reklama

Ciąża bliźniacza

reklama
W wolnej chwili napisz jak było!💛
Zaczęło się od skurczy w nocy koło 1. Zaczęłam liczyć jak są często i tak co 10min potem co 9, co 8, co 6 i koło 5 rano stwierdziłam że czas do szpitala. Na Izbie przyjęć skurcze magicznie się zatrzymały :D okazało się, ze szyjka zgładzona, rozwarcie na 2-3cm a ciśnienie miałam mega wysokie. Stwierdzili, ze idę na porodowke. Koło 7 podłączyli mi oksytocyne i rozwarcie powoli się powiększało. Było znośnie, dostałam gaz i remifentanyl (wspaniały 😁) i tak doszłam do 9-10cm, miałam cały czas podłączone ktg ale mogłam zmieniać pozycję, trafiła mi się super położna, była tylko ze mną przez cały porod. Zaczęły się parte. Tu już było ciężko, dziewczynka była dobrze wstawiona, ale spora i nie chciała się przecisnąć. Mimo, ze szpital z mocnym naciskiem krocza musieli mnie naciąć. Po nacieciu poszło już niezłe. I tu powienien być koniec porodu, ale niestety jeszcze większy chłopak czekał na swoją kolejkę. Byłam już wykończona, parte były dużo słabsze, a on źle się wstawiał. Szedł buźka do góry. Kazali mi zmieniać pozycje, nie pozwalali przec żeby miał szanse zmienić polozenie. Błagałam o zakończenie porodu cc. Po ponad godzinie męczarni poszły w ruch kleszcze i ucisk brzucha i moje parcie i chłopak przyszedł na świat. Niestety kosztem mojego krocza, które pękło aż hen hen... Dzieci idealnie zdrowe, 10/10.
 
Zaczęło się od skurczy w nocy koło 1. Zaczęłam liczyć jak są często i tak co 10min potem co 9, co 8, co 6 i koło 5 rano stwierdziłam że czas do szpitala. Na Izbie przyjęć skurcze magicznie się zatrzymały :D okazało się, ze szyjka zgładzona, rozwarcie na 2-3cm a ciśnienie miałam mega wysokie. Stwierdzili, ze idę na porodowke. Koło 7 podłączyli mi oksytocyne i rozwarcie powoli się powiększało. Było znośnie, dostałam gaz i remifentanyl (wspaniały 😁) i tak doszłam do 9-10cm, miałam cały czas podłączone ktg ale mogłam zmieniać pozycję, trafiła mi się super położna, była tylko ze mną przez cały porod. Zaczęły się parte. Tu już było ciężko, dziewczynka była dobrze wstawiona, ale spora i nie chciała się przecisnąć. Mimo, ze szpital z mocnym naciskiem krocza musieli mnie naciąć. Po nacieciu poszło już niezłe. I tu powienien być koniec porodu, ale niestety jeszcze większy chłopak czekał na swoją kolejkę. Byłam już wykończona, parte były dużo słabsze, a on źle się wstawiał. Szedł buźka do góry. Kazali mi zmieniać pozycje, nie pozwalali przec żeby miał szanse zmienić polozenie. Błagałam o zakończenie porodu cc. Po ponad godzinie męczarni poszły w ruch kleszcze i ucisk brzucha i moje parcie i chłopak przyszedł na świat. Niestety kosztem mojego krocza, które pękło aż hen hen... Dzieci idealnie zdrowe, 10/10.
Super że ok z dzieciakami🥰
Twoja opowieść utwierdza.mnie.po raz kolejny o tym że tylko cesarka wchodzi w grę u mnie 😅
 
Zaczęło się od skurczy w nocy koło 1. Zaczęłam liczyć jak są często i tak co 10min potem co 9, co 8, co 6 i koło 5 rano stwierdziłam że czas do szpitala. Na Izbie przyjęć skurcze magicznie się zatrzymały :D okazało się, ze szyjka zgładzona, rozwarcie na 2-3cm a ciśnienie miałam mega wysokie. Stwierdzili, ze idę na porodowke. Koło 7 podłączyli mi oksytocyne i rozwarcie powoli się powiększało. Było znośnie, dostałam gaz i remifentanyl (wspaniały 😁) i tak doszłam do 9-10cm, miałam cały czas podłączone ktg ale mogłam zmieniać pozycję, trafiła mi się super położna, była tylko ze mną przez cały porod. Zaczęły się parte. Tu już było ciężko, dziewczynka była dobrze wstawiona, ale spora i nie chciała się przecisnąć. Mimo, ze szpital z mocnym naciskiem krocza musieli mnie naciąć. Po nacieciu poszło już niezłe. I tu powienien być koniec porodu, ale niestety jeszcze większy chłopak czekał na swoją kolejkę. Byłam już wykończona, parte były dużo słabsze, a on źle się wstawiał. Szedł buźka do góry. Kazali mi zmieniać pozycje, nie pozwalali przec żeby miał szanse zmienić polozenie. Błagałam o zakończenie porodu cc. Po ponad godzinie męczarni poszły w ruch kleszcze i ucisk brzucha i moje parcie i chłopak przyszedł na świat. Niestety kosztem mojego krocza, które pękło aż hen hen... Dzieci idealnie zdrowe, 10/10.
Wooow dzielna dziewczyna jesteś 😃💪🥳
 
Hej Dziewczyny! Mam nadzieję że jak zawsze będziecie wiedzieć lepiej. Gdzie mogę kupić poduszkę do karmienia twinny lu? Nowa? Nie widzę sklepu tylko profil na Instagramie mi się wysawietla a na olx to używki.
 
Hej Dziewczyny! Mam nadzieję że jak zawsze będziecie wiedzieć lepiej. Gdzie mogę kupić poduszkę do karmienia twinny lu? Nowa? Nie widzę sklepu tylko profil na Instagramie mi się wysawietla a na olx to używki.
Ja planowałam kupić używana na OLX ale na razie cieszę sie, że nie kupiłam. Karmienie piersią jest ciężkie na początku i myślę, że spokojnie przez pierwszy tydzień czy dwa będzie Ci łatwiej karmić dzieci osobno aż dobrze ogarniecie technikę. Jak okaże się, że idzie Wam super to poduszkę możesz zawsze dokupic. Ja jestem 9dni po porodzie i jak na razie mam za mało mleka żeby tylko karmić piersią i w związku z tym karmimy w sposób mieszany. W związku z silna utrata krwi podczas porodu mleko zaczęło pojawiać mi się dopiero jak wychodziłam ze szpitala czyli po 5 dniach, a i teraz to nie są zawrotne ilości.
 
Ja planowałam kupić używana na OLX ale na razie cieszę sie, że nie kupiłam. Karmienie piersią jest ciężkie na początku i myślę, że spokojnie przez pierwszy tydzień czy dwa będzie Ci łatwiej karmić dzieci osobno aż dobrze ogarniecie technikę. Jak okaże się, że idzie Wam super to poduszkę możesz zawsze dokupic. Ja jestem 9dni po porodzie i jak na razie mam za mało mleka żeby tylko karmić piersią i w związku z tym karmimy w sposób mieszany. W związku z silna utrata krwi podczas porodu mleko zaczęło pojawiać mi się dopiero jak wychodziłam ze szpitala czyli po 5 dniach, a i teraz to nie są zawrotne ilości.
Rozumiem. Masz rację, narazie się wstrzymam w takim razie☺️
a jak tam się czujesz? Jak dajesz sobie radę w tych pierwszych dniach?
 
reklama
Rozumiem. Masz rację, narazie się wstrzymam w takim razie☺️
a jak tam się czujesz? Jak dajesz sobie radę w tych pierwszych dniach?
Zadziwiająco dobrze! Wszyscy straszyli a okazało się, że urodziłam jakieś aniołki (aż oczywiście stres czy ich zachowanie jest normalne 😅). Jak to mówi mój mąż żyjemy w interwale 3godzinnym. Co 3h mamy karmienie, tulenie, przewijanie, które zajmuje nam od 45do 1h. Potem ja ściągam mleko 15min a mąż myje butelki i sterylizuje na kolejny raz. Mamy wtedy około 2h czasu do kolejnego karmienia, bo dzieci juz w trakcie jedzenia odpadają i śpią do kolejnego jedzenia. Wykorzystujemy ten czas na sprzątanie, robienie dla nas posiłków, zakupy, odpoczynek seriale książki internet. Raz dziennie idziemy na spacerek żeby przewietrzyć dzieci i nasze głowy :)
Jest wspaniałe, ale to tylko dlatego ze jesteśmy razem z mężem. Nie wiem co będzie jak on wróci do pracy (czyli w Nowym roku). No i dzieci niezwykle grzeczne i spokojne :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry