Witajcie.
Wczoraj wyszłam z szpitala ,R mnie odebrał ,pojechaliśmy po antybiotyk do apteki ,i godzinę po jego zażyciu zaczął się koszmar-dostałam wysypki na całym ciele ,wszystko w ustCH MI NAPUCHŁO I DO TEGO NIE BYŁO CZYM ODDYCHAĆ BO BYŁ DUSZĄCY KASZEL.Wypiłam cala butlę Calcium dla dzieci i w miarę mi to ustąpiło ,dziś po wypis i z nim do ogólnego by zmienił antybiotyk.
Do tego mam nerwy na maxa ,bo wychodząc z szpitala dano mi tylko ulotki dotyczące wsparcia aniołkowych mam ,a dziś mamy się zgłosić by dopiero wypisywać dokumenty związane z martwą ciąża i dalszym postępowaniu[w kwietniu wypisywałam je przed samym usypianiem],a teraz bo szpital jest spółką to ma osobę od tego-tak więc na 8 wypisywać dokumenty ,a na 12.30 po wypis.
ogólnie pobyt w szpitalu masakrastyczny-jak nie jesteś nieprzytomny ,lub nie masz koneksji to Cię olewają.
A teraz gratuluję pomyślnych wyników Malfinka,
Dorcia,Czarna Wam sopkojnej ciąży .
Tes witaj u czterdziestek.
Wiecie co u Asi [czy przegapiłam wpis?].
Maluchom gratuluję kolejnych ząbków