Pracy jest sporo, nie powiem.
Ale spokojnie wszystko jest do ogarnięcia
Zostaje czas dla siebie - pomiędzy karmieniami -
Karmienie co 3 godziny. W nocy też.
Moje dziewczynki są wyjątkowo spokojne.
Więc pomiędzy karmieniami po prostu śpią, a my mamy trochę czasu dla siebie, na sen, posprzątanie, zrobienie obiadu.
Gorzej jest jak pobolewają brzuszki, Zuza i Jula płaczą. Czasem w stereo.
Na szczęście nie zdarza się to często...
Nas jest non-stop dwójka, bo mój mąż wziął 6 tygodni urlopu.
Powiem szczerze, myślę, że bez niego nie dałabym rady.
Nawet nie o to chodzi, że fizycznie nie ogarnęłabym sytuacji, chodzi raczej o psychiczne wsparcie, psychiczne oparcie.
Bardzo cieszy mnie że mój mąż jest razem z nami bo robi absolutnie wszystko przy dziewczynkach. Niczego się nie boi, jak to młodzi tatusiowie mają w zwyczaju.
Jest aniołem! :-)
Jest Tatkiem na pełen etat!
Nawet jeżeli się nie wyśpię i jestem zmęczona wystarczy,
że jedna z córeczek się uśmiechnie i już jest lepiej.
Brzmi to banalnie ale naprawdę tak jest
Poza tym ja jestem zachwycona bo wreszcie mogę robić co chcę - SAMA! -
Nie jestem już taka wielka, spuchnięta, obrzęknięta.
Nie muszę prosić o pomoc, sama wiążę sobie buty, mogę się wykąpać i takie proste rzeczy dają mi ogromną satysfakcję ;-)
I jeszcze chcę Was pocieszyć. W ciąży przytyłam prawie 16 kilo.
A dziś dwa tygodnie po porodzie już wróciłam do wagi sprzed ciąży
- co nie ukrywam bardzo mnie cieszy

Chociaż tęsknię za moim dużym brzuszkiem i czasem brakuje mi kopniaczków.
Trzymajcie się dzielnie!