MM_29
Aktywna w BB
nutria: w sumie to leżę plackiem tylko do lekarza musi mnie mąż jakoś przetransportować. Skraca mi sie szyjka i lekarz zalecił reżim łóżkowy. Poza tym, na szczęście, nic mi nie jest
ja jak się dowiedzialam, że dzieci jedt dwoje powiedzialam tylko: wiedziałam!!!, chociaz nie ma bliźniąt w mojej rodzinie (poza tym mam jednojajowe wiec to nie zależy od genów czy czegokolwiek innego) kiedyś miałam sen że urodziłam bliźnięta i o tamtej pory wierzyłam, że tak własnie będzie
. Poza ty miałam dośc przyziemną obawę, że mi brzuch pęknie
mój maż natomiat bardzo się cieszył, jak dziecko na tym usg skakał
ja jak się dowiedzialam, że dzieci jedt dwoje powiedzialam tylko: wiedziałam!!!, chociaz nie ma bliźniąt w mojej rodzinie (poza tym mam jednojajowe wiec to nie zależy od genów czy czegokolwiek innego) kiedyś miałam sen że urodziłam bliźnięta i o tamtej pory wierzyłam, że tak własnie będzie




. Gdy na usg lekarz mi powiedzial, ze bedą dwa dzieciątka to powiedzialam, ze chyba sobie ze mnie żartuje... ale nie żartowal. U mnie w rodzinioe nie było bliźniąt, a zwłaszcza dwujajowych (a takie mieszkają w moim brzuchu). No moze nie do konca nie bylo bo moja kuzynka ma, ale to daleka wiec troche sie nie liczy. Moje zaskoczenie wobec tego bylo ogromne i szczerze powiedziawszy byłam załamana, poryczłam sie w drodze do domu. M. natomiast przyjął to bardzo dobrze, ja natomiast nie wyobrażałam sobie jak damy radę (i to ze względów finansowych i mieszkaniowych, obecnie mamy dwa pokoje wiec wielkich luzów nie ma) z dwojką maluchów zwłaszcza, ze Julia tez dorosła jeszcze nie jest i opieki wymaga. Zreszta do tej pory nie wiem jak podołamy. No ale oczywiscie czekam juz na moje maluchy, ale najbardziej czeka na nie Julcia, ktora codziennie... ba kilka razy dziennie daje dzidziusiom całuski, mowi do nich, speiwa im na dobranoc i mowi, ze najbarziej sie cieszy z tego, że urodzą sie dwa dzidziusie:-)
. U nas tez nie ma tradycji bliźniaczej.