reklama

Ciąża po 40

misiu - oczywiscie,ze kazdy odczuwa inaczej,abslolutnie nie chcialam tobie czegos narzucic czy pdwazyc twoje uczucia...nigdy w zyciu,napisalam tylko o swoich odczuciach ,ktore znam z autopsji.
 
reklama
Witajcie dziewczynki jezeli nie uznacie tego za moja zbytnia smialosc to chcialabym wam podziekowac za to ze dzieki wam i tym forum starania o poczecie mojej wymarzonej coreczki beda przebiegaly o wiele spokojniej zawsze mnie to kosztuje bardzo duzo emocjonalnie mialam obawy ze moze te moje 39l to za duzo na kolejna szanse ale dzisiaj przespalam spokojnie cala noc budzac sie z przekonaniem ze sluszna podjelismy decyzje.dziekuje:-)
 
To ja przepraszam, ale naprawdę Alexandro mam zwyczajnie dośc słuchania od innych o tym co JA CZUJĘ, jak mi się wszystko zmieni, jakbym razem z porodem pozbyła się przy okazji mózgu, swej przez lata budowanej wizji świata...
Nie mam ochoty widzieć zdziwionych oczek kiedy mówię, że nie zamierzam przemalowywać pokoju -bo jest szary !!!!, ani wieszać jakiś infantylnych zasłoneczek w samochodziki, że dziecka miejsce jest w jego łóżeczku i a nie w łóżku rodziców, że dziecko nie jest dla mnie sposobem na spełnienie się w tym życiu ani środkiem antykoncepcyjnym i nie wyprowadzę męża na kanapę w salonie ... Bo dla mnie tego typu zachowania są zwyczajnie CHORE !!!!

Nie mam 20 lat tylko wielokrotność tej dwudziestki - mam swe poglądy, swą wizję świata i swego życia... Zostałam tak a nie inaczej ukształtowana i nie widzę powodu dla którego z okazji pojawienia się dziecka na świecie miałbym się tego wszystkiego wyrzekać. Bo w imię czego ???
Aby potem nie potrafić przeciąć pępowiny, zawęzić swój świat do mikrokosmosu pieluch, zupek, kupek ???
Dzieci są dla świata, przez chwilę wymagają od nas skupienia i uwagi i nalezy o tym pamiętać na każdym etapie ich życia a nie zatapiać się w ich życiu, żyć ich życiem, kompensować sobie braki wszelakie ich kosztem...
 
Misia czuję o co Ci chodzi (niestety). Ciąża, poród (szczególnie) odbiera mi część siebie a nawet godność ( na porodówce) ja też tak odczuwam i mało chwil tutaj pięknych taka jest prawda. Basia się teraz załamie:):)
Nienawidzę połogu, łażenia po domu z rozmemłanymi cyckami na wierzchu, nie będę karmiła "na mieście", nienawidzę być gruba jak krowa ( to juz pisałam) i mam prawo tak czuć jak i ty i każda... niektóre chyba o tym nie mówią ale nie wierzę że kochają mieć podarty tyłek po porodzie:) sorrki zaraz nam moderator wsiądzie tutaj:)
Nie jastem sobą od pierwszych dni ciąży, uzależniłam się od sikania w nocy jak jakiś tetryk, pilnowania co jem (mega) i nie mogę się wina napić...wkurza ,mnie to niemiłosiernie .....ale jak sie nie poświęcę to nie będzie dzidzi proste ....T za mnie nie urodzi i cycka też nie da !!
Lubię być egoistką ...bardzo i pewnie każda z nas trochę ale jak się go wyzbywam to się czuję lepszym człowiekiem.
Na początku mało jest chwil pięknych bo kupki, marudzenie, płacz i uczenie się siebie nawzajem - to trudne... ale dziewczyny jak mi dzisiaj Julka wlazła do łóżka-tak goła i przytuliła się do cycków (nie pękły o dziwo - może jutro:) to naprawdę czad!!

całuski laseczki
 
Ostatnia edycja:
Widziałam się wczoraj z 3 koleżankami z liceum ... mały clubing :-D po lokalach z herbatką :-D
Każdy z nich rodziła naturalnie, dzieciaki były średnio duże, alejakoś nikt nie wpadł na to że poród powyżej iluś godzin spowoduje za naście lat nietrzymanie moczu. Jedna z nich jest już poplastyce, dwie następne biegają w TENIE - żby każdy się skupiałna ich kolorze oczu a nie na tym że kichając popuszczają :-( i ... właśnie szykują sięna operację ...
Gdyby macierzyństwo było wkolerze bieli i łagodnych pasteli - bo tak jest przekazywane w tych wszystkich gazetach, ktore omijam szerokim łukiem - to żadna z kobiet nie miałby depresji poporodowej, żadna nie czuła się jak rozmemłana mleczarnia, która jest równie atrakcyjna dla swego partnera jak rosyjska kołchoźnica na traktorze ...
Nie wiem dlaczego i w imię czego mamy dostać jakieś totalnej amnezji na widok dziecka - mamy zapomnieć o wielogodzinnym porodzie,bólu, chamskich zachowaniach personelu w szpitalu.
 
