reklama

Ciąża po 40

reklama
to Wam zazdroszczę ... mój m. wyrywa mi pióra ze skrzydeł kulinarnych :-D
wszystko mu smakuje, choć na tle gotowania jego matki - bar mleczny to przy jej wyczynach najwyższa półka :-D nie za bardzo mnie to dziwi :-D
Kiedyś po wigilii u niej przechorowałam całe święta żywiąc się kleikiem, marchwianką i sucharami ... nigdy potem nie wypiłam już tyle orzechówki - bo pomagała mi tylko na chwile w sumie, choć zawsze wszelkie dolegliwości puszczają mnie po 1 kieliszku...
Ja od zawsze uwielbiałam gotować, kuchnia to jedno z miejsc gdzie ogarnia spokój, nic nie muszę ... jak mam jakiś problem do rozwiązania, zaczynam gotować i przed podaniem mam już problem z głowy :-)
Mam mnóstwo książek kulinarnych, które namiętnie czytam ale tak naprawdę rzadko korzystam z przepisów ... dużo ksiązek o historii kuchni, potraw, napitków wszelakich ...
Tarczyca mi wychodzi idelanie i biorę 1/2 125 mg, po porodzie dopóki nie zrobię sobie TSH mam brać jednego dnia 1/2 - 125 drugiego dnia 1/2 setki ...
a potem najszybciej jak to tylko możliwe lecieć na oznaczenie hormonów i endo zobaczy co dalej.
 
Ja zawsze mawiałam, że nie mam nabożeństwa do gotowania, miałam i mam inne hobby, które mnie uspokaja, ale gotowanie i ja - nieeeee.... I nagle okazało się, że lubię coś "stworzyć" dobrego, a ostatnio nawet piec - przy czym teraz dieta mnie ogranicza :( Teść też ma dietę a mój P sam całej blachy placka nie zje ;)
Matka mojego P też nie przykładała się do gotowania a ja teraz dopiero się uczę (ale bardzo się staram :)) z tym, że mnie pochwały raczej mobilizują :) Hmmm... chyba łasa na pochwały jestem ;-)
A Ty Misiu jesteś, można powiedzieć, jesteś mistrzem kuchni, może nie tytularnym ale praktykującym :-)
Mi pani doktor kazała jeszcze raz przed porodem przyjść a po porodzie ma poczekać 6 tygodni i wtedy badania i wizyta. Mam nadzieję, że będzie ok i wszystko się unormuje :)
 
ja mam niedoczynność tarczycy i zespół hashimoto - co zresztą wyszło mi dopiero nie aż tak dawno ... łącznie z tym, ze najprawdopodobniej miałam zapalenie tarczycy i z nadczynności ileś lat temu weszłam w niedoczynność - sama sobie swą tarczycę zabiłam :-(
gdy zgłosiłam się do lekarza bo z rozmiaru 40/42 najpierw wylądowałam w rozmiarze 34 a potem wskoczyłam na ... 44/46 to usłyszałam żeby zmienić dietę i przestać się obżerać ... bez komentarza. Nie wpadł na to geniusz medycyny żeby mi zlecić badanie poziomu TSH ... Dobrze, że moja znajoma wpadła na pomysł robienia endokrynologii i dzieki temu mam to w ogóle zdiagnozowane.
po 6 tygodniach w ogóle czeka mnie zestaw badań ... bo i diabetolog i endokrynolog.
Mój m. potrafi zjeść każdą ilość ciasta pod warunkiem że jest to murzynek ... mam przetestowane chyba wszystkie przepisy na murzynek :-D Chyba raz w życiu wyszedł mi murzynek bez zakalca - bo tak zawsze 5 minut po wyłaczeniu piekarnika m. stoi i pyta czy już może spróbować jaki tym razem wyszedł :-D
chociaż 30 pączków w 2 dni + ok 3 litrów mleka mnie zabiło ... i jest szczupły ... zycie jest jednak niesprawiedliwe ;-)
 
Powiem Ci, że niektórzy lekarze nie zasługują na to miano - to konowały. A ciekawe czy chudnąc kilka rozmiarów też tak się obżerałaś. Brak słów.
Mi niedoczynność dopiero w ciąży wyszła, no i mam nadzieję, że zniknie jak się pojawiła - u Ciebie to długoterminowa sprawa - przykro mi.
Mój P potrafić to też by potrafił, ale niestety on nie ma tak dobrze, jak Twój M. - zaraz by przytył sporo. A ciasta to on woli z zakalcem. Opowiada, że kiedyś takie niedobre ciasto upiekłam (ucierane ze śliwkami) - takie było wyrośnięte:-D Teraz mam takie sprawdzone - budyń się daje do środka, między warstwy ciasta, i jest mokre a zakalec niepotrzebny ;)
A życie nie jest sprawiedliwe - zgadzam się :-) To co niektórzy potrafią zjeść i dalej są szczupli to ludzkie pojęcie przechodzi...
 
