No, szczęśliwie mogę już z Wami być

Cześć czterdziestki kochane.
Coś mi net wczoraj szwankował, i na laptopie mogłam pasjansa układać co najwyżej

Wrrr... Mamy tu na osiedlu praktycznie monopolistę, bo inni tak daleko jeszcze kabi nie podciągnęli a talerz też odpada, bo nam zabronili na elewacji wieszać a balkon mamy od złej strony. No i czasem TV się nie da obejrzeć a już jak jest burza, to na pewno, a czasem z netem są problemy. Ale już ok.
Poczytałam Was i zacznę od
Misi - kochana już nie przeczytasz, ale mocno trzymam kciuki, oby szczęśliwie i jak najkrócej w szpitalu
Majuska, u nas do tej pory nie było, ale wczoraj to całe stado nam chyba do pokoju wleciało, ale na szczęście mamy ten elektryczny zabijak (nie pamiętam jak toto się nazywa) i to świetnie działa - w nocy nic mi nie gwizdało koło ucha.
No, no, ja wprawdzie nigdy metalu nie słuchałam namiętnie, wolę spokojniejsze rytmy, ale doceniam i wiem przecież co to Judas Priest

Myślę za to
Kłaczku, że mój brat by Ci szczerze zazdrościł...
Wiecie co? Teraz to chyba na mnie kolej przyjdzie


Po Misi następna jestem. W weekend widziałam się z bratem i bratową - z Niemiec przyjechali i dostaliśmy pierwszą zabawkę dla naszej córeczki - szczerze przyznam, że sami jeszcze nic nie kupowaliśmy

Nic, nadrobimy
Dziewczyny, kawę robię, ktoś się przyłączy?
Miłęgo dnia
