reklama

Ciąża po 40

Marzena, sie nie ciesze coby nie zapeszyc, ale wyglada na to ze masz drania pod kontrola.:tak:
Majuska, moje gubia na okraglo, Miyuki nasila linienie kolo stycznia, natomiast jesli chodzi o zarcie to istotnie jesienia pompuja w siebie wiecej, ale jeszcze tego nie zaobserwowalam. Kurcze... NIe dociera do mnie nawet ze to juc schylek lata... Licze tygodnie na suwczku, a kalendarz przestal istniec...
Gosia, a jak! Podoba mi sie "pokazywanie brzuszka czterdziestkom" - a niech im bedzie zal!:-D
Jak zawsze twierdzilam ze brzuszek chowam i maskuje, tak teraz, jak mi wyskoczyla bulwa (potezna - dziec plus moj osobisty dobrobyt), tak wrzucam dopasowany juz z racji wzrostu parametrow T-shirt, na to rozpieta koszule jeansowa i tak sobie laze. W sumie tyle widac co koszula odslania, ale widze ze babki zauwazaja. I czasem patrza na brzuch, na pyszcz i... lekkie zaskoczenie. A co!:-D
 
reklama
Heloł :)
Wróciliśmy od rodziców - ha, przyznaję się do grzechu - w ramach podwieczorku zjadłam kawałek placka ze śliwkami. Mały ale jednak - nie powstrzymałam się, pyszny był.:zawstydzona/y: A teraz czekamy na właścicieli Zwierzaka. Smrodek smrodkiem, zresztą jak sie sprząta, to nie dokucza, a futrzak fajny :):):)
Marzenko, cudownie, że jest lepiej, teraz tylko dokończ dzieła i nie daj mu się, temu zębu :)
Wiecie, tak czytam sobie i widzę, że Wasze zwierzaki nieźle ubarwiają Wam życie, ja też tak chcę. Miluś, o którym wcześniej pisałam w weterynarza stawał się potulny jak baranek - na co dzień często szukał zaczepki z psami, gonił koty, kiedy jakiegoś zauważył (to nic, że nie raz po pysku oberwał) a u weterynarza kot po nosie mógłby mu łazić i nic, sfinks. A z kolei Żaba, którą rodzice mają teraz dostaje ataku paniki, nawet wejść do poczekalni nie chce, nie mówiąc o dzikich harcach, które wyprawia, jak na stół każą ją postawić.
Idź Gosiu, idź i pochwal się bo jest czym :) Mi kilka koleżanek z pracy - w moim wieku - powiedziało, że też tak by chciały a jedna próbuje (lat 39):)
Majuś, poza kąpielami Twoi chłopcy i tak mają tam masę atrakcji :)

Dziewczyny i Iwoneczka Was pozdrawia, dawno tu nie zaglądała :):):)

Miłego wieczoru :):):)
 
Kłaczek jakby nie było dzieli nas jakaś tam odległość, może u Was wcale nie nadciąga żadne zimno ;)))
Ja w sumie też kompletnie w tym roku nie zwracam uwagi na to, że lato się kończy, czekam na listopad jak nigdy :))))) A rzeczywiście bardzo dziarsko noszę swój brzuszek, wreszcie po sutym obiedzie nie mam kompleksów, że coś mi się tam ze spodni wylewa, albo się trzęsie, jest duże bo ma być i już. Głównie chodze w legginsach i na to jakaś luźniejsza góra, zaczynam sie tylko obawiać co włożę na nogi jak się oziębi, bo teraz nie rozstaję się z crocsami, pokochałam je, ale kozaczków pomimo, że bardzo wygodne ostatnio sobie na wyprzedażach kupiłam, to chyba nie włożę :(
 
Majuska, ja zawsze w jeansach, wiec teraz tez, tyle ze ciazowe. Ostatnio na ebay'u zapodalam sobie takie cieniutkie niby jeansy, z nogawkami szerokasnymi jak lubie, do tego trampole lub jak goraco to plecione Treki i gra. Ty juz w listopadzie, ja sie bede rozaldowywac w styczniu, wiec jeszcze mam czas.
Co do pogody... Przerobilam tu jedna jesien - pazdziernik i listopad byly mokre, szare i po polsku jesienne, ale zima wcale nie ustepowala polskiej. Kiedy w kraju bylo kilka stopni mrozu, tu spadlo kolo 80cm sniegu i bylo 19 stopni na minusie. Byla zima jakiej od prawie 60 lat nie pamietaja. A ze nie ma tu przepisow dotyczacych odsniezania, to chodniki byly zawalone, czasem jakas sciezka wydeptana, odgarniete tylko jezdnie glownych ulic, reszta zalodzona... Snieg na dachach lezal az sam zjechal. Co bylo dla mnie szokiem? Ze z dachu zjezdzala lawina, a Anglicy sie cieszyli jakie to fajne. Bylam wtedy w ciazy, czyli grudzien - poczatek stycznia, na High Street cudem uskoczylam przed lecacym z dachu zwalem sniegu. Na chodniku powstal na kilka metrow dlugi, na dobre pol metra wysoki wal mokrego ciezkiego sniegu. Z wrazenia az sobie siadlam - gdyby nie dziwny dzwiek jakby sunacego po asfalcie kartonu i niewytlumaczalny odruch kazacy mi odskoczyc w bok, zaliczylabym to na glowe, a tak tylko po ramieniu polecialo... Jakis muzulmanin przystanal... "Bog cie ochronil." Boszsz... Jak sie marudzi na polska rzeczywistosc, w Polsce taki numer by nie przeszedl... Generalnie Zima tutaj to dopust boski. Poprzenia, kiedy mroz siegal -5, -8, juz byla wyjatkowo ciezka, Anglicy bardzo narzekali. Przede wszystkim domy sa nieocieplone! Dopiero teraz reklamuja ocieplenie dachu jako ekonomiczne rozwiazanie, pozwalajace oszczedzic gaz w zimie. Jesli dom do wynajecia ma podwojnie szklone okna, to jest to podkreslane w ogloszeniu - stare okna maja pojedyncze szyby!! Czaisz taki system przy kilkunastostopniowym mrozie?? A klimat sie tu zmienia. NIe znam urokow angielskiego lata, ale podobno lata tu nie bywa - ot, pozna wiosna, wczesna jesien. W tym roku byly temperatury powyzej 30 stopni. To juz raczej lato.
 
Witajcie, dzisiaj troche cieplutko więc wykorzystalismy pogode i pojechalismy nad wodę, dzieci i maz popływali na rowerkach wodnych a ja wolałam zostac na brzedu i wygrzać sie na słońcu. W tym roku to w ogóle nie ma lata, cały lipiec padało kilka dni tylko ciepłych a sierpień to samo dla mnie koszmar... ale niestety my na to wpływu nie mamy, tak jest i trzeba sie z tym pogodzic.
 
Majuska tez słyszałam o tym ze jak zwierzaki sie tak lenia to bedzie szybko zima , mój psiak tak sie strasznie leni ja myslałam ze jakies chorubsko go dopadło dostał leki na to i nic z tego dalej sie leni ale to jest masakra kłaki jego sa wszedzie dosłownie wszedzie ale co mam zrobic kocham go jak domownika i skuli kłaków nie pozbede sie mojego pupilka mam nadzieje ze to linienie szybko minie
 
Basiu, zgadzam się, że zwierzali staja się członkami rodziny. Kiedy dawno temu moja siostra przyniosła do domu pierwszego psa, Tato chciał go natychmiast wyrzucić. Nie minął tydzień, a pan domu leżał na dywanie , trzymając psiaka w ramionach. Potem już zawsze był jego najlepszym przyjacielem. Podobnie jest z obecnym pieskiem.
A my spędzilismy fajna niedzielę, Grill się udał, znowu zjadłam za dużo. Mała pospała na świeżym powietrzu, a dość długą drogę zniosła bardzo dzielnie. Teraz slodko spi w łóżeczku.
Dobrej nocy.
 
Marzenko jedynie co można zrobić przy tym linieniu to czesać i wyczesywać i to trzeba wiedzieć czym, ja mam kupę różnych szczotek, bo ogólnie to moje hobby i strzygę psy, ale prawda taka, że do każdego inna szczotka jest skuteczna, polecam sprzęt który się nazywa furminator lub coatminator:
VIVOG - coatminator przyrząd do usuwania podszerstka VIVOG dla psów
zdaje się, że to u Twojego psiaka by się sprawdziło, bo ma półdługą sierść, niestety nie jest to najtańsze :(...gdybyśmy jakos bliżej siebie mieszkały to bym Ci psiaka wyczesała.....wiem, że teraz malutka Cię absorbuje i ciężko znaleźć czas...ja tym właśnie coatminatorem wyczesałam wczoraj z mojego Rudzielca kupę kłaków...sukę z kolei trymuję trymerem bo to szorstkowłosa bestia jest i jakoś udaje nam się chociaż w części opanować te kłaki w domu, chociaż i tak fruwają ;)
I ja pomalutku na spoczynek się będę udawać, bo dziś dla odmiany nie bolą mnie plecy tylko stawy biodrowe , chyba??? sama nie wiem co to boli?? ale łażę jak kaleka:no::no:
 
reklama
O, Majuska bawisz sie gromerka? A furminator mam - rewelacyjne urzadzenie. No i grzebieni kolekcja bo pratkycznie co kot to inny potrzebny. Tyska najlepiej sie czesze... szczotka dla swinek morskich.:-D Jest mniejsza od kociej i wygodniejsza w operowaniu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry