reklama

Ciąża po 40

reklama
Ania - rodzina nasza mieszka w Hemel Hempstead. To blisko od Londynu a jednak nie Londyn.

Rozjaśniło sie i wyszłam z Julka na spacer. To był koszmar. Mam mocny wózek na dużych pompowanych kołach. Mimo to przedzieranie się przez niby odśnieżone chodniki - koszmar. Nie dało się jeździć, To była męka i katorga.
 
Kocham Anglikow! Tak zmulonych ludzi nie spotykalam wielu. Zamawialam przez telefon wegiel. Podalam jaki i ile workow, jeszcze mowilam wyraznie ze ten w pomaranczowych workach... Przyjechal chlopaczek, pyta gdzie to zrzucic, wiec mowie ze przed garaz, a on czy mamy jakas skrzynie. E, ze co?? No bo on przywiozl zamowiona ilosc, owszem, ale luzem. Tzn. w takich duzych, parcianych worach, ale wory zabiera. Powiedzialam, ze zamawialam inny wegiel, ze specjalnie kupujemy wegiel w workach bo nie mamy w tej chwili mozliwosci skladowania wegla luzem, chlopak pojchal z niczym. Musze opanowac w koncu fakt, ze tu skladajac zamowienie na konkretny towar, nalezy sie liczyc z dosc dowolna interpretacja zagadnienia.
 
Mii caly dzien lecial katar z jednej dziurki i lzawilo oko. Teraz obudzila sie z placzem, dziwnym rzezeniem w klatce piersiowej przy kazdym oddechu i juz katarem z obydwu dziurek...
Ja juz nic nie powiem.
 
Ollena nic nie mów tylko odciagaj jej ten katar i oklepuj plecki :-) Będzie dobrze, jak coś to idx do lekarza jednak. Ja Kubuli smaruje stópki pulmexem baby i odpukać.
Aniu to pakuj sie :-) wyobrażam sobie tę podóz z psem i Biedroną.
Zoyka ja chce sodę :-D ostatnio czyściłam słuchawke przysznicową octem - efekty świetne.
Majuska pokonała ten swój szpital ?
Flo kup Viburcol - takie homeopatyczne czopki - na Kube nie działa może na Maxa podziałają. Kuba natomiast chętnie pija Camilie - też homeopatyczne i ona działa.
Ja natomiast dziś miałam koszmarny poranek :-( Bylismy u lekarza, no bo nie wiadomo czy ten katar to zęby i nic czy cos jednak sie dzieje - a nasza pediatra dziś pierwszy dzień w pracy. No i mówi żeby jednak zrobić Kubie badanie krwi - no ok. Mówie jej że podjedziemy do szpitalika albo gdzie indziej i zrobimy mu prywatnie - a ta że nie, że da skierowanie a one przepiszą mi na szpitalik bo takiemu nie pobierają u nich z żyły. Idę do labolatorium i mówię że mam skierowanie ale doktor powiedziała żeby przebiły ... a te że NIE, że one przeciez pobiorą ... No i mój króliczek miał pobieraną krew w żyły :-( Jeden babon stał i dyrygował, drugi pobierał a dwie inne trzymały mu łapkę... ta igła była grubsza od jego żyły. Koszmar.
 
Hej....nie wyrabiałam;-)
Szpitalik raczej w normie, Paćka praktycznie już nie kaszle, ale do końca musimy antybiotyk wybrać, jutro idziemy do ortopedy sie pooglądać.
Co ja tu czytam Aniu:szok:...super, nareszcie, cieszę sie razem z Wami, podróż jakoś zaliczycie, tak jak Azula pisze, tyle tutaj sobie sama radziłaś, to taka podróż to już Pikus, zresztą my tu wszystkie kciukasy będziemy trzymac i mam nadzieję, że będziesz te fluidy czuć, więc dacie radę :tak::tak:

Misia no to nieźle..ja pamiętam, że mój Karol tak gdzies w wieku Kuby miał na żywca rozcinanego czyraka w uchu.....ojciec go trzymał, bo ja mdlałam w poczekalni:no:

ja dzis zastosowałam ten numer z myciem butelek ryżem i oniemiałam jak wypucowało w 2 sekundy, ciekawe z tą sodą, jak będziecie miec jakies spektakularne osiągnięcia to napiszcie, bo e-booka nie mam czasu czytać...

U nas zima jak jasny pieron....wreszcie się zmobilizowałam i opony zmieniłam, wcześniej raczej nie było tragedii, ale dzis od rana , a właściwie juz od nocy sypało, więc się niewesoło zrobiło, ja uziemiona przy Paćce cały czas nie miałam kiedy z tymi oponami podjechać, dzis nóż na gardle, więc urwałam sie na chwile z gabinetu, wpadłam do pobliskiego blacharzo-lakiernika i prosze, żeby zmienili..a oni cos tak nie halo...ale ja wtedy do nich, że ja tu z gabinetu od pani wet Justyny sie urwałam i musze wracać zaraz...no i wtedy jak w Alternatywach4 na widok wizytówki Jan Winnicki...panowie uśmiech od ucha do ucha..a to prosimy, za godzinkę prosze sobie odebrać..ja za godzinkę wpadam, oponki zmienione, kółeczka wyważone, promocyjna cenka :-Dnie ma to jak układy-układziki:-D

Zakupilismy ostatnio Paćce buciki z Befado, konsternacja była jak jej ubrałam, dziewczę nie wiedziało co się dzieje, stała w miejscu i bała sie chodzić, to szczęście nie trwało jednak długo, bo już nazajutrz zaczęła praktycznie w nich biegać:-D To co ona teraz wyczynia to się w pale nie mieści, jest szybka jak błyskawica, cały czas robi zakazane rzeczy, włącza i majstruje mi przy zmywarce, wciąz do kosza na śmiecie zagląda, grzebie w kuwetach, ściąga pranie z suszarki, rozwala 10 razy dziennie swoje i moje ciuchy w garderobie..nie nadążam za nią..nic nie mogę zrobić..żłobek kurna zapłacony, a bachor sieje spustoszenie w domu:no::-)

Dziś przyszedl tez nam nowy fotelik samochodowy, kupiliśmy Maxi Cosi Tobi, jutro pierwsza testowa jazda:-) Bachorowi się podoba :
DSCF1892.jpg

A tu "zachwyt" nad nowymi butami:


DSCF1865.jpg

Ollena nie daj się zwariować, zachowajcie spokój, wyjdzie Mijka z tych chorób w końcu, może to faktycznie efekt częstych zmian warunków i klimatów???

Lecę coś pospać, nie narzekam ostatnio na spanie, Paćka powróciła do przesypiania całych nocek:-)

Buziaki!!!!*****
 
witajcie późno wieczorową porą

Ania Was wita - ja właściwie to juz na pożegnanie dnia zagladam,

Aniu - cieszę się bardzo, że to już już.... trzymam kciuki za bez problemową jazdę.
W sumie dobrze, że razem jedziecie, bo pies będzie dopilnowany. A jak będziecie chcieli się zatrzymać, żeby rozprostować nogi, to będzie wyłącznie Wasza decyzja, nie będziecie na nikogo zdani i jego łaskę.
Którym promem będzie płynąć z Calais do Dover?? Musisz mieć pod ręką tez dokumenty psa i kaganiec (w razie potrzeby), bo na pewno celnik będzie chciał sprawdzić czy nr Chip-u z paszportu i we psie to taki sam numer. Poczyta kiedy było robione badanie krwi i czy był pies odrobaczany (czy minęło 24 godziny, a nie więcej niz 48 h).

Kłaczek - fajnie Wam, bedzie miały blisko do siebie.... zazdroszczę.
 
Witajcie.
Nie miałam czasu zaglądnąć ,a tu takie wieści.
Aniu udanej wyprawy,niech Ci się tam dobrze wiedzie.
Kłaczku oszczędzaj rękę [wiem ,że dobrze się tak mówi],ale jak się da to jej nie forsuj.
Majuśka moje starsze ,a jak coś dostaną nowego to najchętnie by z tym spały.
Ja nadal czekam na @ po zabiegu,teraz rano walczę z tym cholernym śniegiem.
Dziś idę na wycieczkę z klasą Majki do muzeum jako drugi opiekun,[-melisa już wypita ],
w sobotę muszę wyruszyć by zrealizować firmowe bony podarunkowe-jak pomyślę o tych tłumach w centrach to już mi gorąco[dzieci dostały bony po 150 zł do Smyka i Empiku,a my bony sodaxo za 500zł].
Juto R ma firmową wigilię,więc ja muszę iść z młodymi na wieczorne roraty -a raczej zaciągnąć je na sankach-czarno to widzę .
Pozdrawiam gorąco ,życzę zdrówka wszystkim
 
Helloł
Nocka fajna, dwa karmienia jak zawsze i nie narzekam. Za to rozpadł się pampek - bubel jakis musiał być - i Wanda rano cała była obsypana tymi kryształkami ze środka no dodatek dośc osikanymi. Rano więc już była kąpiel bo inaczej tego nie dało się zebrać.
Teraz na spokojnie Wam powiem co i jak, bo znam szczegóły. Jedziemy z panem przewoźnikiem, który wozi paczki dla ludzi i nas przy okazji też zabiera. Pan ma też owczarka więc nie ma problemów i telefonicznie jest bardzo miły :-D Na pewno nie będzie problemów z zatrzymywaniem się na korzystanie z toalety, karmienie Wandy czy spacer psa. Jedziemy Eurotunelem więc o wiele szybciej niż promem i myślę że to jedyna chwila gdy Tabi będzie w klatce. Paszport już mam z wypełnionymi szczepieniami, z tym że teraz o tyle zmieniły się przepisy że obowiązują godziny 24-120, co jest dużym ułatwieniem bo nie trzeba gonić straszliwie. Tabiś ma wszystkie szczepienia, odrobaczywienia, paszport i dodatkowo sprawdzony chip czy na pewno działa po pięciu latach.
W domu na pewno nie ma jeszcze internetu, coś Robert mówil o podłączeniu linii telefoniczne 21 grudnia, ale nie dopytałam czy to ma związek z netem czy tylko z telefonem, bo wczoraj było mało czasu na rozmowę. Chłopisko odbiera nas zaraz za Dover, bo my lecimy na północ do Nottigham a pan przewoźnik skręca na zachód. Wyjeżdżamy jutro około 14.00... Dam znać co i jak sms do Misi i myślę że Wam przekaże :-D No i dziękujemy z Wandzią za kciuki... przydadzą się na tę wyprawę i za te kciuki trzymane przez trzy miesiące teraz. Jestem z siebie dumna, że dałam radę z ruchliwym dzieckiem i psychicznym psem :)))
 
reklama
Misia, cofnelabym sie do lekarki i powiedziala ze one kwestionuja jej zalecenia. Mam parszywe zyly i wiem po sobie ile sie mozna przy pobraniu nawkurzac. Rzadko wychodze z rozpieprzona zyla, przewaznie zaczynaja na jednej, rozwala ja i przechodza do drugiej. Dziwne ze tu sobie przewaznie radza od strzala...
Majuska, normalne... Karol co chwile wyciaga mi kabel z lapka. Cieszy jak nie wiem. Jego. Bo mnie tylko wkurza.
Sandy, nie da sie. Zwyczajnie sie nie da. Musze powiesic pranie, podniesc dziecko, ugotowac obiad. Moge olac sprzatanie (przed Swietami to idealna pora na olewaizm...), ale normalne zajecia sa nie do przeskoczenia.
Anka, w Eurotunelu jest jeszcze o tyle dobrze, ze pozostajecie w aucie, podczas kiedy na promie ludzie wysiadaja, zwierzak zostaje. No i faktycznie szybciutko sie leci - pol godzinki i juz Wyspa. Jak nie bedziesz miala neta, to sobie zapisz: 7446321198 - moj telefon.

U nas nocka nad podziw... Jakas drobna pobudka kolo 5, popil i poszedl spac dalej. Tylko... Dziecko mi sie juz maniakalnie w nocy przysysa - wtula sie caly i tak spi.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry