było tak,że jedna coś zrobiła pierwsza a potem druga). Teraz mamy 5 miesięcy i w nocy schodzi nam 20-30 min i pyk do łóżeczka. Wcześniej oczywiście tak długo lezaly,aż zasnely mocno, inaczej trzeba było odtwarzać rytuał od początku. Dla mnie najgorsze są karmienia w ciągu dnia ,bo one jakoś długo wytrzymują bez spania i przy cycu lubią jeść i odpoczywać.Nastaw się,że kolorowo nie będzie, nawet jak wpadną w rytm, to też do czasu, potem zmienią go. Moje chyba mają skok rozwojowy, bo domagają się cyca w nocy co 3 h, a tak spały ciągiem po 5-6h.
Powiem Ci,że najgorsze były 2 miesiące, potem co raz lepiej. Jak małe nauczą się same już przystawiac prawidłowo a Tobie laktacja się unormuje to będzie dużo prościej.
U mnie Amelia to taki żarłok...Zuzia natomiast zje i puszcza i lula.
A Amelci nie raz cyca wyciągam