Andzike fantastyczny paździerz, nie żal demolować i zarzygiwać
Misia masz dziś bardzo dobry humor

))) czy Ty czasem nie opijasz tych pięknych galamourowych lampek

dziewczyny ja co nieco ogarniam, ale to dzieki temu, że mam Kaśke do pomocy i nie pracuje n acały etat, tak to przepadłam bym z kretesem w tym całym burdelu
Zoyka, Kłaczek, fajnie macie, że wasze pociechy juz tak gadają, wiecie, że moja gwiazda póki co to tylko się wydziera NE, NE, NE ...zero mama , zero tata....a gdzież tam dopiero " a cio to"...urodzona w niedziele bestia, śpioch i leń...dziś wstała o 7 i zasnęla na 3 godziny o 10.30
Ollena Mijka przecudna, postaraliście się o córę, na prawdę :-)
słuchajcie, okazuje się, żę mam bardzo rozchwytywany zawód

))) dziś napisała do mnie kolejna wetka , że szuka groomera do współpracy

)))
co do paździerzowych wyjazdów to uprawialiśmy to namiętnie, oczywiście głównie w Biesy, ale to były na prawde hardkorowe wyjazdy, domek 6-cio osobowy i 20 osób przyjeżdżało ( z psami, kotami), fakt połowa to dzieci, które się pokotem na glebie kładło do snu, wielkie gary pomidorówki gotowałyśmy, grile do rana, bomba, zwłoki się za domek wynosiło, rano wszyscy szli w góry, każdy mial siłę, oczywiście po pierwszym wieczorze wszystkie laski miały kosę ze swoimi mężami, bo pomimo, że wiedziałyśmy, że nie jedziemy tam dla przyjemności, to nie spodziewałyśmy sie nigdy, że cos takiego są w stanie z siebie zrobić

...jakoś to sie wszystko teraz uspokoiło, pozostały tylko boskie zdjęcia w kompach, które na domówkach czasem oglądamy wspominając z rozrzewnieniem