reklama

Ciąża po 40

Barbara, ta pozycja u Hino nazywa sie "na portowa dziwke". Ona czesto tak siada, czasem opiera sie przy tym bokiem o sciane, wyglada jak podlatarniana panienka na maxi kacu. Nie ukrywam ze bardzo lubie ja w tej pozycji. Hino to kotka - wydaje sie raczej kocurem bo jest ruda, a w pelni rude przewaznie sa kocury, ale ona ukrywa na koniuszku ogona maluski, bialy pedzelek. Jest rudo-biala, a to juz nie jest rzadkosc wsrod kocich dam.
Marzena, no dziecko cud po prostu. Jak sobie przypomne mojego Adama... On byl wiecznie glodny i wiecznie wisial na piersi - przerwy miedzy karmieniami w dochodzily do godziny, ale czesto po kwadransie juz mogl cos wrzucac na ruszt. Byl duzy i lekarz tym uzasadnial wieczny glod, rosl tez niesamowicie, ale... Moje zycie w pierwszych miesiacach ograniczalo sie do wywalania cyckow i laktacji. Lubie psy. Zawsze bylam bardziej psiara niz kociara, ale kiedy przyszlo do zazwierzecania sie ostatnio, uznalismy ze dla dobra psa wezmiemy kotke. Kawalerka, oboje pracujacy... Co za interes dla psa siedziec w domu po kilka godzin w samotnosci? A kota to nie rusza, zwlaszcza gdy nie jest jeden.
 
reklama
Dzień dobry, pobudka!
Ładnie to tak długo spać?
Ja mam za soba kolejną niespokojną noc i w związku z tym kiepski humor. Nawarczałam już przy sniadaniu na Emka. Dobrze, że chociaz Mała jest w lepszym nastroju, grzecznie się sama bawi.
Dziś atrakcji towarzyskich ciąg dalszy. Jedziemy na grilla do Jaworzna. Mam nadzieję, że Córcia będzie taka spokojna jak wczoraj.
Życzę Wam cunej niedzieli:-)
 
Dzieńdoberek :)
Marzenko, jak tam ząb?
Kłaczku, no na dziwke portową - cudne określenie :-D Wiesz, ja o takich niuansach jak drobne różnice w umaszczeniu to nic nie wiem, bo nie znam się na kotach ani na psach zresztą też. No może kilka ras odróżniam ;) Tak, że chylę czoła przed wiedzą :)
Ja już dawno wstałam, tylko rano do kościoła, potem wspólne śniadanko, nieco późne, no i teraz przy kawce usiadłam a mój P dosypia :) My też, jak Ty Alamiqa, na dzisiaj mamy atrakcje towarzyskie w planie, najpierw obiad u moich rodziców a wieczorem wpadają (znaczy już nie rodzice ;)) po królika, to też pewnie posiedzimy trochę.
W perspektywie wolny poniedziałek - czyli spędzony wspólnie z P - i w związku z tym mam świetny humor :)
Czego i wszystkim życzę w tą piękną niedzielę :)
 
Ostatnia edycja:
Barbara, ja tez sie w sumie az tak nie znam. Znam ludzi ktorzy potrafia majac rodzicow, przewidziec umaszczenie miotu, co dla mnie jest magia/abstrakcja, ale jakies tam strzepy wiedzy zaposiadalam. Typu dlaczego moja Miyuki jest glucha? Bo ma biale futro i niebieskie oczy. Zajmujac sie troche kotami dzikimi, opanowalam wlasnie to, ze szylkrety to wylacznie panienki - umozliwialo identyfikacje bez patrzenia w koci wylot, wiec sie przydawalo. Podobnie jak ocena plci na podstawie proporcji ciala, ale tu sie mozna slizgnac - ostatnio widzac wygladajacy z transportera leb wielkosci malego wiaderka, zaczelam od "he is", a okazalo sie ze "she is." Ops...
Ja mam dzis nudny dzien - Rajmund w pracy do wieczora, wiec podstawowe sprawy domowe i cisza. Spoko. Obsraniec sie pozbieral, lazi i nudzi o jej jedzonko, a ma w zasiegu wylacznie ryz z kurczakiem, wiec jest smiertelnie obrazona na zmiane z molestowaniem o wlasciwa miche. Grunt ze nie ma juz biegunki. No i pije -czyli ryzyko odwodnienia zazegnane.
 
No tak, taka wiedza na pewno jest przydatna. Ja to najwyżej psa od suki odróżnię, ale to łatwiejsze, bo różnica we wzroście spora... Chociaż jak ktoś dużo z kotami ma do czynienia to mu łatwiej. Mi w każym razie nie, musiałabym pod ogon zajrzeć ;)
Kurczę, jak zwierzaki chorują, to ja zawsze taka bezradna się czuję, że nie mogę pomóc, a one się nie skarżą. Wiadomo, że weterynarz zawsze pomoże, ale nasz pies tak stał - chory i patrzył, och... No a jak wyzdrowiał to taka ulga.
Dobrze, że z Obsrańcem lepiej, ale powiedz mu... że niejeden kot by ryż z kurczakiem zjadł, a nie ma. Mój tata zawsze, kiedy marudziliśmy na jakieś jedzenie, mawiał " jeszcze suchą rzepę będziecie jeść" Oczywiście nie sprawdziło się, a tata to powiedzonko ma stąd, że pochodzi ze wsi i nieraz ciężko im było. Tyle, że dzieci (nas) bardziej to bawiło, niż w jakikolwiek sposób do nas przemawiało. Cóż, my głodu nie doświadczyliśmy.
 
Barbara, Ty moich kotow nie znasz... Rozpuszczone jak dziadowskie torby. Sucha karma nie kazda wchodzi, jakies Go Caty (popularna tu, tania, barwiona) absolutnie, na Feline Porta przestawialam pare tygodni dosypujac odstepnie do miski po garstce i mieszajac z Purina a i tak potrafily bawic sie w Kopciuszka. Mokre, to juz w ogole wyzsza szkola jazdy - Felix nie, Animonda nie, wszelkie Miamory itp. nie. Saszetka whiskasa zawsze, ale to nie jest karma dla kotow przeciez, wiec tu ja mam opor. No, Gourmety i Sheba moga byc - tez jakosciowo lipa, ale juz predzej, wiec daje. Rybka? Owszem surowa lub na parze. Kurzy cycek? Ale Boze bron mrozony - swiezy ma byc. Wolowinka? W zabki gryzie, prosze zmielic. I polac lyzeczka tranu na smak. No, mozna dorzucic zolteczko z jajka. Wieprzowiny sie kotom nie daje (choroba Aujeszky'ego przenoszona w wieprzowinie jest dla kotow smiertelna, ludzie nie zapadaja), wiec moje wieprzowinke by wlasnie chcialy. Tysiek byl rozpieszczonym gowniarzem kiedy go wzielam - pani smazyla kotku jajeczniczke na maselku, nie solac oczywiscie, karmila ryzem z warzywami i mieskiem, specjalnie przyrzadzanym dla kotka, on podkradal mi... herbatniki. No, do piet jej nie dorastam w tym wzgledzie, ale niestety tez pozwolilam sobie wejsc na glowe.
 
cześć :-)
wczoraj trochę przesadziłam dziś leżakuje :-( ech ...
Bazylia ma kłopoty z nerkami więc tylko weterynaryjny suchy Royal :-( nawracające zapalenia pęcherza łacznie z krwiomoczem i nie mam mądrego - ale żaden z vetów nie ma 100% koncepcji dlaczego tak się dzieje - badania krwi, moczu, usg ... nic z tego nie wynika :-(
Kocur ze względu na choroby które przeszedł + wiek - szaszetki royala od veta ... jadł to kilka lat a teraz ma na zmianę z whiskasem - bo odmówił współpracy z royalem :-( jak zszedł z 3-4 saszetek dziennie do 1 na dwa dni to po penetracji rynku, przetestowaniu na nim i konsultacji z vetem ulegliśmy i jak ma dobry dzień potrafi zjeść i całą puszkę ... tej "smacznej" karmy.
Niestety jak się ma futrzaki i w dodatku które mają dolegliwości różne to się finansowo płynie :-(
Kiedyś się śmiałam że nasze koty mają wyższą dniówkę żywieniową niż my :-D
 
:-D:-D:-D No sądząc z tego co napisałaś o tym, jak żywisz swoich pupilków, to faktycznie wlazły Ci na głowę. Bo pewnie gdyby jeden z drugim zgłodniał, to zjadłby to co ma na misce;-) No ale z drugiej strony, który właściciel kota (czy pasa czy innego pupilka) pozwoliłby na to, żeby milusiński był głodny. Wiem co mówię, bo w domu rodzinnym mieliśmy psa - rodzice też mają. I dostaje to co lubi, gdzieżby inaczej :)
Zresztą, królika mam tydzień, ale gdyby był dłużej to nie umiałabym mu odmówić kolby z nasionkami o smaku świętojańskim (bo są przeróżne, ale zauważyłam, że tę uwielbia ;))

Misiu, to prawda, że czasem zwierzak kosztuje, ale człowiek wyda ile trzeba, żeby tylko pomóc - one się stają członkami rodziny z czasem.
Moja babcia, zanim wzięliśmy psa, mówiła, że jej noga u nas w domu nie postanie, jak pies będzie, a potem co? Miluś (bo tak się nazywał - od smoka z "Kajko i Kokosza" - pamiętacie?) Potem Miluś był najukochańszym psem i wg słów babci nikt jej tak nie rozumiał jak ten pies ;)

No, lecę się ogarnąć, bo niedługo na ten obiad pojedziemy.
 
Ostatnia edycja:
Oj, czasem maja... Misia, moze Bazylia ma SUK? Krysztaly w moczu? U mnie Klaczek jest SUK-owcem po wyszyciu cewki moczowej z reszta (I niepotrzebnym wyszyciu pecherza bo panu wetowi "nie wyszlo.") - ma nawracajace stany zapalne, ale na RC Urinary w miare sie to daje opanowac. No i Uro-Pet od czasu do czasu bo on ma tendencje do alkalizacji moczu, ale sa koty ktore wrecz przeciwnie - maja kamienie wytracajace sie w srodowisku zbyt kwasnym. Koty sa neofobami, rowniez co do zarcie, wiec wprowadzenie nowej karmy bywa klopotliwe, a kocia chec wspolpracy w tej kwestii, przewaznie budzi w nas instynkty mordercze. Z saszetkami RC Klak rowniez nie wspolpracuje. Po operacjach zalecano mu RC Convalescence instant - ze koty to chetnie pija, ze lubia... No, moze i koty to lubia, ale Klaczek nie.:-D Dzikuski faktycznie zapijaly sie tym w balonik.
 
reklama
jedna teoria brzmi, że to kryształy a druga że powracające zapalenie jest wynikiem tego że ona nie zagina się tak jak normalny kot i po skorzystaniu z kuwety nie potrafi sobie ... umyć tyłka :-(
znalazłam "list do św. Mikołaja" :-D
Prawa kobiety na porodówce - www.mamazone.pl

Basiu - moja matka jako młoda dziewczyna była pogryziona przez psa, czy też rzucił się na nią ... jak widziała jakiegoś psa to totalna panika. Potem była Gabi, którą chciała wyrzucić przez pierwsze kilka miesięcy a do której później się zwracała per córciu :-D
Po przeprowadzce na wieś stwierdziła że żadnego psa ... i pewnego dnia pojawiła się Pchełka - Pchełka znalazła sobie jakiś dół i tam powiła swe dzieci. Matka się zresztą w nim zaklinowała :-D próbując wydostać psiaki. Pchełka zakończyła swój żywot w sposób naturalny - zresztą psiaki z tego miotu doczekały u mej matki swych dni... Została tylko Miśka, która dostała do towarzystwa Maxia Juniora ze schroniska...
Przyplątał się do mej matki jeszcze kot Maciek - który też przeżył u niej wiele lat... pewnego dnia odszedł do krainy wiecznych łowów...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry