Ten klocuś naprawdę wzbudził zdziwienie, podobno w historii białostockiego szpitala to drugi taki przypadek, że jedno z bliźniąt miało 4kg. Sama byłam w szoku, bo dwa dni wcześniej, w środę na usg miał 3650. Dobrze karmili (obiad był super w czwartek - wątróbka , ziemniaki, buraczki i zupa ok) to dobił do 4000.
Ogólnie to po fakcie trzeba stwierdzić, że naturalnie bym nie urodziła, bo Kornelka była raz owinięta pępowiną, no a on taki wielki i miał nie do końca dobre ułożenie i rzeczywiście rodził się jako drugi i zleciał im nogami, dr mówił:,, o jajka widzę!''
On dużo zjada. W szpitalu powiedziały pielęgniarki, że jemu dawać po 30ml, a mąż oczywiście na razie nie ma umiaru, albo na dwoje jedną butlę uszykował:-)i on zjadł 60ml i jeszcze by jadł, ale skończyło się

A karmię i piersią i butelką - jemu nie starcza.
Malutka to taka drobinka, ale wzbudzała ogólny zachwyt. No i ona potrafi w nocy przespać 6 godzin bez pobudki. Na razie zjedzą i śpią, mogłoby się nie zmieniać. Najgorzej boję się jednoczesnych arii jak zostanę sama ( a to za tydzień- na razie mąż w domu).
Wszystkiego dobrego Wam życzę, szczęśliwych rozwiązań i pomału przenoszę się do rozpakowanych:-)