heloł laseczki,
dobrze że już po poważnych tematach:-)
Lasiczka ja mam córy 16 i 10 lat także w grudniu czeka mnie niezła schiza:)
bo:z Julką (10 lat) to jeszcze takie dziecięce tematy, z Michaliną to wiesz różnie ale obecnie to o jajeczkowaniu z nią gadałam, dniach płodnych i o tym jak długo powinna trwać miesiączka:) i dlaczego w ogóle pojawia się w trakcie wakacji:) to ona miała pretensje!! a zaraz w kupki wpadnę i kolki nie daj Boże a potem guganie jakieś:) nie wyobrażam sobie żadnego faceta w naszej roli:) mój to jak prowadzi i dzwoni telefon to natychmiast gubi drogę nawet tę, która codziennie do domu wraca! nie chwaląc się ja jeszcze w tym czasie pomaluję usta. Kiedyś jak jechałam do pracy to malowałam w korkach paznokcie:)

idę obiad robić kochane:)
 
A ja dzwoniłam do diabetologa ...
Po 6 tygodniach od porodu badanie w obciążeniu 75g glukozy - na czczo, godzina, dwie ... fuj :-(
potem wizyta ... i zobaczymy co dalej...
przez 6 tygodni dalej dieta cukrzycowa ale mierzenie cukru 2 godziny po jedzeniu ... i tak sobie przeglądam dwie książeczki/ broszury : cukrzyca ciążowa i dieta dla karmiących ... może demonizuję ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić spokojny sen noworodka po zjedzeniu przeze mnie kapusty kiszonej albo kalafiora ... i chleba z pełnego przemiały z różnymi ziarnami ...
wychodzi mi że mogę jeść mięso ... tylko że bez warzyw a przede wszystkim węglowodanów to mi siądą nerki :-D które co czas jakiś i to bez takiego obiążenia białkiem się odzywają :-(
 
...a my po obiadku...:-)nie wiem czy to najnowsza moda,czy widzi-misie mojej balbiny,ale odmawia jedzenia ziemniakow:szok:...na pytanie "dlaczego?" odpowiada jak przedszkolak :"bo nie" i dogadaj sie z mlodzieza:-D.
gotowac lubie,eksperymentuje w kuchni,cuduje i nie chwalac sie rezultat doskonaly...z pieczeniem troche gorzej.znalazlam przepis na smakerze "smietankowiec" (bez pieczenia) i chyba jutro wyprobuje.
 
reklama
Misia, ja mysle ze cos stracilam i cos zyskalam w zamian. Oczywiscie jest to moje, subiektywne odczucie i zadna z nas nie moze tu wykladac prawdy uniwersalnej bo kazda z nas ma wlasne odczucia i przezywala/przezywa macierzynstwo po swojemu. Z reszta... Ta roznorodnosc uczuc i postaw sprawia ze swiat jest ciekawszy.
wink2.gif
Na dzien dzisiejszy na pewno stracilam mozliwosc uganiania sie na motorze - brakuje mi tego - ale zyskalam wzruszenie pierwszego scanu, pierwszych ruchow dziecka... Mnie z tym dobrze. W temacie gotowania...:-D Rajmund miewal zapedy typu "mamusia inaczej to przyrzadza", ale zawsze zaraz potem poprawial sie ze przeciez co kobieta to kuchnia. Fakt, nawet moja mama mowi mi ze gotuje zupelnie inaczej niz ona. Nie wymyslam Bog wie czego - kuchnia prosta, czesto improwizowana, czasem na poczatku ma byc co innego a finalnie wychodzi zupelnie inna bajka, ale ogolnie chyba smaczne bo jakos nikt nie narzekal. Ot, dzis zupa gulaszowa po prostu. I chyba jednak zupa gulaszowa zostanie.:-D Oj, krzywej cukrowej nie zazdroszcze, mnie to czeka jeszcze w ciazy, obiecalam solennie wyrzygac glukoze - nie wyobrazam sobie na pusty zoladek i utrzymac ja w srodku. Ble... Co do spokojnego snu noworodka... Wiesz co? Karmiac piersia jadlam praktycznie wszystko, tylko zapijalam to herbatka z rumianku (bo lubie) z koperkiem wloskim (lekko wiatropedny), anyzkiem (wzmaga laktacje) i odrobina kminku (no, ten to wiatry pogania!) - dzieciaki nie mialy kolek, za to jak sobie baczka maluszek puscil...
Barbara, bo to chyba normalne - ktos docenia, wiec komus chce sie chciec.
yes2.gif
Cala blache placka to moje 65kg faceta wetnie - byle byl to serniczek z kokosowa beza. I - swiecie okrutny - wcale po nim tego nie widac!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry