Witaj małekropki,
ja mam termin na 1-4 lipiec,mój gin powiedział że raczej nie donosze i mam nadzieję że w czerwcu będe już miała swoje kruszynki przy sobie. Praktycznie jestem pewna cesarskiego cięcia, bo u mnie tak rozwiązuje się ciąże bliźniacze(tym bardziej że to moja pierwsza ciąża), lekarze chyba boją się naturalnego porodu w naszym przypadku a póki co na razie maluchy ułożone są jeden główkowo a drugi miednicowo.Wiem że ich położenie jeszcze niejednokrotnie się zmieni ale lepiej i bezpieczniej przyjść na świat bedzie przez cc. I nie jesteś sama-ja też się boje że nie będe mogła maluszków nosić,że długo będe obolała,bo cc to jakby nie było operacja,ale damy rade MUSIMY:-)
A odnośnie pakowania się to u mnie ciagle zakupy zakupy zakupy i ciągle boje się zebym o czymś nie zapomniała a tak "poważnie" zamierzam brać się za pakowanie gdzieś końcem kwietnia. Nie chce być zaskoczona niespodzianką naszych bąbli,jeśli zdecydują się być z nami szybciej hehe;-)