reklama

Ciąża po 40

reklama
Misia - mamy x landera x move, specjalnie kupowany pod kątem wsiowych wertepów. Co do pieluch eko - pożyjemy zobaczymy. Maks dziś tak koncertowo przesrał pampersa, że szkoda gadać. Wpadliśmy do naszej "szefowej" po jakieś firmowe papiery, młody siedział u tatusia na kolankach i jak go brałam to poczułam że plecy ma mokre :baffled:. Na szczęście tylko body obesrał, bo akurat tak się złożyło, że wczoraj wyjęłam z torby ciuszki zapasowe ( zawsze noszę ze sobą) i zapomniałam wsadzić z powrotem.
A kołyskę on robi nie na brzuchu, tylko na plecach. Taki wstęp do siadu, próbuje unosić głowę i górne pół, a jednocześnie podwija nóżki i ciągnie kolanami w stronę głowy. Na brzuchu leży podparty na łokciach i usiłuje się przesuwać - kopie podłoże i wyciąga rączki przed siebie.
 
Flo to OK :-)
My tez mamy x-landera teraz :-D inny wózek na chodnikach w centrum odpadał ... po dwóch podróżach parasolką ze żłobka stwierdziłam iż to świetny wózek ale do centrum handowego a nie na spacer.
 
Zoyka - nigdy bym się nie odważyła wozić Maksa bez szelek. W szkole rodzenia był wykład między innymi o bezpieczeństwie dziecka i uczulali, żeby od najwcześniejszych dni zapinać w pasy bo później dziecko nie jest przyzwyczajone i protestuje. Zapamiętałam, wdrożyłam i trzymam się tego jak pijany płotu. nawet w domu w bujaczku wyłącznie w szelkach!
 
Masz racje Flo - tez tak robię chociaż nikt mi o tym nie mówił. Ostatnio szłału dostałam jak teść wypiął Kubusia tak na chwilę ... miła nie byłam.
Wystarczy chwila i nieszczęscie gotowe, dziecko jest nieprzewidywalne w swych zachowaniach, pomysłach i chęci i sposobach poznania świata.
 
Tak Misia - w wózku.
Dziecko to nie piesek przy budzie. To jej pierwszy dzień w spacerówce. Musi się oswoić. W szelkach musiałaby leżeć a tak , swobodnie sobie przekręciła się na brzuszek i obserwowała z tej pozycji świat. Nóżki były zabezpieczone podniesionym podnóżkiem a główka skierowana w stronę budki.
 
witam się wieczornie

Przepraszam, że tak tylko wpadam, ale nie dość, że Alinka chora (już coraz lepiej, ale jeszcze jutro zostanie w domku), to mój mąż jest w trakcie sprawy i musimy jeszcze zgromadzić kilka dokumentów, potem do tłumacza i do naszego prawnika, a to wszystko zabiera mi trochę czasu. Jeszcze trochę wyrozumiałości proszę.

Ollena - tak jak napisała Zoyka - wprowadzaj jeden nowy produkt i powtarzaj go przez kilka dni - tak ok. tydzień i tylko ten jeden, potem dodaj następny. W ten sposób w razie czego wyłapiesz co ewentualnie uczula Twoje dziecko (lub może uczulić). Ja w ten sposób odkryłam, że Alinka ma alergię na seler.

Ja jako pierwszy podałam kleik ryżowy. Mały strasznie mi sie prężył przy piciu mleka w ciągu dnia i nie chciał go pić. Te przerwy były juz jak dla mnie zbyt długie, więc postanowiłam, że spróbujemy kleik łyżeczką (tak jak u Alinki) i bingo!
Nocki mamy spokojne - jak wypije butlę ok. 24, to następne karmienie jest tak 5.30-6.00. Tak, że spoko.
 
reklama
Zoyka - nie rozumiem, co w tym kontekście robi "piesek przy budzie". (Na "pieski przy budzie" reaguję zresztą alergicznie). Szelki w wózkach, nosidłach i bujaczkach nie służą złośliwemu ograniczeniu wolności osobistej dziecka, tylko zapewnieniu mu bezpieczeństwa. Moja przyjaciółka raz nie zapięła synka w foteliku samochodowym/ nosidle, bo "to tylko parę metrów". Dzieciak wypadł. Na szczęście obyło się bez poważnych obrażeń, ale mały przestraszył się, potłukł, miał guza na głowie,a ona o mało nie zeszła na zawał i do dziś wspomina to ze zgrozą. Dostałam od niej ten fotelik z załączoną historią ku przestrodze. Maks jest i będzie zapinany w szelki wszędzie tam, gdzie szelki są. Na pewno nie raz w życiu nabije sobie guza, przewróci się lub z czegoś spadnie, ale nie będę mu tego ułatwiać.

A dla zmiany tematu. Z cyklu dialogów rodzicielskich:
Występują: Florentyna ( F) i Mąż Florentyny (MF)
F: kochanie, pogadaj przez moment z Maksiem
MF: ale ja chciałem się właśnie zabrać do roboty...
F: A tyle było dyskusji...o facetach wychowywanych przez baby, o braku męskich wzorców, o przekleństwie nieobecnego ojca... I co, teoria teorią, a jak masz właśnie okazję pobyć przez 10 minut męskim wzorcem dla swojego syna to dupę w troki i do roboty, tak?
MF ( pokonany i przekonany, zwraca się do leżącego w bujaczku dziecka): YYYYYYYYYYYYYYY!!!!!!!!

Dialog 2, przez telefon. Osoby te same + ryczące dziecko (RD) w tle.
F ( jedną ręką pchając wózek, drugą usiłuje obsłużyć telefon, szczebiocząc do wózka) : no cicho, no nie wyj, ciiiiii, zobacz , dzwonimy do tatusia...
MF ( odbiera telefon siedząc w kancelarii prawnika z którym załatwia jakieś służbowe sprawy): Taaaak?
F: kochanie...
RD: Auuuuuu, Uaaaaaaa
MF: co mówiłaś?
F: kochanie, nie wątpię, że miło ci się konwersuje z panem mecenasem, ale słyszysz co tu się dzieje, mógłbyś się streszczać?
MF: Już po was jadę , a właściwie to gdzie jesteście?
RD: AAAAUUUUUUUUUUU
F: przemieszczamy się szybko w stronę najbliższego okna życia
MF: czekaj czekaj... a gdzie ono jest?
F ( przez zaciśnięte zęby): na Przybyszewskiego...
MF: To ja już wsiadam w samochód i jadę, może go zdążę przechwycić po drodze zanim go zdeponujesz w tym oknie...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry