reklama

Ciąża po 40

ja mam niestety limitowany interenet i ograniczam oglądanie filmików, straszna kicha:-(

Andzike, nie wiem czy w okolicach roczku byłoby Ci łatwiej, dziecko sie robi coraz fajniejsze, coraz bardziej kumate, okazuje dużo uczucia, tuli się, buziaki daje....ech, sama nie wiem. Ale wiesz, zamiast się zamartwiać, uczep się tej mysli : "w dzień i w nocy wszystko mi sprzyja, i tak też będzie;-)
Lecę na szychtę do gabinetu:-)
 
reklama
Azula cala trojka bardzo podobna do siebie!!

Klaczku moze i tak jest z tymi chorobami.. Mia cala sile skupia na walke z nimi. Jakas prawda moze w tym jest.

Mia wlasnie jadla ze mna leczo z cukinia, papryka, pomidorami i mozarella+makaron razowy. Ma 2 zeby a tak gryzie jakby miala pelna gebe!

Majuska milego strzyzenia..ale ja Cie zazdroszcze:(
W ogole mam dola, chcialabym cos wreszcie robic, czuc ze cos potrafie, byc dumna sama z siebie i realizowac sie. Zycie leci i nic poza tym.
 
Ollena tak życie leci skup się na dzieciaczkach hop siup ,a już nie będziesz dla nich całym światem.A i na pewno coś wymyślisz ja zresztą też na razie właśnie czas na myślenie mam (ale teraz akurat nie bo mnie Amisiowe zęby rozwaliły:eek:)Majuska ,a co dziś masz na warsztacie??Pudel ,sznaucer:-Do ciekawość mnie zjada:tak:I jak to jest bo niby np sznaucer na wystawę ma być wytrymowany nie strzyżony ,a często na wystawy strzygą:crazy:PS dobrze mieć jednak neta bez limitu bo Irek daje czadu:-)
 
Kłaczku ja do Krosnego mam rzut beretem-mieszka na tej samej ulicy,dla mnie był najbardziej komiczny jak w Boże Cialo pilnowal by po procesji mu stołu nie zwinęli bo u niego stał jeden z ołtarzy ,a ludziska rzucili się na kwiaty z wazonów
 
Azula- mam filmik z badania, ale w sumie mało co na nim widać

A my siedzimy na nartach. Jesteśmy po czesiej stronie i jest rewelacyjnie! Zero kolejek do wyciągów, warunki fajne.

To moje jeszcze nienarodzone dziecko chyba jest lekko nadaktywne...bujał się pół nocy i w dzień też nie przestawał. Mój Kubuś dzisiaj pierwszy raz wyłapał kopnięcie brata i byl baaardzo dumny...
 
Hełoł :-)
Sandy trzeba było kręcić :-D
Kubuś pierwszy dzień w żlobie - podobnie ja Twoja Paćka ... popedziła i tyle ją widzieli. To relacja Pana Mensza bo to on go zawozi i odbiera ze żłoba. Ja zaprowadziłąm go RAZ i wył ... więc sobie daruje.
Łeb mnie boli - nie wiem czy cisnienie czy cos innego. Tylko co ?
aaa Dziewczyny co mam dawać Kubuli wieczorem ? On wyraźnie odmawia współpracy z butlą pełna mleka i kaszki :baffled: w desperacji dałam mu serek waniliowy i wciągnął 150 g + łyk mleka ... nie mam pomysłu, tzn. co ? Kolacja jakaś na ciepło i dac sobie spokoj z mlekiem przed snem ?
 
Hejka wieczornie !
Bachorek wytulony i wycałowany smacznie chrapie, a ja idę sobie robić inhalację z rumianku, podobno dobrze robi na zawalone zatoki bo takie mam:sorry:
Dziewczyny niestety ja w gabinecie wet nie strzygę, tylko jestem pomocą, tzn. trzymam delikwentów, wypełniam książeczki, sprzątam, pilnuje kroplówek i takie tam. Strzygę w domu, mam jeden pokój zrobiony na salonik, ale póki co totalna posucha, taka teraz pora roku, ludziska nie strzygą, musimy czekać na ocieplenie;-) Azula dobrze kojarzysz, sznupów wystawowych sie nie strzyże tylko trymuje, podobnie jak większość terierów, ale wiele osób ma psy z hodowli nierodowodowych czyli tzw. pseudo, od handlarzy i takie psy to już się raczej użytkowo jedzie, czyli w większości przypadków maszynką;-)Ollena spoko spoko, Ty miałas dobry pomysł z tym sklepikiem ciuchowym , może w tym kierunku byś poszła?? Ja już w zyciu tyle rzeczy robiłam, że hej, zawsze można zacząć robić cos innego...kiedys dawno temu w McDonaldzie pracowałam, byłam krupierką w kasynie, PH , teraz psim fryzjerem:-D:-Dnasze możliwości są nieograniczone, tylko "nie trza się bać " :-D

Misia a nie daj mu tej kaszy pare dni, a potem znowu przyatakuj, jak żółty ser zje to bym sie nie martwila o brak wciągania mleka, zrób kanapki + pićko w postaci np. herbatki ciepłej i już ;) Moja tez coś ostatnio nie grzeszy apetytem przy wieczornej kaszy, pół butli zwykle zostawia....
 
Ostatnia edycja:
Malfi szkoda,że mało widać.A Ty też jeździsz:szok: ja bym jedynie kibicowała :tak:bałabym się jakiegoś upadku. no ale ja średnio jeżdżę :eek:Misia może jakieś jajeczko i kanapeczka + zapić kakao .mleczko. no i czy kolacja musi być koniecznie na ciepło? .Zresztą sama nie wiem pewnie też stanę przed tym wyzwaniem:tak:Kuba to już spory chłopak i w końcu z butli musi kiedyś zacząć rezygnować:-)
 
Majuska to ja tez w McD juz pracowalam, w kilku sklepach z zywoscia, bylam dogwalkerem, robilam kawe itd. Duzo tego ale to byl tylko zarobek a nie radosc z wykonywania pracy (oprocz Coffee Shoppu bo bylo super).
Co do zakladu weta to tymbardziej zazdroszcze! zaczelam Veterinary Technician w NY no i skonczylo sie na rozpoczeciu...

Sklep z ciuchami moze bedzie ok, poza tym mam jeszcze inne plany zwiazane z psami ale to czas pokaze.
 
reklama
No i Maks dostał antybiotyk... Podawanie mu tego to gehenna, wije się, pluje, ja nie wiem ile wypluł a ile zjadł :no:
Poszło w końcu metodą kropla antybiotyku - cyc - kropla antybiotyku- cyc...W życiu nie przypuszczałam, że 4ml to taka straszliwa ilość. I w życiu nie miałam tak lepkiego cyca.
Azula - niechęć do ssania nie wynika chyba z bólu dziąseł, bo na cycu wisi bardzo chętnie. Ale te Twoje dzieci i wnuki podobne do siebie!
Misia - oczywiście, że tu nie ma porównania, bo Kubul dużo starszy, ale Maks je na kolację to samo co jadł z butli, tylko łyżką, czyli robię gęstszą kaszkę. Okazuje się że nie w tym "co" tkwił problem, ale w tym " jak"
Majuska - ech, bez serca ta Paćka... Ale czegóż się spodziewać, po niej widać że bezkompromisowa dziewczyna i raczej nie z tych co się przesadnie cackają ze sobą i z innymi.
Malfi - jeździsz na nartach z brzuchem?
Andzike - ja Cię rozumiem, bo miałabym spore trudności z zostawieniem Maksia. Ale zdarzało mi się parę razy, że wychodziłam zostawiając go z moją mamą - ja obgryzałam paznokcie, martwiłam się jak tam moje maleństwo, a jak wracałam, to witał mnie najpiękniejszy uśmiech świata i okazywało się, że wszystko było ok. Wydaje mi się, że z punktu widzenia dziecka trudniejsza jest sytuacja że " mama jest a nie ma" - Maks potrafi się super bawić sam, spokojnie siedzieć z Adamem, albo z moją mamą i być słodki i zadowolony, dopóki nie przemknę mu gdzieś w polu widzenia - wtedy zaczyna się ryk, wołanie " mamma" ( czyżby mój syn był Włochem w poprzednim życiu? ) i próby ucieczki z kojca. Trzymam kciuki za Twój bezbolesny powrót do fabryki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry