Witam niedzielnie. Ja już po porannej kawie, ale nadal lekko zmulona. Niestety, przy nocnym karmieniu przydarzyła się kupa, a u Maksa nie ma zmiłuj się - jak pielucha brudna to ryk, wrzask i rozpacz, więc się dzieć rozbudził, dokazywał w nocy no i się nie wyspałam...
Dosypialiśmy potem do jakiejś 8 , wtuleni między 3 psy które się zainstalowały w łóżku. Po porannym karmieniu oddałam dziecię mężowi, żeby przewinął, ubrał itd. Wrócił z młodym ubranym prawidłowo ( adekwatnie do pogody), ale oświadczył, że trudno było, bo "tam prawie nic nie ma". Poszłam obejrzeć to "tam", czyli Maksiową komódkę z ubrankami. Wszystko tak jak zostawiłam - poukładane w kupki, osobno krótki rękaw, osobno długi, osobno spodnie. No i mówię mężowi, że tam wszystko jest, a on mi na to, że "widocznie było gdzieś z tyłu".
No to wygłosiłam przemowę " o ty, który bez problemu czytasz mapę, który posiadasz wyobraźnię przestrzenną, który zawsze wiesz gdzie jest północ i nie masz problemów ze skręcaniem w prawo przez lewo, który potrafisz na niebie wskazać dowolny gwiazdozbiór i galaktykę M 31 - ty nie wiesz, że szuflada ma tył???"
I wiecie co usłyszałam? " Bo mężczyźni są od galaktyk, a baby od szuflad".
Powiedziałam mojemu synkowi, że jego tatuś to męski szowinistyczny knur, niech wie.
Maks zainstalowany w bujaku wygłasza jakąś płomienną przemowę do pęczka pluszowych szczurów. Ostatnio dostał bzika na punkcie naszej pościeli - mamy akurat powłoczki na poduszki w szachownicę czarno białą, gadał i machał łapkami do tych poduszek, więc kupiłam mu białe i czarne pluszowe szczury w ikei i zrobiłam z nich instalację nad bujaczkiem. Strzał w dziesiątkę, mały kocha te szczurki. Dziś zaczął w nie tłuc piąstkami i zarykuje się ze śmiechu jak się kiwają.