misiu - zgadzam sie z toba,ze mozesz miec dosc sluchania od innych tego co ty czujesz...e.t.c. faktem jest ,ze po przyjsciu na swiat dziecka nastepuja pewne zmiany,chyba przyznasz mi racje...nie dotyczy to koloru scian czy innych stereotypow...mialam na mysli zmiany emocjonalne...we wczesniejszym poscie wyrazilam to co odczuwalam,krotko przed narodzinami o.jestem mama 3 dzieci,ktora nie tylko jest mama i zona ale przede wszystkim kobieta,ktora nie zawezila swojego swiatu do babykowatego mikrokosmosu,mam hobby,pielegnuje swoje przyjaznie,wychodze z mezem na kolacje,do clubu,jestem kobieta zadbana i wszystko co z tym zwiazane...nie karmilam piersia bo tak wymaga natura-wolalam byc ego i wypic drinka czy zjesc cos niedozwolonego...ale tez kocham byc mama,uwielbiam byc mama...inaczej nigdy w zyciu nie zdecydowalabym sie na o. i rowniez nie przemalowalam scian w sypialni bo sa czekoladowe a wg .innych oli powinien miec kacik w kolorze blue;-).ach...misiu -temat rzeka-ile ludzi tyle tez opinii:tak:
 
Cześć dziewczyny :)
Witam słonecznie.
Wczoraj miałam beznetowy dzień, a wróciłam późno i chciało mi się tylko spać.
Pani endokrynolog popatrzyła na wyniki i stwierdziła - no, jest świetnie i zwiększyła mi dawkę z 75 na 100 - trochę się uśmiałam.
Losiczka witaj - mam nadzieję, że jak najszybciej będziesz mogła wstawić śliczny suwaczek.
Alamiqa - masz prześliczną dziewczynkę, istna księżniczka :):)
Widzę, że poważnie się zrobiło.
Gosiu, nie załamię się ;) jestem dużą dziewczynkę i mniej więcej wiem co mnie czeka :-)
Misiu, myślę, że każda z nas daleka jest od tego, żeby Ci narzucać swoje zdanie czy przekonywać do zmiany poglądów. Po prostu każda opowiada o swoich uczuciach - bo takie zna. Nie powiem Ci, że Cię rozumiem, bo nie rozumiem, podobnie jak Ty nie rozumiesz pewnie mnie - ale tolerujmy się Misiu. Daj nam prawo do wieszania infantylnych zasłonek i spania z dzieckiem i nie mów proszę, że to chore. Ludzie (w tym i matki) są różni ale nie lepsi czy gorsi. I myślę, że nikt realnie myślący nie powie, że macierzyństwo to same blaski, tyle, że człowiek jest tak skonstruowany, że złe rzeczy, sprawy blakną z czasem.
W jednym na pewno się z Tobą zgadzam - zdanie, które napisałaś "Dzieci są dla świata, przez chwilę wymagają od nas skupienia i uwagi i nalezy o tym pamiętać na każdym etapie ich życia a nie zatapiać się w ich życiu, żyć ich życiem, kompensować sobie braki wszelakie ich kosztem..." to sama mądrość i tego się trzymajmy :)

Miłego dnia dla wszystkich :)
 
dziewczyny:)

a no koniec tej trudnej dyskusji chce Wam napisać że:

uwielbiam być mamą, robić córkom rano śniadania do szkoły, przytulać jak je coś boli, pomagać w wyborze liceum, w nocy zaprowadzić do kibelka jak wymiotuje Julka, zmienić prześcieradło jak się w nocy posika:), odebrać o 2 w nocy z imprezy starszą i starać się z całych sił nie wywąchać czy piła alkohol,
odebrać telefon od wychowawczyni i usłyszeć że poszła na wagary no po prostu to kocham!! a co do porodu i połogu to już ostatni raz.... przeżyję, trudno. Postaram sobie nie obrzydzać bardziej tego i po natychmiast zapomnę tak szybko jak się da. Nie ma innej rady.

Basiu 100 na tym etapie ciąży to naprawdę dobry wynik dla tarczycy:)
a teraz jadę do auchana po tą baraninę i trzasnę obiadokolację dla całej rodzinki. I jak sobie pomyślę że będzie nas od grudnia więcej to mi naprawdę lepiej:happy2:

buziole
 
Gosiu, ja na razie mogę tylko powiedzieć, że lubię być w ciąży - pomimo, że, delikatnie mówiąc, figura mi się zmieniła i nogi mam ja Yeti (to określenie którejś z Was, ale teraz i do mnie pasuje jak ulał ;)) I myślę, że polubię być mamą, chociaż wiem, że macierzyństwo to nie pasmo szczęścia i beztroski ;).
I dzięki za pocieszenie w sprawie tarczycy :):):)
Jeszcze Wam powiem, że zajęcia domowe polubiłam dopiero kiedy znalazłam mojego P (to zdaje się podobnie jak Kłaczek) - nic nie poradzę na to, że lubię kiedy mu smakuje to co stworzę :)
Alex - masz rację, każda z nas chyba ma swój sposób na życie i na macierzyństwo :)
A Tobie Misiu życzę, żebyś dalej realizowała swoje pasje i rozwijała zawodowo - na pewno Ci się to zresztą uda, choć nikt nie mówi, że będzie łatwo, zwłaszcza na początku :)
 
reklama
Ja tez uwielbiam byc mama dwojka najstarszych ma juz swoj swiat ale jak cos sie dzieje w ich zyciu to zaraz do mamy leca to jes cudowne maluchy maja mame na codzien 24h wychowuje ich inaczej tzn nie zmienilo sie jedno ze kocham ich wszystkich tak samo mocno ale jestem starsza madrzejsza i wogole mam szczescie bo daja sobie rade w zyciu no moze najstarszy jakos mniej ale stara sie podobno kobiety silne nie tylko fizycznie rodza samych synow to moze ja na ten ostatni raz zmienie sie by wkoncu byla dziewczynka:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry